Magda M. blog: Za tydzień wszystko będzie inaczej...

14 listopada 2014

Za tydzień wszystko będzie inaczej...


Tydzień. Tak dużo i tak niewiele. Za tydzień zmieni się całe moje życie. Orientacyjnie za tydzień, bo równie dobrze może to stać się dziś czy jutro...

Choć termin wyznaczony mam na 23 listopada, już wiem, że jeśli nie urodzę do przyszłej środy, to mam się zameldować rano na oddziale. Wiem też, że ciągle nic nie wiem, i równie dobrze mogę urodzić naturalnie, jak i przez cesarkę. Nie wiem czego bardziej się boję, nie wiem jak to będzie, nie wiem, czy bardziej się cieszę czy obawiam tego rozwiązania. Wiem jedno: odwrotu nie ma. Wyjście ewakuacyjne nie istnieje. Będzie, co ma być. Chyba tylko wariat by się nie bał.

Podsumowując 9 miesiąc...

Nasza kluseczka waży aż 3700 g! Jest duża, dlatego też możliwe, że trzeba będzie wyciągnąć ją przy pomocy lekarzy... Najważniejsze jednak, że u niej wszystko ok, rozwija się zdrowo i prawidłowo.

Mnie przybyło niecałe 10 kg. I nie mam zamiaru się tym wcale przejmować. W pasie dobiłam niemalże do 100 cm. 

Ciąża nie była taka zła, ale błogosławionym czasem tego okresu bym nie nazwała. Przeszłam ją ogólnie dobrze, ale 9 miesiąc to jakieś nieporozumienie, Najpierw 2 tygodnie byłam chora. Teraz, jest już tak dziwnie ciężko, że naprawdę byłoby trudno przyjąć do wiadomości, jeśli miałaby trwać załóżmy kolejne 3 czy 4 tygodnie ;) Dodatkowo, wszystko leci mi z rąk, a schylić się trudno. Mamusie, czy Wy też wolałyście czasem chwycić coś z podłogi palcami u stóp i tak to sobie podnieść? :D Ja tak robię prawie za każdym razem ;) O nocnym wstawaniu do WC chyba nie muszę wspominać... W ogóle mam wrażenie, że mój pęcherz skurczył się do wielkości orzeszka. Skurcze męczą mnie przez cały dzień, nie bolą, ale powodują dyskomfort, nie mogę normalnie się poruszać, a wyjście do Biedronki staje się niczym wyprawa na Giewont. Dzieć ma już siłę w tych swoich prawie 4 kilogramach. Wieczorem tak daje mi popalić, że już muszę ją lulać, mimo, że nawet się jeszcze nie urodziła ;) Póki co wygląda to jednak tak, jakbym cierpiała na chorobę sierocą ;) 

To my! To już chyba ostatnie takie zdjęcia :)



21 komentarzy:

  1. Świetna koszulka :D tak się cieszę, że już jesteś przy końcu i wkrótce będziesz mogła się cieszyć śliczną Mają:) a co do wagi... no wiesz, ja urodziłam 3880 :p naturalnie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny brzusio! Aż tęsknię za moim :) a 10 kilo to nic ;)
    a teraz...
    nominuję Twojego bloga do Liebster Blog Award :)
    Co należy z nominacją zrobić jest w linku:
    http://fajna-baba.blogspot.com/2014/11/lba-2014.html
    Zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Już byłam nominowana, ale i na Twoje pytania chętnie odpowiem :)

      Usuń
  3. Rozwiązanie już tuż tuż, trzymam kciuki, żeby wszystko poszło szybko, gładko i bez problemów :))

    Pozdrawiam Cię serdecznie
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, trzymaj trzymaj, przydadzą się :)

      Usuń
  4. Uuu kochana. To Ty już jedną nogą na pirodówce:) nie bój się!! Weź to na klate, mówie Ci, że nie będzie tak źle;) trzymam kciuki w każdym razie, bądź dzielna, już niedługo będziesz tulić swojego bączka!

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądasz cudownie! :)
    I bardzo mało przybrałaś podczas ciazy :)
    U mnie mówili że będzie ważył 4kg albo ponad a ważył 3,45 ;) Nawet na sali operacyjnej lekarz do mnie- jeszcze przed cięciem- o to chyba będzie duże dziecko hahahaha :D
    Mam nadzieję, że Twój poró będzie jak najbardziej udany Kochana! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, to może być też później niż z tydzień :) I to prawda, odwrotu nie ma :p Ile razy miałam ochotę wsadzić Polę do brzucha :p A do dziś zdarza mi się podnosić coś stopą, mój mąż nazywa mnie feetjoberką :p

    OdpowiedzUsuń
  7. Nic się nie bój. Nie takie to straszne. Tyle kobiet to przeżywa. A dzieciątko rekompensuje cały ból. Ja po CC tak miałam, że wszystko z ziemi chwytalam między palce u nóg i do góry na tyle na ile rana pozwalała. Komiczne to było ale skuteczne. Trzymam kciuki za szybki i łatwy poród

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczny brzuszek :-). Wszystko będzie dobrze, nie denerwuj się. Każda z nas miała takie strachy ale wszystko jest do przejścia, a jak już dziecko pojawia się na świecie, to nic się nie liczy! Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Super bluzka !!! My rodzimy dzień po Tobie i nasz klusek też ma już 3700 :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Magda, powodzenia! Życzę, żeby dzieciątko było samoobsługowe ;) Czekam na relacje, jak się żyje z takim brzdącem!

    OdpowiedzUsuń
  11. Z tą wagą to różnie bywa - u mnie na USG dzień przed porodem wychodziło, że Leon 4 kg waży :) ostatecznie ważył 3750 :) więc wiesz :) trzymaj się i czekam na wieści :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podobnie przypomina mi sie moje dziewięć miesięcy . Ostatnie tygodnie były ciężkie , ale nie że było coś źle , tylko było ciężko :) Kręgosłup bolał , a o Wc w nocy to chyba nigdy nie zapomnę , to były czasy :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. jak ja Ci zazdroszczę, ze już tak niewiele dzieli Cię od spotkania z Twoim skarbem... :)
    u mnie jeszcze do lutego poczekam, chyba ze wczesniej jajko zniosę, bo do setki w pasie juz dobiłam :<

    Zdrówka dla Was i spokojnego porodu :**

    OdpowiedzUsuń
  14. Wyglądasz świetnie. Brzuszek taki malutki, a w środku konkretny bobas już :)
    trzymam kciuki za udany przebieg porodu i za zdrowie Maleństwa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. O jak się cieszę, że tu trafiłam dzięki wyzwaniu blogowemu! No moja droga, podnoszenie stopami "upadłych rzeczy" to mam opanowane do perfekcji - ostatnio nawet mój synek (19 m-cy) próbuje mnie w tym naśladować;) Pierwsza cięża była ideałem, teraz marudzę na swój stan od chyba 7. miesiąca. A wyjścia do sklepu? Ostatnio opisałam moje nieudane wyjście do Lidla zatem w pełni Cię rozumiem!

    Trzymaj się zdrowo i pięknego rozwiązania życzę!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mojej koleżance (rodziła 11.11) ze względu na to, że jest drobna zarządzili cesarskie cięcie (mała miała ważyć 4200). Urodziła się mając 3500 g i 54 cm, także nie zawsze te diagnozy są trafne :)
    Pozdrawiam i życzę szczęśliwego rozwiązania :)

    OdpowiedzUsuń

TOP