Magda M. blog: Ciążowe dziwactwa

15 lipca 2017

Ciążowe dziwactwa

ciazowe dziwactwa

Ciąża to naprawdę dziwny stan. Niektórzy nazywają go błogosławionym, inni na niego psioczą (jak ja), nie da się jednak ukryć, że jest to stan bardzo, bardzo odmienny. Oprócz tego, że nosimy w sobie całkiem nowego człowieka, dzieją się z nami dziwaczne rzeczy. Moja druga ciąża pełna była dziwactw. Chcesz się pośmiać? Zapraszam dalej!

Dziwactwa zapachowe


To żadna tajemnica, że w ciąży wyostrza nam się węch. Pierwszą rzeczą, która mnie zastanowiła, zanim jeszcze wiedziałam, że jestem w ciąży, było to, jak dziwnie zaczęłam sama sobie pachnieć (a raczej śmierdzieć ;)), szczególnie podczas treningów. 

To był dopiero początek. Im dalej w las, tym więcej zapachowych dziwactw pojawiało się na mojej drodze.

Największą miłością obdarzyłam zapach lakierów do paznokci. Gdyby nie ich szkodliwość, chętnie stale chodziłabym z otworzonym flakonikiem pod nosem. Nie gardziłam też zapachem zmywacza. 

Równie pięknie pachniały mi chemikalia, szczególnie płyny do szyb. Podłogę w przedpokoju jechałam na kolanach codziennie. Mogę nawet podać nazwy najbardziej zalatujących specyfików, które w czasie ciąży pachniały mi niczym najpiękniejsze perfumy. Nie przeszkadzał mi też zapach chloru ani innych silnych substancji, które normalnie omijam szerokim łukiem.

Mąż zawsze dziwił się, dlaczego wychodzę z auta, gdy on tankował samochód (przecież nie po to, żeby zapłacić!). My love, benzyna! Na stacji benzynowej mogłabym zamieszkać, tak mi tam pachniało!

Piwnica i kurz? Rewelacja, idę w ciemno! Im starsza i bardziej zasyfiała, tym lepiej. Dołóż jeszcze do tego zapach przetrzymywanych tam przez całą zimę ziemniaków, a ja byłam w raju! Mogłabym tam wąchać ściany i posadzki, tylko pająków się boję. Odpuszczałam więc, choć niechętnie ;)

Dziwactwa smakowe


Każda ciężarna ma jakieś swoje smaki. Jedne lubią słodkie, drugie ostre, jeszcze inne kwaśne. Ogólnie w czasie ciąży mogłabym żywić się arbuzem i czereśniami. Szczególnie upodobałam sobie jednak... lód.

Kostki lodu chrupałam jak orzeszki w panierce i nie wiem, jakim cudem wytrzymało to moje gardło. Z czasem wycwaniłam się i mroziłam sobie w pojemniczkach na lód soki albo jogurty. Uwielbiałam tę konsystencję i uczucie małych igiełek lodu pod zębami. Szaleństwo!

A tego nie spodziewałby się chyba nikt. Kochałam jeść (pić?) glutka z siemienia lnianego. To była moja chyba najczęstsza zachcianka w czasie ciąży. Obślizgłe ziarenka zaparzonego siemienia lnianego miały dla mnie cudowny smak! Choć, chapniemy sobie siemię lniane! Prawda, że brzmi... dziwacznie? ;)

Inne ciążowe dziwactwa


Przez cały okres ciąży cierpiałam na okropną bezsenność. Potrafiłam nie spać całą noc, a zazwyczaj sypiałam po 3, 4 godziny. I choćbym nie wiem jak była zmęczona, nie potrafiłam spać! Koszmar, mówię Ci!

I jeszcze jedno - mycie zębów. Lubiłam je bardzo. Za sprawą... mikrogranulek w paście, które najpierw rozgryzałam sobie między zębami, a dopiero później normalnie je myłam. Wpadłabyś kiedyś na coś takiego? 

Pisząc ten tekst jestem niecały tydzień po porodzie... i kurczę... nie pamiętam już nic więcej. Ta ciąża wiązała się dla mnie z wieloma niedogodnościami, ale serio, już to wszystko zapomniałam. Cieszę się, że umiem schylać się na boki, moje stopy nie przypominają gabarytem stóp Fiony ze Shreka (albo i Shreka we własnej osobie), a w gardle nie płonie mi smoczy ogień. Ale... to wszystko nie ma już znaczenia. W końcu czymże jest 9 miesięcy w porównaniu do całego naszego życia? Albo, a może przede wszystkim do tego ogromu szczęścia, jakiego doznajemy, gdy rodzi się nasze dziecko? Jako mama - rozumiesz, o czym mówię. Jestem tego pewna.

13 komentarzy:

  1. Uśmiałam się 😂 Ja w ciąży żadnych dziwactw nie robiłam. Jedyne co odrzuciło mnie od zapachu surowego mięsa, ale żeby jakieś zapachy i smaki polubić bardziej to nie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratulacje z okazji powojnego mamowania:)) Smieszne te twoje dziwactwa. Ja az takich nie mialam. Albo po prostu juz nie pmietam:))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mama Tosiaczka15 lipca 2017 22:17

    Rzeczywiście dziwne miałaś upodobania chi chi 😊 u mnie takiej jazdy nie bylo ale cierpiałam na bezsenność i miałam naprawdę wyostrzony zapach.Czasem bylo to moje przekleństwo bo w autobusie którym jeździłam do pracy roiło się od ludzi no i zapachów.Od kogoś zalatywalo potem, cebulą lub perfumami. Mdliło mnie strasznie dlatego zawsze miałam woreczki przy sobie. Omijałam też sieciówki w których wypiekano pieczywo szczególnie te czosnkowe. Gdy już naprawdę musiałsm tam wejść, na dworze łspałam chaust powietrza i pędziłam aby jak nsjszybciej minąć stoisko z pieczywem. Co jeszcze?Aha! Na początku miałam wstręt do słodyczy-ja która kocha czekoladę bezwarunkową miłością. Za to prawie codziennie jadłam śledzie w occie lub po wiejsku-tylko takie! No i sernik! Matko, jaki on wtedy miał zapach, jaki smak. 😊😍😊

    OdpowiedzUsuń
  4. Dobre :D na początku mojej ciąży mieszkaliśmy w kawalerce, pamiętam jak mąż jadł np. parówki w łazience za szczelnie zamkniętymi drzwiami, bo nie mogłam znieść tego zapachu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam zachcianki, ....ale nie aż takie :DDD
    Wąchanie piwnicy mnie rozbroiło! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Karolina Borycka15 lipca 2017 23:11

    U mnie mąż zmieniał płyn do kapieli, bo ten co miał to mnie bardzo drażnił. Od zapachu surowego mięsa też mnie odrzucało.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wychodzi na to, że kobieta w ciąży jest zdziwaczałą :P.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja w ciąży nie mogłam znieść zapachu moich perfum. Ukochane Be Delicious DKNY musiałam odłożyć na półkę bo nie mogłam ich używać. Było mi szkoda bo bałam się, że skisną, ale jakiś czas po porodzie miłość do nich wróciła, a sam zapach nie uległ zepsuciu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najbardziej zaskoczyło mnie jedzenie kostek lodu. Moje nadwrażliwe zęby chyba by już wypadły :D Dobrze wiedzieć co może mnie czekać za kilka lat. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziwactwa, do których ma się absolutnie prawo, w końcu nowa osobowość wkracza w nasze ciało. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  11. raczkujacwswiat17 lipca 2017 09:46

    Hehe, super! Ja z mojej ciąży miałam jedno dziwactwo - herbata Nestee. Wiesz, że potrafiłam wypić pół butelki duszkiem? Nie było niczego co mi lepiej smakowało. Od czasu porodu ani razu już jej nie piłam. Nie to, że mi nie smakuje, ale po prostu nie widzę w niej nic nadzwyczajnego :)

    OdpowiedzUsuń
  12. :) W świetny sposób to napisałaś! Można się pośmiać!

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha, ja z zapachami miałam na odwrót. Przed ciąża mogłam wachac wszystkie dziwne aromaty a w ciąży wszystko mi smierdzialo! Nie mogłam nawet naczyń myć bo od zapachu płynu było mi nie dobrze. Banany nie mogły stać w jednym pomieszczeniu co ja bo tak mi smierdzialy. Lakier do paznokci też. Masakra. Zachcianek smakowych dużo nie miałam. Było nie nie dobrze od truskawek ale shaki truskawkowe mogłam pić codzienne litrami. Ciąże są dziwne 😂

    OdpowiedzUsuń

TOP