Magda M. blog: Poród - rzecz naturalnie nienaturalna

7 października 2014

Poród - rzecz naturalnie nienaturalna


Wiele osób na pytanie: 'Co jest najbardziej naturalną rzeczą na świecie?' odpowiedziałoby, że jest to przychodzenie na świat nowego życia. Przypuszczam, że wątpię. Ja wiem, cud narodzin, jak przytulisz swoje dziecko, to ból przejdzie, sraty taty. Stres zżera mnie od środka. Drąży w moim mózgu (albo tym, co z niego zostało) korytarz ciemny jak czarna dziura i długi niczym nogi Naomi Campbell. Codziennie budzę się i zasypiam z myślą: jak ja to ogarnę, jak dam radę, no JAK? Ciężko mi się skupić na czymkolwiek innym...

Poród - rzecz naturalnie nienaturalna?


Tak, wiem, że kobiety od zarania dziejów rodzą dzieci. Wiem skąd te dzieci się biorą, wiem, jak wygląda budowa anatomiczna kobiecych narządów rozrodczych i wiem, przynajmniej w teorii, jak przebiega poród. Więc niech ktoś mi wytłumaczy, jak, do cholery, naturalne może być to, że głowa człowieka, prawdziwego, małego bo małego, ale jednak, i ramiona, i całe jego ciało, przechodzą przez kanał rodny? Przecież to NIE MOŻE być naturalne! Przecież to musi boleć tak, że masz ochotę zabić cały świat. Dupę rozrywa na cztery strony świata. Czujesz, że umierasz, a dzieje się rzecz wręcz przeciwna - wieńczysz dzieło nowego życia - cel szczytny, warto na pewno, co w końcu jest dla kobiety ważniejsze, niż jej własne dziecko. Tylko czy to wszystko musi przebiegać aż tak drastycznie? Krew, pot i łzy. To jest moje wyobrażenie porodu. I niewyobrażalny ból. Rzeźnia jednym słowem. Niby nie można się negatywnie nastawiać, i ja się autentycznie bardzo staram, ale to jest silniejsze ode mnie! Całe życie najbardziej na świecie, oprócz śmierci, boję się porodu! Znacie to uczucie, przed:

a) egzaminem na prawo jazdy,
b) maturą,
c) obroną,
d) ważną rozmową kwalifikacyjną,
e) wejściem do gabinetu dentysty,
f) własne (coś, czego boisz się jak nie wiem co)?

To pomnóżcie je sobie razy pierdylion, wynikiem równania jest mój strach przed porodem. Założę się, że nie jestem tu sama, założę się też, że znajdzie się mnóstwo kobiet, które powiedzą, że poród nie powoduje u nich ataku paniki i chęci przekupienia swojego dziecka, żeby na zawsze zostało w brzuchu. Uwierzcie, że wolałabym być w tej drugiej grupie, niestety, znalazłam się w pierwszej. 

Czy to przejdzie wraz ze zwiększającym się ciężarem, jaki przychodzi mi nieść przed sobą? A może im bliżej godziny zero, tym gorzej? Nie wiem, pewnie u każdej z nas to działa inaczej, pewne jest jednak to, że dowiem się, prędzej, czy później. A do tej pory myślałam, że pewna jest tylko śmierć i podatki...

Jakby to powiedziała Flow Mum (genialna, jeśli jeszcze jej nie znacie, musicie nadrobić!), przejebane. A właśnie urodziła swoje trzecie dziecko, więc wie kobieta, co mówi.

Mam tylko nadzieję, że ta nasza kruszynka pójdzie po tatusiu i nie będzie taką straszną panikarą jak mama. Tak nam dopomóż... Amen.

EDIT 2017: Gdy już znam potwora, nie boję się aż tak bardzo. Ale rozumiem swoje lęki. I trochę się z tego tekstu nabijam :D Jestem miesiąc przed drugim porodem. Czy moje wrażenia z niego będą takie same, jak z pierwszego? Któż to wie...


*zdjęcie rodzącego orzeszka pochodzi stąd

40 komentarzy:

  1. Spokojnie, im bliżej finału tym bardziej będziesz marzyć o porodzie, gwarantuję Ci, tak to matka natura wymyśliła :-))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Łaaaa, dzięki kochana! No niestety taka prawda :( lipa straszna ten poród 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eh, mam nadzieję że jakoś to będzie ;)

      Usuń
  3. "jak przytulisz swoje dziecko, to ból przejdzie, sraty taty."

    Ja też w to nie wierzyłam, ale to najprawdziwsza prawda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wielką nadzieję, że i u mnie to się sprawdzi i pesymizm związany z porodem czy samą jego wizją przeminie :)

      Usuń
  4. Idealnie to opisałaś - czułam to samo co Ty. I wiem, że żadne słowa Cię nie pocieszą, bo i tak będziesz czuła, to co czujesz. Niestety nie ma odwrotu i urodzić jakoś musisz :) Trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma odwrotu, jak weszło, tak wyjść musi ;)

      Usuń
  5. Magda, też się bałam i chyba za każdym razem będę się bać, bo każdy poród jest inny. A, że zaczął się mój pierwszy, nawet nie wiedziałam, bo bolały mnie plecy, jakby ktoś skopał mi nerki, a potem już...poszło! Dasz radę! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow ;) Chyba też wolałabym być wzięta z zaskoczenia ;)

      Usuń
  6. Madziu powiem Ci tak, chodzisz na szkołę rodzenia? ćwiczysz oddech? mi to bardzo pomogło, oddechem trochę zmniejszałam ból przy skurczu. Ja nie jestem osobą podatną na stres i wszelkie sytuacje typy egzaminy, ważne rozmowy itp. mnie nie przerażały. Poród tak, ale tylko dlatego, że tu chodzi o życie moje i tego maleństwa. Jeśli mogę Ci coś doradzić to przede wszystkim nie słuchaj o czyichś porodach, nie nastawiaj się, nie nakręcaj tym. Wszystko zależy od wielu czynników, budowy ciała, stanu zdrowia, wielkości dziecka. Pod koniec ciąży będziesz naprawdę chciała to już mieć za sobą. U mnie było bardzo ważne mieć dobry szpital i dobrą opiekę, wtedy czułam spokój, wiedziałam, że nikt mnie nie będzie traktował jak przedmiot. Powiem Ci szczerze, że ja byłam mega spokojna, gdy się zaczęło...wmówiłam sobie,że to będzie naprawdę dobry poród, że nie będzie wcale aż tak bolało i wiesz co? Było nawet lepiej... nie nacierpiałam się, owszem był ból, ale myślę, że kobiety są w stanie wiele znieść, po prostu wiesz, że musisz przez to przebrnąć.Ja po porodzie czułam się jakbym mogła iść jeszcze pobiegać albo umyć okna. Niesamowita adrenalina. Babki mi wciskały środki przeciwbólowe,a ja nic nie chciałam,,bo nie czułam żadnego bólu..nie mogłam uwierzyć, że ta mała istotka to moje dziecko, że już jest...Pocieszę Cię Madziu, że jak się człowiek nastawia na nie wiem co to z reguły idzie gładko, więc wierzę, że u Ciebie będzie podobnie:) na kiedy masz termin?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :* Mam nadzieję, że pójdzie gładko, tak jak piszesz, nie wiem, jakieś afirmacje sobie ponapisuję wszędzie i będę powtarzać, że będzie dobrze ;) Termin na 23.11 ale to najpóźniej, bo przy cukrzycy ciążowej lekarz nie pozwoli mi przenosić ciąży :)

      Usuń
    2. noo to na święta będziecie razem ubierać choinkę:)

      Usuń
  7. Ja się bałam porodu strasznie, panicznie, wizje katastroficzne miałam, żegnałam się z moim tatą, jakbym go miała nie spotkać już więcej, jak wyjeżdżaliśmy do porodu itd., jednak 2 razy jakoś dałam rade. Nie jest jednak łatwo, szczególnie za pierwszym razem, no ale skoro ja dałam rade,to Ty na pewno też.

    OdpowiedzUsuń
  8. Podpisuje sie w stu procentach !!!!! Cud narodzin.... Taaaak hahahahahah ;p ja staram sie o tym nie myślec bo jak mysle to dostaje szału. I wtedy mam ochotę błagać o cesarske ale pózniej nachodzi myśl czy cesarka nie gorsza bo jednak pózniej ciezko funkcjonować :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, pojawiają się takie egoistyczne pomysły, ale to chyba naprawdę nie jest rozwiązanie ;)

      Usuń
  9. Mimo, że na stole op. płakałam z przerażenia, po cichu cieszę się, że ominął mnie porób siłami natury .. pocieszający jest fakt, że po porodzie nie będziesz miała czasu o nim myśleć :) powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja zawsze sobie powtarzałam, że strach ma wielkie oczy i że będzie dobrze. Każdy odczuwa ból zupełnie inaczej, ale nie ściemniajmy, że nic nie boli. Ja rodziłam naturalnie i bez znieczulenia, bo do szpitala przyjechałam na ostatnią chwilę :) i wszelcy ludzie znający się na znieczuleniach powiedzieli, że już za późno. A zabawne było to, że tego samego dnia kilka godzin wcześniej byłam w szpitalu na badaniu i lekarz powiedział, że jeszcze kilka dni będę w dwupaku. A po kilku godzinach już było po wszystkim. Powiem tylko, że ból bólem, ale na prawdę szybko się o nim zapomina. Dasz radę !!!! Trzymam kciuki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby było tak jak piszesz, dziękuję :*

      Usuń
  11. Też mam mieszane uczucia co do porodu, a im bliżej tym bardziej się boję!! Ale damy radę, w końcu jesteśmy kobietami;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Też się bałam na maxa ,ale tak jak dziewczyny wcześniej pisały im bliżej terminu tym bardziej będziesz tego chciała..
    A sam poród owszem boli ..chociaż ja gorzej wspominam bóle związane ze skurczami ..A samo "wypychanie" dziecka ,szczerze mówiąc nie masz czasu myśleć musisz przeć ;) Najważniejsze to słuchać położnej , to poród pójdzie gładko :)) Tego Tobie życzę :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana,
    ja jestem mamą. Na razie jest jedynaczek. ;)
    I co Ci powiem, to Ci powiem - NIE bałam się w ogóle, nic a nic. Nie będę wnikać w szczegóły, ale teraz gdy myślę o kolejnym porodzie w przyszłości, gdyby Bozia dała, to jednak się wzdrygam, bo wiem już czego mam się bać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, widzisz, jednak wiem co robię tak się bojąc :D

      Usuń
  14. Fantastyczny post, wprost genialny :) Nie jestem jeszcze Matką, więc nie doświadczyłam jeszcze cudu narodzin, może właśnie dlatego Twój tekst rozbawił mnie do łez, chociaż tematyka jest bardzo poważna. Napisałaś bez owijania w bawełnę, prosto z mostu o lękach i obawach, które z pewnością ma każda kobieta przed porodem. Życzę powodzenia i mocno trzymam za Ciebie kciuki!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi, że Ci się spodobał, mam nadzieję, że pomyślisz o nim, gdy sama będziesz miała zostać Mamą:)

      Usuń
    2. W pełni podzielam opinię Państwa S. :) Dokładnie, wszyscy piszą, jaki to piękny stan i nic, tylko rodzić dzieci, a to przecież nie może być takie łatwe... Fajnie, że ktoś pisze o tym, jak jest naprawdę!! A do tego tak zabawnie i sympatycznie :) Nawet mojemu mężowi się spodobało ;)

      Usuń
  15. Kończę niedługo 6 miesiąc i wiem, że czas szybko leci, ale staram się na razie o tym nie myśleć, bo tak jak Ty jestem panikarą i jakbym już zaczęła rozmyślać nad porodem to sądzę, że wylądowałabym na oddziele psychiatrycznym :P, dlatego staram się przepędzać te myśli najdalej jak mogę i póki mogę :)

    Co do małżonków to nie dziwie im się, że nie panikują, ale gdyby byli na naszym miejscu pewnie drżeliby z przerażenia :D

    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też starałam się nie myśleć, niestety się nie udało ;)

      Usuń
  16. super post, ja również bałam się panicznie, trzymaj się kochana:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja przy pierwszym dziecku nie wiedziałam co mnie czeka, przy ew drugim to chyba tylko o tym bym myślała

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny post! Nie jestem jeszcze nawet w ciąży a też się boję, gdy pomyślę, że kiedyś mnie to czeka;) Wiem, że dam radę ale nie spodziewam się niczego, poza makabrycznym bólem;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Rodziłam dwukrotnie. Ale nie bałam się, ani za jednym, ani za drugim razem - chociaż pierwszy poród to była masakra. I nie dlatego, że ja nie wiedziałam, co robić, ale dlatego, że kompetentni nie byli kompetentni. Ot co. Drugi poród był prostszy (7 minut przy urodzeniu 5 kg dziecka), ale dlatego, że wiedziałam co robić :) Skupić się na tym, aby dziecko urodziło się dotlenione (pierwsza córka urodziła się z poważnym niedotlenieniem po 19 godzinach). Zajechałam więc na oddział, ustawiłam wszystkich po kątach i powiedziałam, że jak nie urodzę bez męczarni, to głowy polecą :) I nie mówię, że poród nie boli. Boli! Ale to ból który szybko mija i nie jest stały - chociaż oczy przy nim na wierz wychodzą! Jednak skupienie na porodzie nie na towarzyszących okolicznościach sprzyja :) Przynajmniej u mnie to zadziałało :)

    OdpowiedzUsuń
  20. To prawda, ja też byłam bardzo skupiona na tym co tu i teraz. Ale bałam się jak diabli. Ten tekst pisałam przed porodem. Teraz pewnie byłby trochę inny ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. No tak, co do bólu się zgodzę, ale spodziewaj się jeszcze, że nigdy w życiu nie będziesz się czuła tak silna i spełniona! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja właśnie mam na odwrót :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak pierwszy raz zobaczyłam dwie kreski na tescie, to w pierwszej chwili dopadło mnie przerażenie i mysl: już nie ma odwrotu, będę musiała to dziecko jakos urodzic:)

    OdpowiedzUsuń

TOP