Magda M. blog: Ulubione jesienią...

17 października 2014

Ulubione jesienią...


Dziś już ostatni dzień wyzwania blogowego. Tym razem wyzwanie jest fotograficzne - nasza ulubiona rzecz w jesieni.

Ponieważ pogoda jest paskudna i nie udało mi się nigdzie znaleźć uroczo wyglądającej kupki kolorowych liści, postawiłam na coś domowego. Co lubię w jesieni? Lubię zaszyć się pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty i oddać się ulubionemu nicnierobieniu :) Zamiast herbaty mógłby pojawić się tu grzaniec, ale, że w 8 miesiącu ciąży z grzańcem się nie lubimy, wybrałam jednak napój bez prądu ;) 


Nie wiem, jak będzie z wyzwaniem za miesiąc, ponieważ może być mi ciężko pisać z porodówki, a jako świeżo upieczona mama mogę chwilowo nie mieć tyle czasu na bloga, ale postaram się dołączyć choć na jeden dzień :)

Pozdrawiam Was ciepło w ten słotny dzień!

26 komentarzy:

  1. gdyby nie ta piękna pogoda tej jesieni u mnie, to pewnie też postawiłabym na coś domowego :)
    no i zrobiłaś mi smaka na grzańca :P!!

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja uwielbiam jesienne kwiaty i kolory lasu :-). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesień pełna jest również deszczowych dni, wówczas ciepły sweter, dobra książka i pyszna herbata są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. No właśnie, jesień potrafi też być paskudna... Jaki zapach świeczki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nie wiem, jakiś ładny, pomarańczowy z nutką kwiatową :)

      Usuń
  5. Szczęśliwego rozwiązania!!! pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ulubione nicnierobienie - to jest coś wspaniałego! :) Strasznie podoba mi się to określenie i muszę przyznać, że sama czasami je praktykuję ;) Nawet teraz piszę z kanapy spod kocyka ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. O ja... też lubie takie nicnierobienie... Ciesz się nim, póki możesz. Za rok może juz nie być okazji, zwłaszcza, ze szkrab będzie chyba na etapie poznawania wszystkiego dookoła, przemieszczania się z predkością światła (to zadziwiające, ze ledwo chodzi albo raczkuje, a jest wszędzie) i dptykania, ewentualnie smakowania wszystkiego... No chyba, ze bedzie na tyle uprzejmy, by kłaść sę dość wcześnie i mama będzie miala szansę na chwilę relaksu...
    Ale spokojnie. To wszystko daje tyle radości, ze nawet chwilowe zmeczenie nic nie znaczy. A poznawanie jesieni z dzieckiem to jak poznawanie jej na nowo i to każdego roku (a mówię z perspektywy trzech lat już;)
    Pozdrawiam i trzymam kciuki za przyszły miesiąc i kazdy kolejny;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To poznawanie musi być super! Nie mogę się już doczekać :)

      Usuń
  8. O tak kocyk i ciepła herbatka - to jedno z moich ulubionych zająć jesienią:):) Uściski dla Was:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kubek herbaty i nicnierobienie? nawet tego posta piszę na raty :D trzymajcie się cieplutko w niepogodę :* już nie mogę się doczekać Twojego szczęścia małego!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kubas gorącej herbatki/ kawy czy czekolady to wprost idealny sceneriusz na jesienny wieczór :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Jesień = kakao + film + słodycze... Mój instynkt podpowiada aby odkładać tłuszczu na zimę... Coś czuję że mam go za mało idę po pączusia... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie zdanie to prawdopodobnie jedno z niewielu, jakiego nigdy nie wypowiem w trakcie swojego życia ;)

      Usuń
  12. Jesień zawsze kojarzy mi się z kakao lub dobrą herbatką i książką ;) a o blogowanie się nie martw - maleństwo na początku sporo śpi :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Jesień za oknem może być paskudna, ale dzięki temu w domu może być cudownie, klimatycznie i przytulnie, wystarczy parę świeczek, dobra książka lub film, zapach pieczonego ciasta i nie straszna mi zła pogoda za oknem :)

    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  14. Madziu, ciesz się tym nicnierobieniem! A ciepły koc+smakowa herbata i ciepłe skarpety to mój ulubiony zestaw jesienny! :) U nas też już pogoda się zepsuła :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby zima nie dała nam zbytnio popalić ;)

      Usuń

TOP