19 lutego 2018

Naturalny kosmetyk, który obniżył koszty naszych zakupów dla malucha prawie do zera!

Naturalny kosmetyk, który obniżył koszty naszych zakupów dla malucha prawie do zera!

Wybór kosmetyków dla dzieci niejedną mamę przyprawia o zawrót głowy. Sama przed jednym i drugim porodem zaczytywałam się w recenzjach dziecięcych kremów, oliwek i balsamów, porównywałam ich składy i starałam się wybrać najlepsze. Przy drugiej córce położna podczas wizyty kontrolnej poleciła kąpiel malucha ze specyfikiem, który każdy ma w domu. I wiesz co... Do dziś (a Sara skończyła już siedem miesięcy) jest to praktycznie jedyny kosmetyk - niekosmetyk, którego używamy w pielęgnacji córeczki na co dzień.


Co to takiego?

Oliwa z oliwek!


Po prostu dodaję dwie łyżki oliwy do kąpieli. Mała się w tym pluska, a po wytarciu jej skóra jest mięciutka, nawilżona i naprawdę miła w dotyku. Zero chemii, koszta minimalne.

Ten mały zabieg pozwolił obniżyć koszty naszych zakupów kosmetycznych dla malucha prawie do zera. Z kosmetyków dodatkowo używamy tylko kremu do buzi przed wyjściem na dwór, szamponu (do tej pory mamy jeszcze próbkę od położnej) i raz na jakiś czas kremu do pupy. To tyle! Nie ma tu balsamów, oliwek, emulsji, mleczek, nic. A wiesz sama, ile kosztują specyfiki dla niemowląt. Nie mówię, że są złe, bo absolutnie nie są i już wkrótce się na nie przestawimy, bo widzę, że skóra Sary staje się coraz bardziej wymagająca. Ale jestem zdania, że przy takim maluchu po pierwsze: im mniej chemii tym lepiej i, bardziej praktycznie - im mniej kosztów, tym fajniej ;)

Jedyny minus - nadmiar oliwy może zostawić brzydkie plamy na ręczniku. Ale dla korzyści jestem w stanie to przełknąć ;)

Nie jestem zapalona na punkcie ekologii, żaden ze mnie ortodoksyjny homeopata, nie unikam chemii w domu i w ogóle nigdzie, gdzie jest potrzebna. Myślę, że jej ilość w naszym domu jest zrównoważona i tam, gdzie jej trzeba (głównie do sprzątania) jest używana, a tam, gdzie jest zbędna - ograniczam ją do minimum (głównie w produktach spożywczych i kosmetykach dla dzieci).

Dlatego oliwa z oliwek to rozwiązanie, które bardzo BARDZO wpisuje się w mój światopogląd, pozwala nam oszczędzić trochę pieniążków (bo kosmetyki dla dzieci są przecież strasznie drogie!) a przede wszystkim spełnia swoją nowo odkrytą przeze mnie rolę idealnie. Skóra mojej córeczki jest miękka, nawilżona i nie wymaga już żadnej dodatkowej pielęgnacji. Gdy starsza pociecha wskakuje do kąpieli młodszej - też widzę, że oliwa działa na nią fajnie. Przy niej jednak musimy się bardziej starać, ponieważ ma skłonności do zmian atopowych. O tym pisałam tutaj.

Oliwa z oliwek jako naturalny kosmetyk pielęgnacyjny dla niemowląt sprawdza się wyśmienicie. Zamiast oliwy można spróbować też innych naturalnych olejów, np. ze słodkich migdałów, jojoba czy rozpuszczonego oleju kokosowego. Jestem właściwie przekonana, że nawet rzepakowy da radę ;) Z całego serca namawiam Cię do wypróbowania - ryzyko jest żadne, a może i wam się spodoba. Ja jestem z tego rozwiązania bardzo zadowolona. Polecam wszystkim mamom i maluszkom.

Naturalny kosmetyk, który obniżył koszty naszych zakupów dla malucha prawie do zera!

33 komentarze:

  1. Świetny zabieg bo smarowanie oliwką bezpośrednio na skórę po prostu zapycha pory a skóra w konsekwencji nie oddycha. 2 w 1 i do tego oszczędność czasu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajne rozwiązanie, może do najtańszych też nie należy, ale biorąc pod uwagę ceny kosmetyków dla dzieci, na pewno wypada zdecydowanie taniej mimo wszystko :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię takie sposoby na oszczędzanie - w sumie dla dorosłych też się nada ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. czasami to co najprostsze jest najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł wydaje się być genialny :D bardzo chętnie skorzystam z tego sposobu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Oliwa z oliwek? Brawo! Bardzo naturalnie

    OdpowiedzUsuń
  7. Ewelina Malina20 lutego 2018 03:59

    Nie próbowałam, ale pomysł z oliwą z oliwek 👍👍👍

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uważam, że dla takich Maluchów to wręcz niezdrowo za dużo kosmetyków używać, u nas emoliim do kąpieli i balsam. Czasami mąką ziemniaczana do pupy jeśli coś się wydarzy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Oliwa to świetne rozwiązanie i w dodatku naturalne i bezpieczne.

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam o tym sposobie chętnie spróbuje a napewno będę zaglądać na twojego bloga i Zapraszma do mnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Sandra Jakubiec20 lutego 2018 03:59

    a to Ci dopiero...nie myślałam o tym wcześniej, ale pewnie coś w tym jest...ogólnie to my też mało stosowaliśmy Szymkowi kosmetyków, najczęściej pielęgnacja odparzeń na pupie, czasami do tej pory ma jeszcze podrażnioną skórę na pupce...

    OdpowiedzUsuń
  12. Dla mamy również do stosowania😊

    OdpowiedzUsuń
  13. Mama Tosiaczka20 lutego 2018 03:59

    Naturalne sposoby są najlepsze. Dobrze jest znać Twoj sposób. Spodziewam się takiego maluszka, więc myślę, że wypróbuję Twoją metodę.Ręcznika akurat nie będzie mi szkoda :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Iwona Anowi Świder20 lutego 2018 03:59

    Ja lubię używać oleju kokosowego, nie zostawia plam i pięknie pachnie. O oliwie nie słyszałam, ale równie naturalny sposób jak mój ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Oliwa to super sposób. Świetnie sprawdza się także kąpiel w krochmalu (mąka ziemniaczana uprzednio rozrobiona z wodą) czy w siemieniu lnianym. Ja również jestem zdania, że im mniej kosmetyków dla dziecka, tym lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  16. Najprostsze rozwiązania są zazwyczaj najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Gośka Budzowsk20 lutego 2018 07:40

    Ja mam atopka ale jest już dużo lepiej

    OdpowiedzUsuń
  18. Może na moje suche włosy by podziałało :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Monika Grabinska20 lutego 2018 10:59

    Oliwy z oliwek do kąpieli jeszcze nie stosowałam. Muszę wypróbować u dzieci i u siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zdrowe podejście. U nas kosmetyki tez ograniczone do minimum. Ja czasami chłopców nasmaruje olejkiem migdałowym.

    OdpowiedzUsuń
  21. Oliwka jestem na tak, ale z racji jeszcze braku własnych dzieciątek używam póki co do masażu. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. jak moja się urodziła to stosowałam tylko emolium do kąpieli i potem po jakis balsam. potem jak miala corka z 1,5 roku to juz przestalam uzywac, a teraz sporadycznie ;p

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobre i prawdziwie zdrowe podejście. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Super, ja jestem zwolenniczka takich pomyslow :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Oliwa z oliwek, wciąż chętnie przez nas jest używana jako kosmetyk. :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Laura Czerska-Koryciak28 lutego 2018 11:49

    Podoba mi sie pomysł. Już zaczełam stosować:-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Aleksandra Sulej2 marca 2018 01:23

    Ostatnio byłam na spotkaniu z położnymi i nie do końca pozytywnie wypowiadały się na temat takich pomysłów jak wykorzystanie jedzenia do pielęgnacji maluchów.

    OdpowiedzUsuń
  28. Super, że trafiłam na ten post! Powiem Ci, że ja ostatnio dosyć często dodaje do kąpieli olej kokosowy. Mój Oli ma AZS i olej kokosowy świetnie sobie radzi z jego skórą, oliwę z oliwek też chętnie spróbuję! Emolienty niestety działały u nas na chwilę...

    OdpowiedzUsuń
  29. U nas takim kosmetykiem jest olej kokosowy zamiast balsamów. :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Bardzo fajny pomysł, że ja na to wcześniej nie wpadłam

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak, tak i jeszcze raz tak! Ja w pielęgnacji skóry swojego dziecka od urodzenia stosuję naturalne oleje (i praktycznie nic innego). Uwielbiam olej ze słodkich migdałów i lubię też kokosowy. Co do oliwy z oliwek, nie używam, bo by mi wtedy dziecko pachniało jak sałatka ;-)

    OdpowiedzUsuń

TOP