Magda M. blog: Ślub - w mojej wyobraźni

5 sierpnia 2015

Ślub - w mojej wyobraźni


Wielki dzień zbliża się równie wielkimi krokami. Ślub to coś, o czym myślę bez przerwy. Wszystkie sprawy związane z jego organizacją zawładnęły moim życiem (oprócz opieki nad Majką oczywiście). Moja wyobraźnia podpowiada mi, jak powinien wyglądać ten dzień.

On czeka przy ołtarzu. Uśmiechnięty, dumny, pewny - że to właśnie ona jest kobietą jego życia. Ona. Olśniewa. W jej oczach błyszczy radości i wzruszenia. Idzie dostojnie prowadzona do ołtarza przez ojca. Kościół wygląda jak z bajki. Wszędzie świece i zieleń, wygląda tak, jak las rozświetlony milionami świetlików.

Ceremonia jest piękna i wszystkim gościom w oczach pojawiają się łzy wzruszenia. W tle słychać spokojną muzykę, która na koniec rozbrzmiewa Marszem Mendelsona. Oni - Nowożeńcy - energicznie i z uśmiechami na ustach wychodzą z kościoła, by zaraz zostać obsypanymi ryżem i monetami. Symbolicznie wypuszczają na wolność parę białych gołębi. Są mężem i żoną. Czas uczcić ten moment udając się na wesele.

Rodzice witają ich tradycyjnym chlebem i solą. Wszyscy są w świetnych nastrojach - pewni, że będą dobrze się bawić, i że małżeństwo, zawarcia którego byli świadkiem - będzie trwałe, szczęśliwe i pełne miłości. Orkiestra wita ich wesołym 'Sto lat', kryształowe kieliszki pobrzękują radośnie by powitać Młodą Parę. Wesele jest eleganckie, wszystko idzie zgodnie z planem. W pierwszym tańcu płyną dostojnie po parkiecie, On obejmuje ją czule ramieniem, Ona zerka na niego z nieskrywanym szczęściem. Wspólny tort kroją idealnie, oczepiny wypadają zabawnie i z klasą. Jedzenie jest smaczne, orkiestra wyśmienita, a dodatkowe atrakcje są tylko wisienką na torcie. Goście bawią się do białego rana - będą wspominać ten dzień z rozrzewnieniem, tak jak i Para Młoda. 

Wszyscy zapamiętają jego - przystojnego, wysokiego bruneta, oraz ją - ciągle uśmiechniętą, piękną kobietę w białej sukni. Ich szczęście. Ich dzień. Ich święto.

Aha. Ok. 

Moja wyobraźnia napisała już TYLE scenariuszy! Żaden się nie sprawdził. W praktyce pewnie już na początku pobrudzę kieckę, będzie piekielnie gorąco i Szefuncio będzie wyglądał jakby dopiero wyszedł spod prysznica. Tylko Majka będzie wyglądać idealnie, to wiadomo. Kościół nie będzie wyglądał jak tajemniczy las, tylko jak skromny, wiejski kościołek przyozdobiony paroma wiechciami. Ceremonia jak ceremonia. Nie pierwsza i nie ostatnia dla wszystkich gości. Ja znając życie albo będę ryczeć jak bóbr albo śmiać się jak głupek. Tak reaguję w poważnych sytuacjach. Wesele - jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to idę na kolanach do Częstochowy! Na parkiecie na bank nie będziemy płynąć. Raczej nieudolnie pobujamy się tak, żeby nie było wstydu ;) A Panna Młoda pewnie nieraz palnie coś głupiego. Taka ze mnie dama ;)

Ale!

Przecież to nasz dzień! Nie musi być perfekcyjny. Chociaż i tak taki będzie, nawet jeśli nie wszystko pójdzie po naszej myśli! Będzie pięknie! Będzie cudownie! I mam nadzieję, że goście zapamiętają nas jednak tak, jak opowiedziała mi moja wyobraźnia ;)

1 komentarz:

  1. Nie stresuj się. Na pewno wszystko pójdzie dobrze, a Wam zostaną niezapomniane wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń

TOP