Magda M. blog: Przez kalkę

3 października 2017

Przez kalkę


Mam problem. Może i Ty masz lub miałaś podobny. Właściwie tylko dlatego o tym piszę, bo naprawdę nie ma się czym chwalić. Piszę, bo szukam zrozumienia. Podobnej historii, która może trochę mnie pokrzepi. Często pokazuję tu zdjęcia, pewnie śledzisz też inne blogi i profile, na których widzisz sielankę, piękny obraz macierzyństwa i czyste domy wcale nie zagracone dziecięcymi zabawkami. Ach, te internety. Wiadomo, że pokazuje się te chwile, które akurat są miłe i nadają się do pokazania. Rzeczywistość bywa zupełnie inna.

Mam problem z emocjami. Mimo, że kocham moje dzieci nad życie, często, zdecydowanie zbyt często brakuje mi cierpliwości. Zdarza mi się podnieść głos (też zbyt często) czy pomyśleć różne rzeczy, za które za chwilę jest mi wstyd. Szczególnie starsza córka daje mi do wiwatu. Wie czego chce i doskonale umie to pokazać. A mnie po prostu brakuje czasu. żeby to wszystko ogarnąć i jeszcze znaleźć tyle czasu, ile ona chce, żeby spędzić go tylko z nią. No i obrywa się jej... Po części za to, że nie słucha i jest zwyczajnie niegrzeczna, ale po części przeze mnie. Bo beznadziejna ze mnie furiatka. Czy jest mi lżej, jak już się wyładuję? Na dziecku? Ha - wtedy dopiero jest mi ciężko. Mam poczucie, że na świecie nie ma gorszej matki i jest mi jeszcze ciężej.

Łapię się na tym, że wreszcie zaczynają przebłyskiwać mi rozsądne myśli. Że Maja rośnie, jest coraz bardziej rozumna i NIE MOGĘ, NIE MAM PRAWA mówić jej takich rzeczy, jakie czasem zdarza mi się mówić. Nie mogę krzyczeć. Muszę trzymać nerwy na wodzy. Tylko jakoś kiepsko mi się to udaje.

Wiem, że każdy ma czasem gorszy dzień. Ale to nie usprawiedliwia tego, że czasem mam dosłownie dość swojego dziecka. Mam dość jej, mam dość ciągłego jęczenia, a najbardziej mam dość... siebie i swoich emocji. Wtedy mam wrażenie, że to macierzyństwo wcale mi nie służy. Że jestem złą matką.

Dziecko - kiedyś będzie Cię naśladować. Mnie też. A ja nie chcę, żeby naśladowało takie zachowania. Niefajne, zupełnie niepedagogiczne. Dziecko - ja - jak przez kalkę. Jak sprawić, żeby ten skopiowany obraz był naprawdę w porządku? To coś, nad czym będę pracować. Z całych sił. I wygram, muszę!

Dziewczynki są ubrane w komplety od Taturo.

27 komentarzy:

  1. Martyna Cieslinska3 października 2017 15:06

    Ciężko mi się wypowiadać w tej kwestii gdyż nie mam dzieci. Jednak od 5 lat pracuje jako opiekunka i powiem tak z czasem do wszystkiego się dochodzi. Nawet do pełnego opanowania w kryzysowych sytuacjach :]
    Pozwodzenia :]

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę napisac, że potem wcale lepiej nie będzie... zwłaszcza kiedy masz w domu 11-latkę, która wchodzi w trudny czas. Wyrzuty sumienia mam codziennie, ciągle mam wrażenie, że za mało we mnie cierpliwości.

    OdpowiedzUsuń
  3. To co piszesz, to naturalna część człowieczeństwa. Macierzyństwo jest piękne, ale nie jest wieczną łąką pełną kwiatów. Jest pełne trudnych emocji Trudnych emocji rodzica. Ja również jestem mamą taka jak Ty. Mnie również często brakuje cierpliwości, czasem podniosę głos. Nie robi to z nas gorszych matek. To tylko pokazuje, że jesteśmy ludźmi z krwi i kości i z... emocji :) Przecież obie kochamy swoje dzieci najmocniej na świecie. I Twoje postanowienie pracy nad sobą to właśnie wyraz tej milości.

    OdpowiedzUsuń
  4. Agnieszka Lewandowska3 października 2017 16:59

    Z pewnością każdej mamie się to zdarza, a dzieciaczki przesłodkie :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślę, że każdy ma problem z cierpiliwością. Według mnie jest to spowodowane tym, że za mocno przykładamy wagę do samego kochana bliskich nam osób i tak bardzo nie chcemy ich skrzywdzić. Chcemy dla nich dobrze i dlatego kiedy robią coś w naszym mniemeniu źle zaczynamy krzyczeć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Śliczne laleczki. A teraz do rzeczy, odważnie piszesz o rzeczywistości, która na wielu "sielankowych blogach" jest mocno przekolorowana. Nie ma mam o anielskiej cierpliwości i takich co nie krzykną sobie raz na jakiś czas, no chyba że niemowy. Każdy ma lepsze i gorsze dni. To zupełnie normalne aczkolwiek warto pracować nad sobą aby niwelować stres i znaleść drogę wewnętrznego spokoju.

    OdpowiedzUsuń
  7. My mamy po prostu tak mamy. Nie tylko Ty i ja, ale pewnie wszystkie. Nie unikniemy nerwów i stresu dnia codziennego. Najważniejsze to umieć przepraszac i wybaczać, i tego uczyć nasze dzieci. A po każdej awanturze, przytulić się i powiedzieć jak bardzo się kocha.

    OdpowiedzUsuń
  8. Iza D- www.nietylkorozowo.pl3 października 2017 19:23

    Oj rozumiem Cię doskonale. Jakże zmienia się macierzyństwo, gdy pojawia się drugie dziecko i nagle trzeba podzielić swoją uwagę, przyspieszyć ruchy i poświęcić uwagę obu na raz, a czasu tyle samo. Mam wrażenie, ze towarzyszy mi ciągły stres, a Starsza specjalnie czasem utrudnia. Ale też taki wiek- dorasta, rozumie, ma swoje zdanie. Też zbyt dużo krzyczę, mówię czasem coś, czego zaraz żałuję. Zmęczenie, niedospanie, niby nie wytłumaczenie, ale czasem nagromadzone emocje wybuchają...
    Poza tym Twoje dziewczyny są przesłodkie. Cała mamusia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Takie słodkie dzieci na tych zdjęciach. I jak tu na nie krzyczeć ;) Czasem się nie da

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej Magda, ja chyba juz kiedyś bylam u Ciebie jak byłaś w ciąży. miałaś przepiękne zdjęcia z tego okresu. Przeczytałam w 60% twój post....i wiesz co rozumiem Ciebie. Brawo ze masz odwagę napisać jak jest a nie pudrować rzeczywistość na sile. Oczywiście ze masz prawo powiedzieć / napisać ze jesteś zdenerwowana,zmęczona, niewyspana, nie masz cierpliwosci, drazni Ciebie wszystko...bo jesteś tylko człowiekiem a nie maszyna. Dzielą nas kable i inne światy (jestem singielka) ale gdyby kabel zamienił się w kawiarnie a nasza znajomość przez publikowanie linków do blogów była znajomością realna chętnie zaprosiłabym Ciebie na kawę, w dresie, bez makijażu z największa ilością bitej śmietany i czekoladowym kawałkiem tortu i po prostu najnormalniej w życiu bym Ciebie posłuchała, poryczała z Toba , pośmiała się i dal kopa ze jutro będzie lepiej a dzieciaki masz cudowne. pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Życzę Tobie i sobie tej cierpliwość. Mam to samo w domu. Córka - buntownik -2 lata i 4 miesiące a synek niespełna 2 miesiące. Jak już nakrzyczę i zezłoszczę się za chwilę żałuję tego co zrobiłam. Niestety prawie wszystko na mojej głowie, tatusia nie ma od rana do wieczora a ja z dwójką dzieci i psem. Czasami mam już dość.

    OdpowiedzUsuń
  12. Oj tak po urodzeniu dziecka cierpliwośc powinna być dawana jako dodatek do zestawu. Znam to. Później słyszę podobne słowa których używałam w przypływie emocji, podniesiony głos u dzicka. I wtedy żałuję. Ale co może sama mama która jest z dzieckiem prawie cały dzień

    OdpowiedzUsuń
  13. Moj synek w wieku 2,5 lat bardzo dotkliwie dla mnie przezywal swoj bunt 2 latka. Wtedy wlasnie na swiecie byla juz jego polroczna siostra. Nie bede opisywac z jakimi sytuacjami sie borykalismy ale bylo ciezko. Histeria i demolka jego pokoju byla na porzadku dziennym. Synek wtedy jeszcze nie mowil i trudno bylo nam sie z nim porozumiec w tych napadach zlosci. Trwalo to ok pol roku i tez odchodzilam od zmyslow myslac sobie najrozniejsze rzeczy i obwiniajac sie za to wszystko.. dzisiaj synus ma 4.5 roku i jest tak cudownym chlopczykiem! Duzo rozmawiamy, duzo mu tlumacze co wolno a czego nie.. az trudno mi uwierzyc ze kiedys takie cos przezywalismy.. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Bądź dla siebie bardziej wyrozumiała. Podwójne macierzyństwo jest trudne, bo trzeba zadbać o potrzeby dwójki dzieci. Tulę

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, wierz mi, nie jesteś sama. Sama mam problem z emocjami, szybko się wkurzam, wyrywa się ze mnie krzyk - a potem wściekam się na siebie, mam wyrzuty sumienia, łzy jak grochy spadają na ziemię. Nie taką mamą chciałam być. Pracuję nad byciem cierpliwą, pracuję nad tym, by więcej odpuszczać i się tak nie spinać. Uda nam się, wiem to na pewno!

    OdpowiedzUsuń
  16. Aż się wzruszyłam. Czytając widziałam swoje słowa i myśli. Niestety jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy. Moim zdaniem najlepsze w tym jest, że rozumiesz jakie popełniajasz błędy i starasz się zmienić swoje postępowanie. Tak się pocieszam. Dla mnie jednak najlepszą metodą jest oddychanie i liczenie. My ledwo dajemy sobie radę ze swoimi emocjami a co mają powiedzieć dzieci które dopiero poznają swoje emocje. A na zakończenie moje pytanie do syna:
    - Artur dlaczego dzisiaj jesteś taki niegrzeczny?
    - ja się staram być grzeczny ale mi nie wychodzi
    - dlaczego?
    - takie mam życie

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie pomaga przekonanie, że małe dzieci mają dobre intencje i ich działania i reakcje nie wynikają ze złośliwości.

    OdpowiedzUsuń
  18. Kiedyś napisałam tekst pod tytułem kocham cię bobasku, ale daj mi proszę żyć. W oryginale było daj mi k.. żyć, ale poprawiłam przed publikacją. Po godzinie dostałam ponad 40 komentarzy o tym jak strasznym jestem potworem, gdy obudziłam się na drugi dzień komentarzy było ponad 300. Oczywiście nie opublikowałam ich. Większości, czyli tych, które zaczynały się od wyzwisk nawet nie przeczytałam. Każda z nas to przeżywa, nikt się do tego nie chce przyznać i chyba tak musi zostać. Warto jednak wciąż pracować nad sobą. Twoje dziewczynki są tak słodkie i kochane, że sama dałabym im 10000 buziaków! Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  19. Choć zmagam się z trochę innym problemem - rozumiem Cię totalnie!
    Mam bliźniaki, a to jest życie jak na wadze szalkowej: gdy jeden brat dostaje więcej, drugi mniej. Ten co dostaje mniej, zaczyna z zazdrości czy niezrozumienia dawać do wiwatu.
    Ostatnio jest kiepsko tj. też robię, mówię, krzyczę to, czego nie powinnam.
    To, co próbuję i co mogę podpowiedzieć Tobie to poszukać i zrozumieć przyczyny dlaczego córka zachowuje się w dany sposób. Wtedy, gdy to dostrzeżesz, łatwiej Ci będzie podbiec i ją przytulić z całych sił, że zrobiła coś czego w danej chwili nie powinna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jak bardzo dzieci kopiują nasze zachowania, często wcale nie trzeba mówić czy tłumaczyć, a po prostu pokazać. Dwójka dzieci, każde wymagające uwagi i indywidualnego podejścia, ale każde wspaniałe. :)

    OdpowiedzUsuń
  21. To chyba jedno z trudniejszych zadań rodzica. Pilnować, nakierować, chronić a jednocześnie wyjść z roli rodzica i być człowiekiem. Najlepszym jakim się da, zmienić perspektywę i być równym. Wspaniałe ale trudne zadanie.

    OdpowiedzUsuń
  22. Chyba każda z nas ma takie momenty o jakich piszesz. Jestesmy tylko ludzmi z krwi i kości. Z prawdziwymi emocjami ktore nie zawsze są idelane. Bo nikt nie jest idelane. Ważne ze kochamy te nasze kruszyny. I wiesz co kiedy mam gorszy dzien i zdarza mi sie podniesc glos rozmawiam potem z dziecmi.Tlumacze ze nie powinnam ale jest mi zle, smutno itd. I oni to rozumieją wiedzą zekazdy ma prawo do emocji

    OdpowiedzUsuń
  23. Ale fajne te ubranka. :-) Nie wiem kto jest fotografem, ale zdjęcia są rewelacyjne. :-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Pomyśl co ja mam w głowie, jak przede mną jest cała klasa i każdy z osobna coś ode mnie chce. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Jesteśmy tylko ludźmi, każdy to zna. Nie sposób być idealną...

    OdpowiedzUsuń
  26. Kochana, nerwy zawsze są w macierzyństwie te trudne chwile. Tylko nie wiem czemu każdy udaje, że ich nie ma i że rzyga przysłowiową tęczą?!

    OdpowiedzUsuń
  27. naszebabelkowo.blogspot.com30 października 2017 16:44

    Mi też towarzyszą czasami cholernie trudne emocje - ale daję sobie do nich prawo i czasami wolę je wykrzyczeć, wybiegać lub dać im upust w jakiś inny konstruktywny sposób, niż je w sobie tłumić. Kiedy się tłumi - z całą pewnością przyjdzie kiedyś moment, że wybuchną ze zdwojoną siłą.

    OdpowiedzUsuń

TOP