Magda M. blog: Spowiedź matki

18 grudnia 2017

Spowiedź matki

spowiedz matki

Ta na zdjęciu to ja. Uśmiechnięta, szczęśliwa mama dwójki dzieci. Mama, żona, kobieta, blogerka, która dość często pisze o tym, jak ważne jest pozytywne myślenie i optymizm. A w życiu rozsypuję się na milion kawałków, zbyt często.



Chyba jestem typową mamą. Przecież niemożliwe, że jestem najgorszą matką na świecie, mimo że zdarza mi się tak o sobie myśleć. Ten wpis powstał z rozmów. Z kilkoma mamami i dziewczynami, które dzieci nie mają. Powstał zainspirowany zwierzeniami bliskich mi kobiet i moimi własnymi. Sama już nie wiem, co powiedziałam ja, a co one. My, kobiety, tak bardzo się rozumiemy.  Matki szczególnie!

Kiedyś myślałam, że będę super mamą. Cierpliwą, uśmiechniętą, serwującą dzieciom atrakcje, taką mamą, wiesz, której inne dzieci będą moim zazdrościć. Teraz myślę o tym i zaraz dodaję...

O ja naiwna...


Proza życia to suka. Nie mam czasu na atrakcje, a to, co serwuję moim dzieciom to często niepedagogiczne zachowania, o których piszą w mądrych książkach 'A tego nie rób na pewno'. Latam między pralką a zmywarką i do szpiku kości czuję, jak coś ważnego mi ucieka. I jestem wobec tego bezradna.

Permanentnie wkurwiona (przepraszam, muszę, bo się uduszę!), bez szans na rozładowanie tych złych emocji, bo nie mam czasu dla siebie, a dwie godziny tygodniowo, żeby nie zwariować, to w tym momencie abstrakcja.

A wiesz, co jest najgorsze? Że nie mam na co narzekać. Jesteśmy zdrowi, żyjemy na niezłym poziomie, mam, co chcę. To sprawia, że jestem jeszcze bardziej zła na siebie, bo błahostki, takie jak nieposłuszne dziecko nie mogące zebrać się rano do przedszkola, stłuczony kubek czy brak miejsca do parkowania urastają dla mnie do rangi problemu. Nie radzę sobie z emocjami. Czasem czuję się, jakbym była samiutka na świecie, z tymi okropnymi myślami i brakiem wdzięczności mimo wdzięczności!

Pisząc ten tekst (przy karmieniu, jakżeby inaczej) łzy same ciekną mi po policzkach, ale czuję, że to dobrze.

I przypominam sobie rozmowy i sytuacje. Szczere wypowiedzi wspaniałych, cudownych, najlepszych na świecie mam, które stawiałabym sobie za wzór. A wiesz, co mówią?

Że sobie nie radzą. Że dają sobą rządzić trzylatkom. Są zmęczone, sfrustrowane i tak jak ja ciągle, wiecznie, beznadziejnie niezadowolone. Nie raz słyszałam z ich ust: 'Chyba mam depresję'. Nie raz sama to zdanie wypowiedziałam. Ze strachem i wcale nie kokietując, żeby wzbudzić w kimś nie wiem... Współczucie czy dodając swojej wypowiedzi dramaturgii. Niejednokrotnie mówiłam, że podziwiam jedną mamę, że od zawsze siedzi z dzieckiem w domu bez możliwości ruszenia się gdziekolwiek, bez pomocy. Często wspominam, jak podziwiam drugą, za jej konsekwencję w wychowaniu i chociażby dbaniu o to, by dziecko jadło tylko zdrowe rzeczy. Boję się. Że faktycznie coś jest ze mną nie tak, że skrzywdzę moje dzieci wychowując je nie tak, jak trzeba. Że może czas zwrócić się do kogoś  mądrzejszego.

Ale tu znowu przychodzą mi na myśl te wszystkie mamy, z którymi rozmawiałam. Wszystkie mają depresję? Uwierz mi, to nie jest jedna, nie dwie i nie pięć osób. Jest ich więcej i każdą to wszystko przerasta! A przecież my, kobiety, naprawdę jesteśmy silne! I ja wiem, że te emocje to chwila, gorszy moment, i że będzie dobrze (chyba?). Ale te chwile są straszne i rzutują na nasze samopoczucie i funkcjonowanie.

Głowę mam kwadratową od tego wszystkiego... Kocham moje dzieci nad życie i za nic w świecie nie chciałabym z nikim się zamienić. Chciałabym zmienić siebie! Żyć lepiej, bardziej, mądrzej. Tylko nie wiem, czy potrafię.

Tak szczerze... Mam tylko je. Dzieci i męża. Nie zrobiłam jakiejś wielkiej kariery i pewnie już nie zrobię, nawet się specjalnie w życiu nie zdążyłam napracować, bo pojawiły się dzieci. Chyba mam jakiś niedosyt, poczucie, że bycie mamą i żoną to nie żaden spektakularny wyczyn. Przecież prawie każda kobieta ma to na koncie. A większości pewnie wychodzi to lepiej niż mnie.

Czuję się taka... Nijaka. Potrzebna, niezbędna wręcz, ale przezroczysta.

Kurczę. Jeśli spotkasz mnie na ulicy, będę uśmiechnięta. Chyba, że akurat dzieci będą niegrzeczne, to mogę być skwaszona. Będę miła i uprzejma. Możesz nawet pomyśleć, że fajna ze mnie mama. Ja też czasem tak myślę. Jeśli napiszesz do mnie z jakimś problemem, podniosę Cię na duchu. Z najczarniejszej deprechy będę Cię wyciągać i zarażę Cię optymizmem, który naprawdę mam w sobie i o którym tu u mnie tak często czytasz. Zrobię Ci kawę, podam domowe ciasto  i na pewno nie będę wyglądała na strudzoną i nieszczęśliwą. Nie jestem strudzona i nieszczęśliwa! Po prostu jestem tylko człowiekiem i czasem jest mi ciężko, a powody bywają różne.

Wszystko, co Ci tu piszę, piszę szczerze. To, że uśmiech dziecka wszystko Ci wynagrodzi. Tak, naprawdę w to wierzę. To, że bycie mamą to najwspanialsza rzecz na świecie. Myślę tak i jestem przy tym całym sercem. Ale macierzyństwo to najcięższa robota na świecie. Przerosła już niejednego. Niejedną właściwie. Przerosła milion razy, a i tak wychodzimy z tego obronną ręką!

Przecież w życiu nie zawsze wszystko jest łatwo, prosto i na kokardkę.

Jeśli choć jedna osoba, która przeczyta ten tekst stwierdzi : 'Kurczę, mam tak samo, rozumiem ją!' albo 'Jak dobrze, że nie tylko ja tak mam!' to moja blogowa misja została spełniona. Ten tekst to cała ja. Trochę marudzi, ale w sumie optymistka. I chyba przyzna to każdy, kto mnie zna.

A! Babeczko, z którą rozmawiałam (jedna, druga i dziesiąta) i wspólnie się żaliłyśmy! Wiesz, że to Ty! Dziękuję! Buziak!

27 komentarzy:

  1. Moim zdaniem masz święte prawo tak się czuć. Nie jesteś ze stali, możesz być zmęczona, sfrustrowana, mieć wszystkiego dość. Jak piszesz: "macierzyństwo to ciężka robota" - to fakt, czasem potrafi dobić, ale z drugiej strony ile frajdy sprawia? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny tekst... I bardzo potrzebny. Robisz wielką rzecz swoim blogiem. I za to Ci dziękuję, chyba nie tylko ja. :) Wielki buziak dla Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Patrycja Czubak18 grudnia 2017 16:46

    Jeszcze nie mam własnych dzieci, ale jestem świadoma tego, że posiadanie dziecka, to ogromna odpowiedzialność i ciężka praca, aby wychować go na dobrego człowieka. Dlatego też podziwiam każdą mamę, która była gotowa ten trud udźwignąć. Wydaje mi się, że w byciu matką należy pamiętać o tym, iż jesteśmy tylko ludźmi. Mamy prawo do błędów i bycia nieidealnymi. Należy nauczyć się sobie wybaczać. Życzę dużo siły, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. http://myslosiewnia.pl18 grudnia 2017 18:49

    Znalazłam cię na Fb w grupie dla blogerów....miałam, zresztą sama wiesz co miałam zrobić :) ale robię to z wieka przyjemnością.......Wpis bardzo emocjonalny, poruszający i jakże oddający rzeczywistość...........Sama jestem mamą i wiem o czym piszesz......i rzeczywiście nie jest łatwo nią być......ale zawsze trzeba mieć dużo pozytywnej energii w sobie...ale ty masz,......sama pisze, że jesteś optymistką...i tak trzymaj

    OdpowiedzUsuń
  5. Grafy w podróży18 grudnia 2017 20:04

    Odważny wpis, oby więcej takich szczerych, bo lukrowanie macierzyństwa nie przynosi niczego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale pięknie razem wyglądacie <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Myślę, że każdy tak ma niezależnie od życiowej roli jaką podejmuje. Każdemu zdarza się chwila zwątpienia, w której nagle wszystko jest nie tak. Nie jesteś sama! Podziwiam Ciebie za Twoją siłę i odwagę, żeby mówić o tym tak otwarcie. Większość osób "kisi" negatywne emocje w sobie. Pamiętaj, że Ty też możesz mieć gorszy dzień. Masz do tego prawo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No na pewno nie jest to łatwa praca ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Hej, matko wyrodna :) wyluzuj, zostaw te ściery i sprzątanie, zajmij się tym co najważniejsze. Wiem co mówię między moimi dziećmi jest dwa lata różnicy i łatwo nie było. Bywało tragicznie (także dosłownie) dziśmyślęsobie, że niepotrzebnie robićchciałam wszystko, bo po pierwsze i tak nie dałam rady, a przy tym miałam wyrzuty sumienia, że jestem kiepska. Z czasem rzuciłam obrabianie chałupy i skupiłam się na dzieciach i sobie. terz najlepiej wspominam te dni, kiedy zostawiałam ten bajzel i wędrowaliśmy na łąki, na dłuuugi spacer, z kanapkami, piciem i co tam jeszcze. Pełny luz, także dla dzieciaków. Masz rację robota matki jest ciężka jak cholera, wspierajmy się zatem. Dobrze, że to napisałaś, może inne kobiety przeczytają i stwierdzą, że wszystkoz nimi w porządku. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też nie wierzę w idealne macierzyństwo, choć dzieci nie mam. Wymaganie od matek nie wiadomo czego i określanie opieki nad dziećmi "siedzeniem w domu" jest po prostu podłością.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie jesteś jedyną taką mamą, zapewniam Cię 😉 Też miewam chwilę zwątpienia, rzewnego płaczu i poczucia beznadziejności. Ale najważniejsze to mieć siebie!
    Czuję, że przy tym domowym cieście i kawie mogłybyśmy całkiem przyjemnie poplotkować o wszystkim 😊

    OdpowiedzUsuń
  12. Super dzieciaczki18 grudnia 2017 23:39

    Też tak miałam i czasami takie samopoczucie do mnie wraca, ale jest już lepiej i u ciebie też będzie lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Piona dziewczyny!
    Nic odkrywczego, wszystkie jesteśmy takie same.
    Różni nas tylko myślenie o sobie. Ja jestem super i Wam też tego życzę!

    OdpowiedzUsuń
  14. Aleksandra Załęska18 grudnia 2017 23:39

    Też tak często mam, myślę że jestem beznadziejną matką, nie mam sił na.nic. ale kiedy syn przychodzi i tak bezinteresownie się przytuli to wiem, że nawet moje niewielkie potknięcia nie powodują że jestem złą mamą. Każdy ma prawo do gorszej chwili, ale ważne że potrafisz w tym wszystkim znaleźć pozytywy

    OdpowiedzUsuń
  15. Kochana, doskonale cię rozumiem. Każda z nas ma takie chwile, dni a nawet tygodnie.
    Głowa do góry! Zawsze po złym wychodzi słońce. Dla swoich dzieci zawsze będziesz najlepsza!

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja mam na to swoją teorię. Bo paradoksalnie kiedyś kobiety wychowywały więcej dzieci i były spokojniejsze. Raz, że starsze rodzeństwo uważało za normalne opiekę nad młodszym I była to duża pomoc dla rodziców. Dzisiaj traktują to jak karę. A dwa, że dzisiejsi rodzice chcą mieć mniej dzieci, bo chcą jak najlepiej dla swoich pociech I chcą, żeby ich było stać na wszystko dla tego jedynka, przez co wychowują chciwe bestie, które uważają, że im się wszystko należy.

    OdpowiedzUsuń
  17. kobieto, każda tak ma - same idealne, a po kątach płaczą, kiedy dzieci cisną baje na tablecie ;) uśmiech na twarz i jakoś to będzie :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Danuta Brzezińska18 grudnia 2017 23:39

    Ja nie mam tak samo:-) Kiedy byłam mamą malca nie mówiło się o depresji, był żłobek, praca i kolejki. Ale to był wspaniały czas:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie jestem Mamą, jednak mam bardzo podobnie- na zewnątrz zawsze uśmiechnięta ;) Dobijają mnie te błahostki, których się czepiam. A co do dzieci to mam takie plany jak i Ty miałaś... super mama i w ogóle. Zobaczymy co to kiedyś z tego będzie haha ;)
    Trzymaj się ;)
    https://macademian-ptys.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja po prostu odpuściłam. I jest mi tym lepiej. Nigdy nie czułam, że będę idealną żoną i matką - bo nie zamierzałam być ani żoną a tym bardziej matką. Na przekór własnym poglądom leci mi 7 rok małżeństwa i moja córka niedługo będzie miała rok. I wiesz co? Często mówię, że mam depresję, że to mnie przerasta. Wydaje mi się, że lepiej jak te słowa wydusimy z siebie, powiemy je na głos, nie udajmy, że jesteśmy idealne a nasze życie wygląda jak telenowela. Bo tak nie jest.
    Piękny tekst Magda :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam podobnie - urodziłam syna mając 22 lata i nie skończyłam studiów jak sobie wymarzyłam. Dziś mam 31 lat, dwójkę dzieci - i czasu mam coraz mniej. Może nie jestem nieszczęśliwa, bo podobnie jak Ty - mam wszystko co chcę, mało kiedy brakuje mi na coś co bym chciała - ale gdzieś tam w środku czuję się niespełniona...

    OdpowiedzUsuń
  22. Oj czasem bywa naprawde ciężko i niestety nawet przy najlepszym mężu zostajemy z niektórymi rzeczami same. Dobrze.ze wiesz, że nie jesteś sama.z tym problemem. Warto szukać pomocy!

    OdpowiedzUsuń
  23. Chyba każda mama, której zależy na byciu dobrą matką, ma takie momenty, kiedy czuje się nieudolna i beznadziejna. To nieuniknione, bo macierzyństwo to wielkie wyzwanie i wymaga morza cierpliwości i siły. Chyba najważniejsze w tym wszystkim, żeby nie tworzyć w głowie wielkiej, idealnej wizji, której nie jesteśmy w stanie sprostać. No i wyznaczanie priorytetów :) Dla mnie już od dawna porządki w domu nie są najważniejsze ;-)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nie ma idealnych ludzi, w tym także mam. ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Normalnie mam ochotę wpaść na kawę i ciacho o którym piszesz bo, mam wrażenie, mogłybyśmy przegadać cały dzień! Ale jest dokładnie ta jak piszesz, te 2 h na tydzień to nie wystarczy na spranie z siebie tygodniowych kurzy a co dopiero pogaduchy.

    OdpowiedzUsuń
  26. naszebabelkowo.blogspot.com3 stycznia 2018 05:37

    Oooo, mam dokładnie to samo! Też czasami chce nice.poland się wyć i odnoszę wrażenie, że już tracę zmysły. Ale sprawą co? Najważniejsze to umieć się do tego przyznać - szczerze i bez zakłamywania rzeczywistości. Dokładnie tak, jak Ty zrobiłaś - a niestety nie każda mama ma do tego odwagę.

    OdpowiedzUsuń
  27. o matko jak ten wpis był mi potrzebny ❤ dziękuję Ci za te słowa bo to sama najszczersza prawda! jak ja znam te emocje, które opisujesz. a najtrudniejsze dopiero przede mną. za niecale 2 miesiące pojawi się u nas drugie maleństwo a pierwszy synek będzie mieć dopiero 18 miesięcy... już teraz nastawiam się że będzie ciężko ale... ze dam rade! buziaki ode mnie ❤

    OdpowiedzUsuń

TOP