Magda M. blog: OLABOGA! Miesiąc do terminu!

23 października 2014

OLABOGA! Miesiąc do terminu!


To już nie są żarty! To już nie jest śmieszne! Dokładnie za miesiąc mam termin porodu! A biorąc pod uwagę to, że mała NA PEWNO urodzi się wcześniej, sytuacja robi się jeszcze bardziej przerażająca...

Jak zapewne wiecie, porodu boję się bardzo. Jak nie wiecie, to dowiedzcie się o tutaj

Wszystkie zakupy zrobione. Torby spakowane (no, prawie, zostały jeszcze drobiazgi). Trzeba jeszcze gruntownie wyczyścić mieszkanie. Ale najważniejsza rzecz przed nami.

Trzeba się przygotować psychicznie. Bo przecież wypadałoby czuć się gotowym na przyjście na świat dziecka. Tym bardziej, że to nie była ciąża z zaskoczenia i miałam trochę czasu na przyzwyczajenie się do tej myśli. A tu dupa! Ja się zwyczajnie w świecie boję. Tego, czy się sprawdzę, czy będę dobrą mamą, czy jestem gotowa na tak wielką odpowiedzialność jaką jest dziecko. Niezły ze mnie tchórz ;) Porodu się boi, dziecka się boi, własnego cienia brakuje do kolekcji. Mam nadzieję, że jak przyjdzie co do czego, mój instynkt zadziała bez zarzutu i strach ustąpi miejsca determinacji i nieskończonej radości.

Po wczorajszym spotkaniu z położną, która będzie towarzyszyć mi podczas porodu trochę się uspokoiłam, więc ten post nie będzie przypominał tego, o którym wspomniałam na początku :) Przypominając sobie najgorszy ból, jaki czułam w życiu, mogę stwierdzić dwie rzeczy. Po pierwsze, jak już będzie boleć, będzie mi obojętne, czy wbijają we mnie igły, czy walą mnie maczugami po głowie, czy wykrzyczę z siebie przekleństwa na każdą literkę alfabetu, czy obrzygam tam wszystkich po kolei. Po drugie, stwierdzam, że największy ból, jaki czułam w życiu, będzie jak pierdnięcie przy bólu porodowym. No i co, żadna różnica, poboleć musi, potem przestanie, o, takie nastawienie mam dziś :) Chociaż wiem, że ciało będę miała poorane niczym grunty Hiroszimy po bombardowaniu, tyle, że grzyb atomowy będzie relatywnie większy i nie ulotni się jak kamfora zaraz po całym tym zamieszaniu ;) Grzyba trzeba będzie tulić, całować i wycierać mu dupkę ;) Ba, nawet będzie się chciało to robić, jakie to dziwne, co? 

Odrobinka statystyk, w 9 miesiącu ciąży, równiutko miesiąc przed terminem porodu mamy:

  • 7,4 kg na plusie, czyli całkiem nieźle się z Majką trzymamy (chociaż apetyt wzrósł baaaardzo w ciągu ostatnich dni, dlatego szacuję, że do dyszki dobijemy ;))
  • obwód brzucha to 97,5 cm, czyli niby urósł niewiele, i tu muszę powiedzieć, że liczby kłamią! Bo wywaliło mi bebol na 2 metry do przodu ;)
  • Majka waży i mierzy nie wiadomo ile, bo nasz lekarz nie kwapi się do częstego robienia USG, ale jak mówią, że jest ok, to jest ok i tego się trzymajmy.
  • Czujemy się jak każdy, raz lepiej, raz gorzej, szczególnie, że jesienna aura nie skłania do skakania pod sufit z nadmiaru energii.


Następna aktualizacja tego typu po porodzie! :) 

A to aktualne my:


I na koniec piosenka, której tytuł oddaje w pełni moje wyobrażenie tego, czym jest poród ;) Ale bardzo ją lubię!

13 komentarzy:

  1. Ślicznie wyglądasz :* Co do Twojego wyobrażenia porodu.... tak, będzie dokładnie tak jak piszesz tylko potem, poza wycieraniem, będziesz chciała też tą pupę całować :) Po wszystkim będziesz najszczęśliwszą kobietą na świecie :) Serio.

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahahahha!!! ale zdjęcie!!! I piosenka!! Jesteś niesamowita. Myślę, że Twoje obawy są normalne, ale fajnie że tak otwarcie o nich piszesz. Wiele kobiet nie mówi tego na głos, bo przytłacza je mit Matki Polski cierpiącej w milczeniu i samotności, ba nawet nie dopuszczającej takiej myśli do siebie, bo przecież tak ma być. Trzymam cały czas za Was kciuki i pozdrawiam!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne wyglądasz a post jak zwykle przekazuje twoje odczucia i przy okazji razśmiesza,zwłaszcza grzybek który nie zniknie i któremu będziesz musiała podcietać dupinę:) będziesz świetną mamą tylko bądź sobą i słuchaj serca :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ładnie wyglądasz, gratuluję :-). A co do porodu, to nie martw się na zapas - będzie co ma być. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozbroiłaś mnie tym porównaniem córeczki do grzyba atomowego! I... nie myśl już o tym bólu, na prawdę nie jest aż tak źle!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też mówiłam sobie, że to chwilowy ból, a teraz to juz nawet go nie pamiętam :) prawda jest taka, że jesteśmy wtedy w takim szoku, adrenalina tak działa, że dajemy radę i nie myślimy nawet jak bardzo boli. Po prostu boli. A potem jest wręcz przyjemnie, jak już maluch wychodzi i masz go w swoich ramionach, patrzysz na poszczególne fałdki, pomarszczenia, otwiera oczka... Juz niedługo! Ściskam Was mocno :*

    PS Wyglądasz uroczo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Madziu jeśli myślisz,że będzie tak jak w przypadku tego kurczaczka to jednak będzie inaczej:P będzie dobrze, zobaczysz! Zgadzam się z Mari wyżej, że ta adrenalina dużo dobrego robi. Wyglądasz prześlicznie, wprost stworzona do ciąży!:) a swoją drogą zupełnie nie rozumiem podejścia niektórych lekarzy, usg dziecka to moim zdaniem mus na każdej wizycie, tak się przed tym bronią jakby fortunę za prąd płacili..

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie wyglądasz. Życzę dobrego porodu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Pieknie wygladasz, ciaza widac Ci sluzy :-)
    Jeszcze pare chwil i bedziesz z wytesknieniem czekac na porod, zobaczysz :-)
    Staraj sie myslec pozytywnie, porod AZ TAK straszny nie jest.. :-)
    Kazdy z nas jest inny i nie da sie wyreżyserować wszystkiego dokladnie tak jak bedzie.
    Moze pociesze Cie tym, ze jesli Twoja dzidzia jest malych rozmairow (w sumie to nie wiem, ale sugeruje sie tym, ze Ty malutko przybralas) :-) to napewno pojdzie latwiej niz przy wiekszym maluchu.
    Ja mialam synka okolo 2500 g i poszlo pieknie i szybko. A mialam wywolywany porod - co czesto utrudnia przewidzenie roznych sytuacji.
    Proboj sie rozluzniac i pamietaj ze pomiedzy skurczami nie boli - i WTEDY zamiast sie spinac i denerwowac, trzeba sie rozluznic i zbierac sily na nastepny skurcz... :-)
    A jesli chodzi o ten bol.. Jakby to powiedziec....
    Powiem tak. Bolalo mnie mocno, ale ciagle patrzylam na skale tych moich skurczy na KTG (bylam caly czas podlaczona do tej maszynki) i zastanawialam sie: Kiedy bedzie ten straszny przerazajacy bol o ktorym tak wszyscy mowia... No i sie NIE pojawil. Nie mialam znieczulenia i uwazam ze bol byl do zniesienia :-)
    BEDZIE DOBRZE!!! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. wyglądasz świetnie :) poród jakoś przejdzie, zostaw sobie dużo determinacji na pierwsze doby po porodzie. Jeśli chcesz karmić MUSISZ na prawdę tego chcieć, bo można bardzo szybko się poddać kiedy wszystko boli, a małe krzyczy że głodne. Wszystko będzie dobrze, dużo spraw wychodzi bardzo naturalnie jak się okazuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. no kochana pięknie wyglądasz...i rozumiem ciebie BARDZO... ja przed pierwszym porodem bałam się okrutnie... córcia nie chciała "wyjść" i musiałam miec wywoływany poród. Jak drugi raz byłam w ciąży to chyba bałam się jeszcze bardziej, bo wiedziałam co mnie czeka... ale kolejny i tym razem dało sie to przeżyć. Przy obu poordach nie dostawałam żadnych leków znieczulających. Przy obu towarzyszył mi mój wspaniały i kochany mężuś - drugim razem to nawet sam przeciął pępowinę. A co do bólu, to ból był okropny, ale do zniesienia, a jak już dostajesz swojego małego SKARBA, jak Ci Go położą na brzuchu zapominasz o wszystkim... to jest najwspanialsze uczucie na świecie... pozdrawiam

    PS: ja w obu ciążach przytyłam ponad 25 kg i czułam się jak hipopotamica ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyny - dziękuję!!! Naprawdę, piszcie mi tak jeszcze, a w końcu na porodówkę wkroczę z uśmiechem na ustach :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda i nie może być inaczej... Uśmiech to podstawa :)))))

      Usuń

TOP