Magda M. blog: Kulinarnie: Pomidorowo mi!

6 września 2014

Kulinarnie: Pomidorowo mi!

Hej! :)

Może sobota wieczór nie jest idealną porą na kolejnego posta, ale mam tyle zaległych kulinarnych grzeszków, że muszę trochę podgonić w tym temacie :) Sezon na pomidory w pełni - teraz są tanie, pachnące, soczyste - po prostu pyszne. Postanowiłam to wykorzystać i zrobić choć jedne przetwory w tym roku - suszone pomidory, idealne, słodkie, cudowne! Żeby nic się nie zmarnowało, powstał też domowy przecier pomidorowy, z którego zrobiłam klasyczne (wg moich przekonań) spaghetti bolognese. Zapraszam!

Składniki na suszone pomidory (6 słoiczków):

- 7 kg pomidorów lima,
- świeżo zmielona sól,
- czosnek - kilka ząbków,
- kapary - pół małego słoiczka,
- kilka gałązek świeżej bazylii,
- ocet winny - 3 łyżeczki,
- cukier - 2 łyżeczki,
- zioła prowansalskie - pół opakowania,
- oliwa z oliwek (ok. 300 ml),
- olej (ok. 1 l).

Przygotowanie:

Najpierw musimy usunąć gniazda nasienne (nie wyrzucać - szkoda!). Pomidory układamy na blaszce/ruszcie, bardzo blisko siebie, i oprószamy świeżo zmieloną solą morską. Nastawiamy piekarnik na 70-100 stopni z termoobiegiem - pomidory mają się suszyć, a nie piec, dlatego cały proces przeprowadzamy przy uchylonych drzwiczkach i manipulujemy temperaturą tak, żeby się za bardzo nie przypiekały, a suszyły w optymalnym tempie. Wysuszenie takiej ilości pomidorów zajęło mi 10 godzin. Suszyłam je na 2 blachach i ruszcie (warto go owinąć folią aluminiową - pomidory nie będą spadać), co 2 godziny zmieniając położenie poszczególnych warstw. Niektóre pomidory suszą się szybciej i trzeba je wtedy wyjąć - kiedy są ususzone, ale wciąż elastyczne i 'skórowate'. Nie mogą być wysuszone na wiór.



Wszystkie pomidory przekładamy do miski, czekamy aż ostygną. Z 7 kg powstała ich zawrotna ilość ;)



Kiedy pomidory już ostygną, dodajemy do nich ocet (tyle łyżeczek, ile mieliśmy blach z pomidorami) i cukier (o jedną łyżeczkę mniej) oraz nie szczędząc, posypujemy je ziołami prowansalskimi. Wszystko dokładnie mieszamy.



Przygotowujemy słoiczki. Do każdego słoika wkładamy ząbek czosnku, po kilka kaparów (nie pomijajcie, kapary oddają do zalewy niepowtarzalny aromat!) i gałązkę lub kilka listków świeżej bazylii. Można użyć też oregano lub tymianku.



Na górę też dorzuciłam trochę bazylii. Pomidory muszą być ułożone dość ściśle, do max 3/4 wysokości słoika.


Przygotowujemy mieszankę oliwy i oleju, najlepiej w proporcji 1:3. U mnie proporcje były trochę inne, bo chciałam wykorzystać resztki :) Taką mieszankę podgrzewamy, dopóki olej nie będzie ciepły. Trzeba jednak uważać, żeby nie był zbyt gorący, bo pomidory się usmażą. Ja sprawdzałam to gałązką bazylii. Jak skwierczało, to znaczy, że trzeba chwilę odczekać, zanim zaleje się pomidory. Jak przestało skwierczeć, znaczy, że można zalewać :) Zalewamy pomidory dokładnie tak, żeby nic nie wystawało ponad olej i zakręcamy szczelnie, układając słoiki do góry dnem, same się zawekują.






Z podanej ilości składników powstało 6 niewielkich słoiczków. Aż żal będzie je otwierać! Aha, przed otworzeniem pierwszego wypada odczekać przynajmniej 3 tygodnie, żeby aromaty ładnie się przegryzły.

W międzyczasie - mamy przecież gniazda nasienne. Robimy z nich domowy przecier pomidorowy, sto razy lepszy niż ze sklepu!

Składniki (na ok. 800 ml)

- gniazda nasienne z pomidorów,
- sól,
- cukier,
- zioła prowansalskie,
- czosnek (3 ząbki).

Przygotowanie:

Gniazda wrzucić do garnka o grubym dnie, dodać trochę soli i cukru, gotować, dopóki przecier nie uzyska pożądanej konsystencji. Jak konsystencja będzie taka, jaka nam odpowiada, można przetrzeć przez sito, żeby pozbyć się pestek. Ja tego nie zrobiłam i też ok ;) Pod koniec gotowania podpiekłam w piekarniku 3 ząbki czosnku (w łupinach), po czym już bez łupin wcisnęłam je do przecieru, dosypałam ziół prowansalskich. Najlepszy przecier ever!



Taki przecier można zapakować w słoik i użyć w razie potrzeby, albo pójść za ciosem i wykorzystać od razu :) Ja zrobiłam moje ulubione spaghetti bolognese (chociaż Magda Gessler chwyciłaby się za głowę, ale robiłam też takie niby PRAWDZIWE z jej przepisu, z pierdylionem mięs i warzyw i w ogóle cuda wianki, i WCALE nie było lepsze). A więc mój przepis jest banalny:

Składniki (z tej ilości przecieru, na 4 porcje):

- przecier pomidorowy,
- 1 cebula,
- 500 g mięsa mielonego,
- po pół niewielkiej papryki czerwonej i zielonej (to można pominąć, albo dać inną, albo pieczarki, albo to, co się lubi w tym sosie),
- pół małej puszki kukurydzy (też opcja),
- przyprawy (u mnie papryka słodka, wędzona ostra, curry, czosnek granulowany, sól, pieprz),
- olej.

Przygotowanie:

Na odrobinie oleju podsmażyć pokrojoną w kostkę cebulę. Dodać mięso, porządnie przyprawić, podsmażyć. Dodać paprykę, trochę razem podusić. Dodać przecier i kukurydzę. Gotować wszystko razem 10 minut. KONIEC.




Cudowny był ten pomidorowy dzień :)

A co Wy najbardziej lubicie z pomidorów?

6 komentarzy:

  1. poszalałaś moja droga! normalnie pomidorowy zawrót głowy:) u mnie dziś powtórka pomidorów faszerowanych kaszą - z takich pysznych, letnich i słodkich wychodzą obłędne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mało jem kasz - muszę spróbować w takiej odsłonie!

      Usuń
  2. "czosnek granulowany"... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. parówki też jem... No i ? ;)

      Usuń
    2. parowki z miesa czy z wody ? ;)

      Usuń

TOP