Magda M. blog: Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...

15 maja 2017

Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...

Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...

Ostatnio jest mi trochę ciężej. Trzeci trymestr ciąży od początku panoszy się tak, jakby cały miał nosić znamiona dziewiątego miesiąca. Narzekam w związku z tym sobie, bo co mi pozostało, gdy po nocach spać nie mogę, bo natłok myśli, bo tu boli, tam ciągnie, a i jakiś obcy-nieobcy w brzuchu harce wyprawia. I już miałam pisać post, że w ciąży przecież mamy ŚWIĘTE prawo narzekać, psioczyć na to, jak nam ciężko, niewygodnie, i w ogóle kiedy to się wreszcie skończy. Aż trafiłam w internecie na jeden komentarz.

Jeden komentarz pod zabawnym filmikiem obrazującym trafnie blaski i cienie ciąży i macierzyństwa.

Osiem lat czekania na dziecko. Trochę inaczej to widzę.

I tak sobie oglądałam ten filmik, śmiejąc się, bo doskonale rozumiałam, jaki jest jego zamysł i sama przeżyłam wszystkie opisywane w nim sytuacje. Śmiałam się jednak przed oczami widząc matki, które aby nimi zostać poświęciły kawał swojego życia. Czas, który miał pokazać, czy ich marzenia kiedykolwiek się spełnią. Pieniądze, które uciekały wydawane na testy ciążowe uparcie nie chcące pokazać dwóch kreseczek. Żeby tylko na testy! Badania, zastrzyki, terapie. Konsultacje z psychologami.

Mam to wielkie szczęście, że nie miałam problemów z zajściem w ciążę. Nie jestem też mamą aniołków, którym nigdy nie było dane się urodzić. Moje dzieci są ze mną, całe i zdrowe. Może masz podobnie. A może też masz za sobą przykre doświadczenia. Niezależnie od tego, żadna z nas nie może zapominać o tym, żeby być WDZIĘCZNĄ za to, co ma. Nie może obrażać się na cały świat ze względu na chwilowe niedogodności. Krótsze lub dłuższe kryzysy - to normalne. Przezwyciężajmy je jednak wdzięcznością i miłością - do życia, dzieci, rodziny, siebie samych. Tylko tyle i aż tyle.

Dobra, bo ja tu jak ksiądz na kazaniu. A po prostu chciałam podzielić się jedną małą refleksją.

Więc narzekaj sobie, jeśli Ci to pomaga. Mi pomaga, na chwilę, bo przecież jakoś trzeba wyrzucić z siebie te ciążowe emocje i burzę hormonów. Narzekaj. A potem weź się w garść, powiedz sobie 'Jestem twarda i dam radę! W końcu wiem po co to robię!'. Na końcu tej ciężkiej czasem ciążowej drogi czeka na Ciebie największa nagroda, wiesz to. Potem też będzie trudno. Macierzyństwo to niełatwa rzecz. Ale matka, czasem mimo mięciutkiego jak kaczuszka zadka i łez kapiących spod powiek, to najtwardsza istota na ziemi. I zawsze da radę! Zawsze! Ty też!

Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...
Narzekaj ile wlezie! A potem pomyśl, że...

Maja ma na sobie


Spodenki i bluza: Mała Mi

36 komentarzy:

  1. Fajny wpis, taki życiowy. Osobiście nie lubię narzekać, nie mam w zwyczaju tego, bo uważam, że po co sobie samemu jeszcze dowalać smutków i się dołować. Owszem, bywa ciężko i nie jestem wiecznie uśmiechniętą wariatką, zdarza mi się ponarzekać, ale potrafię też z pokorą przyjmować to co przyniesie mi życie. Jeśli myślimy, że jest nam tak fatalnie i źle, to dobrze wtedy pomyśleć sobie o tym, że są ludzie, którzy mają od nas gorzej. I to nam powinno być głupio, że narzekamy na takie błahe rzeczy.
    Pozdrawiam serdecznie! Piękne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie trzy ciąże były dla mnie bardzo trudne. Nie wiem sama, która z nich najcięższa...ale i tak później decydowałam się na kolejną i kolejną, bo wiedziałam doskonale, że po trudach przyjdą wspaniałe chwile :)
    Tak jak piszesz - narzekanie pomaga, bo to w końcu jedyne, co nam pozostaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie :) Każdy ma dzień kiedy chce mu się ponarzekać. Ja jednak zaraz myślę o tej drugiej stronie medalu - i to działa :) Moment jest mi lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały, bardzo motywujący tekst :) Naturalnie jako matki weteranki, debiutantki i oczekujące mamy czasem krzyknąć "dość"! Jesteśmy tylko ludźmi i naprawdę warto pozwolić sobie na chwilę słabości, dać upust emocjom, bo tak jest zdrowiej i lżej. Krzykniemy, nadąsamy się czasem, a po chwili uśmiech wraca, bo miłość do dziecka zostaje z nami już na zawsze. Jest bezsporna, chroniczna i nieprzemijalna :) PS. Pięknie wyglądacie, a to morze! Jeszcze kilka tygodni i my tam zagościmy na dłużej :D Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trochę krócej czekałam niż 8 lat. Niestety w trakcie tego czekania kilka razy straciłam dziecko. Mimo to i tak narzekałam, bo w ciąży (już tej prawidłowej i donoszonej) czułam się fatalnie. Ale nie narzekałam, bo chciałam cofnąć czas czy coś w tym stylu. Narzekałam, bo chciałam aby czas minął szybciej i aby maluszek już bezpieczny był po drugiej stronie brzucha. Nie łatwo jest być mamą i niestety nie każda dobrze przechodzi ciążę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Uwielbiam na Was spoglądać, zachwycające kazdry. Dacie radę a ponarzekać czasem trzeba.

    OdpowiedzUsuń
  7. Danuta Brzezińska15 maja 2017 12:07

    Narzekanie i u mnie na blogu zagościło, ja nie narzekam (chyba że mężowi) bo mnie jeszcze bardziej dołuje.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mama Tosiaczka15 maja 2017 12:17

    Jesteś niesamowitą osobą! Mega pozytywną:) fajnie że trafiłam na ten post bo moj 2-latek daje mi dziś ostro popalić!

    OdpowiedzUsuń
  9. Hania Zawisza15 maja 2017 12:36

    Mi narzekanie nie pomaga. Cieszę się z tego co jest i tyle

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja jestem taką starającą się długo mamą, ale doskonale rozumiem problemy ciążowe i jak takiej mamie lżej to niech sobie ponarzeka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję Ci bardzo :* Haha, znam to, moja też ostatnio bywa 'trudna' ;) Ale nic to, damy radę! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam szczęście. W obydwu ciazach czułamek się świetnie. Oczywiście końcówka to zawsze katorga: wiecznie sianie, nieprzespane noce i boleści kręgosłupa. Ale wszystko da się przetrwać

    OdpowiedzUsuń
  13. Miło mi :) Pewnie, byle z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
  14. To prawda! Bardzo współczuję Ci przeżyć :( Ja też w obu ciążach z utęsknieniem czekałam na 'bezpieczny' czas. Teraz już powoli oddycham z ulgą, zaczynam 8 miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dziękuję :) Miłego pobytu! My już raczej w tym roku nie zawitamy, gdy Wy będziecie się wygrzewać, my będziemy na porodówce :D

    OdpowiedzUsuń
  16. O widzę w poniedziałek wszyscy narzekają, bo u mnie na blogu też dzisiaj wpis w którym wylewam swoje żale. Doskonale rozumiem oba typy mam, chociaż ja aż 8 lat się nie starałam o Karolinię a jedynie dwa.

    OdpowiedzUsuń
  17. Też ostatnio naszła mnie refleksja na temat narzekania, choć z innej perspektywy. Ale konkluzja jest dokładnie taka sama- ponarzekaj i weź się w garść, doceń to co masz, ciesz się chwilą! :)

    OdpowiedzUsuń
  18. To już zdecydowanie bliżej niż dalej :-D. Życzę bezproblemowego rozwiązania w terminie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak się już na takie dziecko później patrzy to nawet te niedogodności ciążowe idą w zapomnienie. Ponarzekać można, ale zapomnieć - trzeba!

    OdpowiedzUsuń
  20. To ja chyba nie powinnam narzekać, mam dobre wspomnienia z ciąż, nie miałam problemu z zajściem w nie, moje dzieci są przy mnie, zdrowe...a mimo to czasem zapominam doceniać to co mam. Dzięki za wpis!

    OdpowiedzUsuń
  21. Kiedy dopada mnie nuta narzekania często myślę, a co by było gdyby ich nie było - samo przechodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny wpis i piękne fotki!

    OdpowiedzUsuń
  23. Katarzyna Wierzbicka16 maja 2017 14:07

    O tak, wiem o czym piszesz... I też przez to przechodziłam :) Ale chociaż są kobiety, które bardzo by chciały również i tych niedogodności, to jednak nam też może być ciężko. Mam za sobą trzy ciąże w odstępie roku i dwóch lat i więcej już nie chcę tego doświadczać... W ostatniej przez ostatni miesiąc mogłam tylko leżeć, bo zrobiło się zapalenie ścięgna w pachwinie i nic nie można było poradzić poza... porodem. Także trójka mi wystarczy i teraz będę dla odmiany dochodzić do siebie :) A Tobie siły życzę!

    OdpowiedzUsuń
  24. Katarzyna Wierzbicka16 maja 2017 14:10

    Czy poza brzuchem jest bezpieczniej? Jako potrójna mama mogę powiedzieć, że raczej nie ;) Znaczy, rozumiem o co chodzi, ale nawet jak już trzymasz maleństwo na rękach i nagle się okazuje, że choruje i nawet nie wiadomo na co... Nie życzę nikomu. U nas na szczęście udało się zdiagnozować w czas.

    OdpowiedzUsuń
  25. biedra.blogspot.com16 maja 2017 14:52

    Szczęśliwa rodzinka to widać :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Staram się nie narzekać, choć to leży trochę w naszej naturze. Doceniam to, co daje mi codzienność, bo w tym pędzie straciłam wiele ze swoich mocy i nagle okazało się, że spacer na lody to jedna z najprzyjemniejszych rzeczy, które mnie spotkały :)
    Całą ciążę musiałam leżeć, ale wiedząc, że na końcu czeka mój cud dyskomfort znosiło się o wiele łatwiej.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja też czasami muszę sobie ponarzekać, ale jak już wyrzucę to z siebie, to od razu mi lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dobrze powiedziane! Też miałam gorszy moment około 8 miesiąca ciąży ale minął. A kiedy byłam na końcówce ciąży i okazało się że córcia przestała rosnąć a potem miała spadki tętna i mi wywolywali poród... kiedy urodziła się cała i zdrowa tak bardzo się cieszyłam bo wiedziałam że mogło skończyć się to o wiele gorzej... zbyt wiele usłyszałam opowieści osób które nie miały tyle szczęścia co ja by nie czuć ogromnej wdzięczności

    OdpowiedzUsuń
  29. Martyna Cieślińska17 maja 2017 12:11

    Piękne to ostatnie zdanie i zgadzam się z nim :] Matka może wszystko :]
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  30. Kulinarna Strona Mocy17 maja 2017 12:38

    Pięknie to ujęłaś. Wszystkiego dobrego dla Was.

    OdpowiedzUsuń
  31. Bardzo mądre słowa :) Też jestem za tym, żeby sobie ponarzekać jak trzeba, ale zaraz potem wziąć się w garść. :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Cieszyłam się z każdego dnia mojej ciąży. Wiedziałam że każdego dnia jestem bliżej celu - a moim celem było urodzenie mojego Bąbelka. Było ciężko ale nie narzekałam, były gorsze dni ale cieszyłam się z każdego kopnięcia. Teraz patrzę i kocham tego mojego wyczekanego Bąbelka :)

    OdpowiedzUsuń
  33. No tak też się domyślałam :) Choć lato jeszcze się nie zaczęło, jeszcze i Wy zdążycie się pogodą nacieszyć! Na pewno

    OdpowiedzUsuń
  34. Cudowny wpis z energią i miłością można odczuć pisany.

    OdpowiedzUsuń
  35. Piękny wpis :) W końcu dla każdej z nas najważniejsze jest to, co przychodzi gdy kończą się wszystkie niedogodności ciąży :D

    OdpowiedzUsuń

TOP