Magda M. blog: Gdy macierzyństwo daje w kość

1 grudnia 2016

Gdy macierzyństwo daje w kość

Gdy macierzyństwo daje w kość

Dziś rano zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka z pytaniem: 'Czy ty też krzyczysz na swoje dziecko?' - z lekkim zakłopotaniem, poddenerwowaniem i ostatkiem sił i cierpliwości. Potwierdziłam bez zastanowienia, bo przecież zdarza się, że wydrę japę tak, jak nie powinnam. Bo niby w ogóle nie powinnam. Przecież to moje dziecko, mój cud ukochany, jak to tak, krzyczeć, japę drzeć bezczelnie.

Nikt nie powie, że krzyk jest jakąkolwiek metodą wychowawczą, nikt nie pogłaszcze nas za to po głowie, ale wiem jedno. Nie jestem sama. Moja przyjaciółka też nie jest. I Ty nie jesteś. Bo Tobie też to się zdarza, prawda?

Nie jestem z tego dumna, ale czasem po prostu przychodzi moment, w którym moja cierpliwość ustępuje miejsca choleryzmowi i nie myśląc wiele podnoszę głos. Zdarza mi się powiedzieć coś głupiego i czasami zbyt łatwo daję się wyprowadzić z równowagi.

Walczę z tym i trochę się usprawiedliwiam. Matka w końcu to też (tylko) człowiek. Często bierzemy na siebie zbyt wiele i jesteśmy w stosunku do siebie (i swoich dzieci) zbyt wymagające. W końcu dziecko to tylko dziecko, a matka to tylko matka...

Co zrobić w momencie, gdy macierzyństwo daje w kość? Zmusza do krzyku i walenia głową w ścianę? Oto 3 sprawdzone sposoby nie wymagające wychodzenia z domu ani interwencji lekarza ;)

1 Policz do 10


Serio! Jeśli zdążysz. To pozwala wyciszyć galopujące myśli i trochę ostudzić emocje. Złe emocje, które nikomu nie są potrzebne.

2 Wizualizuj najlepsze chwile


Podczas ataku buntu u swojego malucha przypomnij sobie, jaki jest słodki, gdy wyciąga do ciebie rączki. Jak wspaniale razem się bawicie i jakie emocje przeżywasz, gdy leżycie razem tuląc się do snu. To powinno przegonić czarne myśli i ugrać dla Ciebie trochę więcej cierpliwości

3 Zamiast krzyczeć... śpiewaj!


Możesz też robić co innego, warczeć jak niedźwiedź, syczeć jak wąż czy piszczeć jak mysz ze wścieklizną. Chodzi mi o to, żeby krzyk, który dziecko odbiera wybitnie negatywnie, zamienić na inny 'sygnał dźwiękowy'. Twoje emocje wydobędą się na zewnątrz, a dziecko odczuje to niekoniecznie jako stres, być może odbierze to jako sygnał to zabawy. Ja czasem w chwilach bezsilności śpiewam 'Czeeemuu jeeesteeeeś taaaakaaaa niegrzeeeecznaaa??' - wtedy często moja córka zamiast jeszcze głośniej zanieść się płaczem - zaczyna się śmiać i dopomina kontynuacji. Tym samym moje nerwy są opanowane, dziecko samo doprowadza się do pionu - czyli wilk jest syty i owca cała.

A Ty masz jakiś magiczny sposób na ukojenie nerwów, gdy macierzyństwo daje w kość? Podziel się koniecznie!

Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość
Gdy macierzyństwo daje w kość

MagdaDarmowy hosting zdjęć

6 komentarzy:

  1. jeszcze nie jestem matką, ale post przeczytałam z przyjemnością, bo zawarta w nim wiedza może przydać się w przyszłości ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haah. Muszę zapamiętać na przyszłość to śpiewanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. mój syn ma 4 lata i dalej daje mi w kość !:P metoda policz do 10 się sprawdza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój syn ostatnio, patrząc, jak się złoszczę, oznajmił - "Trudno być mamą, co?" ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. oj tak złote rady :) czasem jak mój maluch nie chce zasnąć i się wije mi na rękach mimo że ewidentnie jest śpiący śpiewam pod nosem "zasnij już w cholerę no zasnij😀" na melodię kołysanki, którą mu zawsze śpiewam i jakoś złość ze mnie schodzi :)całe szczęście że on jeszcze nie rozumie co ta niedobra matka mu śpiewa 😀

    OdpowiedzUsuń
  6. Jazda na rowerze... :)

    OdpowiedzUsuń

TOP