Magda M. blog: 5 rzeczy, których nie lubi większość dzieci

15 lutego 2016

5 rzeczy, których nie lubi większość dzieci


Poznając swoje dziecko, z każdym dniem coraz lepiej, na pewno każdy rodzić wyłapuje pewne prawidłowości. Lubi serek wiejski, ale nie cierpi jajecznicy. Uwielbia zasypiać wtulone w ulubiony kocyk, nienawidzi, gdy odłoży się go w niewłaściwe miejsce. Toleruje zakładanie kurtki, za to czapkę traktuje jak zło konieczne. Dziś u nas - 5 rzeczy, których nie lubi większość dzieci. A przynajmniej moje dziecko nie lubi ;) Dla relaksu, dla pośmiania się, dla porównania :)


1 Ubieranie się


Bo po co się ubierać? Pan Bóg stworzył nas bez bodziaka, bez pampersa i bez tych beznadziejnych rajstop. Sam akt ubierania się jest czynem bardzo brutalnym i rażącym w godność dziecka. Trzeba sygnalizować to płaczem. Jeśli sąsiad piętro wyżej go nie słyszy, to się nie liczy.

2 Oczyszczanie nosa


Frida, Katarek, czy też inny aspirator zostały stworzone jako narzędzia tortur. Na ich widok należy uciekać jak najszybciej i jak najdalej. A gdy rodzic lub opiekun dorwie nieszczęśnika, należy głośno lamentować, wierzgać rękoma, nogami i głową, starając się, żeby starszy osobnik niechcący zrobił młodszemu krzywdę, np. wbijając końcówkę aspiratora w okolice lewego oczodołu. 

3 Wsadzanie do wózka w trakcie spaceru na nogach


To powinno być karalne! Dziecię, niczym wolny ptak, beztrosko tupta po połaciach chodników bądź okolicznych trawników czy piaskownic. Zabranie mu tej przestrzeni i wsadzenie na siłę do wózka można porównać do wsadzenia do więzienia. Bez możliwości przedterminowego zwolnienia. Swoje niezadowolenie należy sygnalizować wyraźnym krzykiem, słyszalnym co najmniej przez pół osiedla. Biedny rodzic może ratować swoje uszy zatykając buzię małoletniego chrupkiem kukurydzianym. Ewentualnie, wybierając nowoczesne rozwiązania, można puścić dziecku Świnkę Peppę na smartfonie.

4 Słowa 'Nie', 'Nie wolno', 'Przestań', 'Nie rób tego' i pochodne


Zbliżając się do kontaktu dziecko słyszy złowrogie 'Nie wolno!'. To sygnał, że na przekór wszystkiemu (a przede wszystkim matce czy ojcu) należy zmierzać we wcześniej obranym przez siebie kierunku jeszcze prędzej, w dodatku z szelmowskim uśmiechem na ustach. Trzymając kłębek kurzu w rączce dziecko słyszy znienawidzone 'Nie jedz tego!'. Oznacza to, że należy jak najszybciej wpakować znalezisko do buzi, zanim mama zdąży je zabrać, i jeszcze prędzej je połknąć. Nawet, jeśli nie smakuje jak jajko niespodzianka. Jeśli jednak dorosłemu uda się zniweczyć jakikolwiek niecny plan małego rozbójnika, należy wyraźnie zasygnalizować swój sprzeciw. Płacząc, wrzeszcząc, lub waląc głową w podłogę. Albo ścianę.

5  Zabranie rzeczy, która nie powinna być w zasięgu ręki


Założę się, że przerabiacie to kilka razy dziennie! Nowy telefon w ciekawskich łapkach - szybka reakcja mamy - brak telefonu w łapkach. Syrena alarmowa. Dorwane nie wiadomo skąd nożyczki - tata zabiera - brak nożyczek. Rozwścieczone stado najdzikszych zwierząt. Pudełko z tabletkami? Paczka ryżu (otwarta, ofkors)? Szklanka? To wszystko obiekty pożądania małych, sprytnych odkrywców. Im bardziej niebezpieczne i mniej odpowiednie dla pociesznego, ciekawskiego bąbla, tym bardziej chcą dorwać je w swoje ręce. To już nawet nie jest śmieszne, bo oczy trzeba mieć dookoła głowy, wystarczy chwila i nieszczęście gotowe. I pół biedy, jeśli rozwali się szybka w smartfonie. Maluch jednak nic sobie z tego nie robi. A gdy pożądany obiekt zniknie z zasięgu wzroku i ramion, płacze, jakby świat miałby się skończyć. Wtedy jest kilka rozwiązań - chrupki albo baja - mogą podziałać, o ile jeszcze się nie znudziły. Albo zaciekawienie czymś bezpiecznym. O ile się uda...

U Was w domach jest podobnie? A może macie swoją listę znielubionych przez dzieci rzeczy? Podzielcie się w komentarzu :)

8 komentarzy:

  1. Odciąganie katarkiem kiedy dziecko płacze to taka syzyfowa praca. Ale jak tu matko wyciągnąć te gildochy inaczej? W sumie nasze mamy sobie jakoś radziły i ja przy pierwszym dziecku nie kupiłam katarku "no bo jak to do odkurzacz podłączyć do nosa dziecka", ale teraz przy drugim cieszę się że go mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarek i Frida nie są lubiane przez dzieci, ale trzeba przyznać, że robią to, co trzeba :)

      Usuń
  2. U nas akurat córa uwielbia się ubierać. Nawet nas czasem próbuje ubierać. A na wsadzanie do wózka jest paten - tak wymeczyć, żeby samo prosiło o wsadzenie do środka ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zaczynam stosować ten patent :)

      Usuń
  3. Oj tak! Frida to najwiekszy koszmar:) dodam jeszcze wszelkie czynności związane z glowa- mycie, rozczesywania koltunow, czesanie kitek. Chociaż czapki Helena uwielbia nosić jeśli ja sama wbierze:) Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę spróbować dawać małej wybrać czapkę, bo teraz to spotykam się ze stanowczym 'Nie' ;)

      Usuń
  4. Liczy się podejście i dziecko polubi większość rzeczy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń

TOP