Magda M. blog: 3 powody, które sprawiły, że dzień porodu NIE BYŁ najpiękniejszym dniem mojego życia

27 października 2015

3 powody, które sprawiły, że dzień porodu NIE BYŁ najpiękniejszym dniem mojego życia


Wiele kobiet twierdzi, że dzień porodu był najpiękniejszym dniem ich życia. Ujrzenie po raz pierwszy swojego dziecka, możliwość wzięcia go w ramiona - to naprawdę cudowne i niezapomniane chwile. Mimo wszystko, nie złożyły się one na najpiękniejszy dzień mojego życia. Dlaczego?


PO PIERWSZE


Całą noc miałam bóle. Skurcze, które sprawiały, że świat stawał się złym i nieprzyjaznym miejscem, a do tego wmawiano mi, że nie rodzę. Byłam więc przerażona. Obolała. Nie wiedziałam co mnie czeka. Nie spałam ani minuty. Biorąc to pod uwagę twierdziłam, że tego dnia nie dam rady urodzić dziecka. Jeśli któraś z Was też będzie miała przeświadczenie, że ze zmęczenia nie da rady tego zrobić, uwierzcie mi, dacie radę. Największe zmęczenie świata nie ma znaczenia przy porodzie.

PO DRUGIE

Poród był czymś, czego bałam się najbardziej na świecie. Nie potrafiłam myśleć o nim pozytywnie. Nie potrafiłam cieszyć się tym, że za chwilę przyjdzie na świat nasza wyczekana dziewczynka. Wszystko, o czym myślałam, mając w głowie poród, to ból i strach. Jak pewnie niejedna z Was. No i tu znów Was pocieszę. Nie ważne, jak bardzo się boicie. I tak dacie radę :)

PO TRZECIE

Po całej nocy skurczybyków, 6 godzinach pobytu na porodówce, i tak wszystko skończyło się cesarskim cięciem. Wykończona i przede wszystkim omamiona narkotycznymi lekami po prostu NIE PAMIĘTAM tych ważnych chwil tak, jak powinnam je zapamiętać. Leżałam 8 godzin unieruchomiona, nie mogąc samodzielnie przytulić dziecka, czy zmienić mu pieluszki. Wizytę najbliższych, i w ogóle cały ten dzień w mojej pamięci jest zasnuty gęstą mgłą. Cieszyłam się, ale jednocześnie nie wiedziałam do końca co się dzieje! Dlatego nie mogłabym zapamiętać tego dnia jako najpiękniejszego w moim życiu.

Najpiękniejszymi dniami mojego życia są ex aequo dzień powrotu do domu ze szpitala oraz dzień ślubu. Ale o tym w innym poście :)

EDIT: Chciałabym sprostować, bo po komentarzach widzę, że źle się wyraziłam ;) Dzień porodu może nie był najpiękniejszy, ale samo przeżycie uważam za bardzo pozytywne, psychicznie czułam się po nim MEGA rewelacyjnie (o tym tu) i absolutnie nie zaliczam go do dni nieudanych ;) Po prostu byłam wtedy zbyt otumaniona, żeby zyskał status The Best :)

A Wy, kiedy przeżyliście najpiękniejszy dzień życia?

Darmowy hosting zdjęć

7 komentarzy:

  1. A ja mimo bólu mogę stwierdzić, że dzień porodu był mimo wszystko jednym z najpiękniejszych dni w moim życiu, samego porodu też w sumie nie wspominam źle ;) Najlepiej starać się, żeby każdy dzień był na liście tych najpiękniejszych :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, masz bardzo przykre doświadczenia. Szkoda, bo rzeczywiście poród może być fajnym przeżyciem, mimo oczywistego bólu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo wszystko poród wspominam pozytywnie, jest 3 dniem na mojej liście, więc nie jest źle :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moze nie najpiękniejszy, ale na pewno najważniejszy - po ktorym juz nic nie jest takie same:) Marta

    OdpowiedzUsuń
  5. ... ja mimo że na porodówce byłam 15 godzin, a rodziłam dobre 21 godzin a i tak skończyło się cesarką na śpiku i przez 12 godzin nie mogłam wstać a był zakaz wchodzenia na oddział najbliższych bo panowała grypa wspominam te chwile jak najbardziej pozytywnie. I pamiętam je na pewno lepiej niż własny ślub który był dla mnie mega stresem nie wiedzieć czemu :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Poród niedługo przede mną. Staram się nie roztrząsać tego i nie myslec o tym zbyt intensywnie, ale strach oczywiście jest. Doceniam Twoją szczerość, bo myslę, że czasem niektóre kobiety koloryzują i mówią, że to najpiekniejsze przeżycie, bo wypada tak powiedzieć. Tymczasem coś, co jest bardzo ważne i wartościowe, wcale nie musi być jednocześnie piękne.

    OdpowiedzUsuń
  7. CC to generalnie żadne przyjemne przeżycie... :/

    OdpowiedzUsuń

TOP