Magda M. blog: DIY: Lampka z tiulowych kwiatków

14 sierpnia 2014

DIY: Lampka z tiulowych kwiatków


Cześć!

Dzisiaj zapraszam na coś zupełnie nowego - pierwszą odsłonę cyklu DIY, w którym pokazywać będę własnoręcznie wykonane dekoracje do pokoju malucha. Czasem będą to moje własne pomysły, a czasem rzeczy mocno zainspirowane czyjąś pracą, jednak zawsze to ja będę jedynym ich wykonawcą :) Na pierwszy ogień całkiem prosta, choć nieco czasochłonna lampka wykonana z tiulowych kwiatków.

Potrzebujemy:

- ok. 4 rolek tiulu (u mnie rolki 15cmx9m, w 4 kolorach - białym i 3 odcieniach różu), nada się tu też tiul sztywny sprzedawany na metry, organza, szyfon, czy co tam sobie chcecie,
- igły i nitki,
- ozdobnych perełek lub koralików,
- nożyczek,
- tektury,
- papierowej lampki.





Szukając inspiracji do tiulowych ozdób, które teraz są bardzo popularne, natrafiłam na poradnik jak wykonać szyfonowe kwiatki. To on zainspirował mnie do wymyślenia kształtu, jakiego miała nabrać nasza lampka. Szyfon jest materiałem bardzo wdzięcznym i w takiej odsłonie wygląda przepięknie, jednak ja zamówiłam w zeszłym tygodniu mnóstwo tiulu, który chciałam spożytkować w różny sposób :)

Powtórzę tutaj w jaki sposób zrobić takie kwiatki.

Po pierwsze trzeba przygotować jeden płatek, który pomoże nam odrysować pierwotny kształt kwiatka.


Później używamy go jako szablonu do wycinania. Odrysowane płatki wyszły mniej więcej takie. Fajnie by było, gdyby średnica kwiatka była przemyślana i pasowała do materiału, którym dysponujemy. Ponieważ moje kawałki tiulu miały 15 cm szerokości, kwiatek musiał mieć mniej niż 7,5 cm (w celu jak najmniejszego zmarnowania materiału). Nie odmierzałam tego, ale wyszło idealnie na styk :)



Pasek tiulu (u mnie ok. 2,5 metrowy) składamy wielokrotnie tak, żeby powstał z niego kwadrat trochę większy od szablonu. Wszystko przypinamy szpilkami i wycinamy. Po kilku próbach udaje się omijać kłujące szpilki i wcale nie zajmuje to aż tak dużo czasu :) Z podanej przeze mnie ilości materiału uzyskiwałam każdorazowo ilość warstw wystarczającą na 2 kwiatki.




Po jakimś czasie zrobiło się ich dość sporo (ale i tak musiałam dorobić, bo nie starczyłoby na całą lampkę).



Teraz w ruch idzie igła z nitką. Kolor nici najlepiej dobrać tak, żeby pasował do koralika, który chcemy dać w środek, jak i do kwiatka, żeby za bardzo nie rzucał się w oczy. Ja wybrałam zwykłą białą nitkę.

Nitkę trzeba kilkakrotnie przewlec przez środek każdego kwiatka tworząc delikatny efekt 3D. Bez tego kroku kwiatki byłyby zupełnie płaskie. Można też warstwy tiulu przekręcać względem siebie i kombinować, żeby osiągnąć pożądany efekt :)


Kiedy kwiatek nabierze kształtu na jego środek przyszywamy koralik (u mnie jest to zwykła, biała perełka). Ja przeszywałam ją 3 razy, żeby dobrze się trzymała.



Wszystko wykonujemy na jednej nitce - nadanie kształtu kwiatkowi, przyszycie koralika i przyszycie do lampki powinno udać się na jednym nawleczeniu. Nie bawiłam się w związywanie nitki tak, żeby była podwójna, trzeba wtedy jednak uważać, żeby krótszy koniec nam nie wypadł i nie przysporzył dodatkowej pracy.

Każdego kwiatka przyszywamy do lampki zaraz po jego zrobieniu, jeden po drugim. Tego typu lampki są zrobione z drucików, wokół których przyszywałam kwiaty do momentu, w którym były w miarę stabilne. Metoda prób i błędów tutaj sprawdza się najlepiej, pod koniec szło mi już naprawdę nieźle :)







Zdjęcia różnią się od siebie, bo przy lampce siedziałam 2 dni, rano i wieczorem :)

Już było widać metę, gdy przydarzyła się katastrofa! Górna część papieru nie wytrzymała napięcia i nacisku igły i porwała się prawie całkowicie... Stelaż lampki nie miał się więc na czym trzymać. Musiałam podjąć akcję ratunkową.



Udało mi się zszyć górę nitką na okrętkę. Nie przyglądając się nie da się tego zauważyć, mnie w niczym nie przeszkadza, a jak zacznie to obszyję to jeszcze tiulem. Na razie jestem zadowolona :)


Tak lampka wygląda w całości :) Może nie jest idealna, może wykonanie nie jest profesjonalne i bez zarzutu, może się komuś nie podobać. Jednak moja satysfakcja z jej wykonania jest olbrzymia, bo wiem, że zrobiłam ją od zera, poświęcając temu tylko trochę czasu, cierpliwości i dużo serca. Mam też pewność, że moja córeczka będzie jedyną posiadaczką takiej lampki na całym świecie, co sprawia, że jestem z tego nawet dumna :)










Wykonując tę ozdobę podarowałam sobie trochę radości, a starej lampce od dłuższego czasu leżącej w kartonie - zupełnie nowe życie. Nie musimy też kupować nowej lampki nocnej do pokoiku małej, ta będzie w zupełni wystarczająca :)

Statystyka:

Ilość wykonanych kwiatków - ok. 40.
Szacowany koszt - ok. 20 zł bez lampki. Ale z tego co pamiętam kupiliśmy ją w supermarkecie za jakieś grosze, na pewno nie więcej niż 30 zł.
Całkowity czas poświęcony na zrobienie ozdoby - ok. 8 godzin.

To dopiero początek moich zabaw z dekoracjami, już wkrótce kolejna odsłona. Mam nadzieję, że Wam się podoba :)

5 komentarzy:

  1. (!) świetny pomysł:) i cieszy bardziej niż gotowy zakup. Uwielbiam takie handmade i teraz wiem co mogę zrobić w wolnej chwili :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nie wiem czy dałabym radę tak wysoko w ciąży, ale możesz spróbować jak Buba się urodzi i będzie grzeczny :)

      Usuń
  2. piękna:) czekamy na następne pomysły :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Słodziutka i na pewno będzie dobrym dopełnieniem pokoju córeczki. Taki detale są ważne bo ubierają i ocieplają wnętrza. Ciekawa jestem co jeszcze wymyśliłaś :) czekam na kolejne odsłony :)

    OdpowiedzUsuń

TOP