Magda M. blog: Kosmetyczne marnotrawstwo, czyli moja bardzo wielka wina

2 maja 2015

Kosmetyczne marnotrawstwo, czyli moja bardzo wielka wina


Za dużo wszystkiego! Kosmetyki walają się w każdym kącie domu, szafa pęka w szwach, a mimo to zakupy ciągle kuszą. Ale żeby móc dalej na nie chodzić musiałam ostatnio zrobić kosmetyczny rachunek sumienia połączony ze zdecydowanym opróżnianiem kosmetyczki, takim bez sentymentów.


Ilość produktów, które nie nadawały się już do użycia naprawdę mnie zaskoczyła! Najgorsze jest to, że niektóre z nich były naprawdę dobrymi kosmetykami. Nie zdążyłam ich jednak zużyć, ba, część z nich była nawet nie ruszona! To, co wyrzuciłam w czasach swojej świetności mogłoby zastąpić nawet kombajn kosmetyczny! Przekonana byłam, że kosmetyki mają datę przydatności - 3 lata od daty produkcji. No tak. Tylko jest to prawdą wtedy, gdy są nieotworzone! W ten sposób mnóstwo produktów, których widocznie kiedyś tak bardzo potrzebowałam uległo zmarnotrawieniu. Nie wspominając już ile kasy wyrzuciłam w błoto. Moja bardzo wielka wina!

Długi czas na hasło 'promocja' dosłownie dostawałam szału! To nic, że niczego nie potrzebowałam, zawsze znalazło się coś, co z półki wołało do mnie 'weź mnie!'. Tym sposobem w mojej szafie jest mnóstwo ciuchów z metkami, bo przecież ta koszulka kosztowała tylko 25 zł, a w kosmetyczce roi się od produktów użytych raz czy dwa. Często kupowałam rzeczy niskiej jakości ze względu na ich niską cenę... Ale basta! W końcu zmieniłam podejście i zaczęłam podchodzić do zakupów zdroworozsądkowo. Potrzebuję spodni, kupuję spodni. Potrzebuję tuszu do rzęs, w mojej kosmetyczce nie lądują dodatkowo cienie, pomadka i lakier do paznokci. Przedkładam jakość nad ilość. Nawet nawracam już innych, na mamę krzyczę, że znowu nakupowała sobie ciuchów ('bo ta sukienka kosztowała tylko 50zł', skąd ja to znam ;) ). Usłyszałam gdzieś kiedyś, że Polak to taki typ, że kupi nawet psią kupę, jeśli będzie w promocji ;) Oczywiście z przymrużeniem oka, ale jest w tym ziarno prawdy. 

Jakiś czas temu znalazłam w internecie wpis babeczki, która postanowiła przez rok nie kupować sobie nic, jeśli poprzednia rzecz tego samego typu się nie zużyje. Może moim następnym krokiem będzie właśnie takie wyzwanie ;) 

A takie fajne były, amerykańskie... Szkoda... ;)
A Wy, macie w sobie coś z marnotrawcy?

Pozdrawiam ciepło :)

6 komentarzy:

  1. A więc życzę wytrwałości w postanowieniu :) My kobietki tak mamy, że promocje nas przyciągają.. Dużo tego faktycznie nazbierałaś, szkoda, że tyle się zmarnowało, ale przynajmniej czegoś to może nauczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj niestety...chyba mało która kobieta jest inna:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jestem spożywczym marnotrawcą. Za dużo się u nas w lodówce psuje. I co miesiąc, co tydzień jak planuję zakupy to niby kupuję mniej, a i tak zawsze coś wyrzucę. Po prostu nie jestem w stanie przewidzieć ile zjedzą.
    Kosmetyki mi sie raczej nie marnują, bo co nie zużyję, co mi nie przypasuje, to wydaję siostrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siostra to jednak dobry wynalazek :D

      Usuń
  4. Magda, przyjedź do mnie i zrób porządek w moich kosmetykach. Ja ostatnio robiłam i wywaliłam tylko te przeterminowane, ale sporo mam takich co nie używam. Nie wiem po co je kupiłam...

    A co do żarcia, to Iza ma rację. U mnie w lodówce też coś się wiecznie psuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też wiecznie coś się psuje... Ale walczę z tym!

      Usuń

TOP