Dziś opiszę problem bardzo mi bliski. Cukrzyca ciążowa to w telegraficznym skrócie zaburzony metabolizm węglowodanów, powodujący zbyt wysokie stężenie glukozy we krwi. Różne źródła podają, że cukrzyca ciążowa dotyka od 4 do 12 procent ciężarnych i z dużym prawdopodobieństwem powtórzy się w kolejnej ciąży. Stan ten stanowi też sygnał, że za kilka-kilkanaście lat wystąpi u kobiety cukrzyca typu 2. Jak sobie z tym poradzić?


Sama dowiedziałam się o tym, że mam cukrzycę ciążową 3 tygodnie temu – już w 19 tygodniu ciąży. Zazwyczaj odkrywa się to około 28 tygodnia, kiedy to standardowo wykonywana jest krzywa cukrowa, mój lekarz zalecił jednak wcześniejszą diagnostykę, ze względu na podwyższone stężenia glukozy na czczo w kolejnych badaniach. Jego podejrzenia były słuszne i wkrótce znalazłam się w poradni diabetologicznej. Zalecono mi na razie miesięczną obserwację, codzienne 6-krotne, co 3 dzień 7-krotne kontrole glukozy (dostałam glukometr) i kontrolę masy ciała. Oprócz tego mam stosować dietę cukrzycową, nie jednak taką, jaką można znaleźć w ogólnodostępnych źródłach, tylko monotonną i według mnie dość nudną. Oto moje przykazania:

– na śniadanie 2 kromki pieczywa żytniego razowego z dużą ilością warzyw i chudą wędliną,
– na II śniadanie 1 kromka pieczywa żytniego razowego z dużą ilością warzyw i chudą wędliną,
– na obiad trochę węglowodanów (3/4 szklanki ugotowanego al dente makaronu lub 4 łyżki ugotowanej kaszy lub 4 łyżki ugotowanego ryżu lub 2 średnie ziemniaki), ok. 100-150 g białka (chude mięso i ryby), i kopa warzyw, najlepiej surowych, co najwyżej chrupiących 😉
– na przekąskę pół grejfruta lub kwaśne jabłko lub 2 małe kiwi,
– na I kolację 2 kromki pieczywa żytniego razowego z dużą ilością warzyw i chudą wędliną,
– na II kolację pół kromki pieczywa żytniego razowego z dużą ilością warzyw i chudą wędliną, lub pół jogurtu naturalnego lub marchewka, szaleństwo 😉
Nie wolno jeść żadnych białych węglowodanów, słodyczy, chrupek, chipsów, owoców, jogurtów, dżemów – generalnie wszystkiego tego, czego nie ma w podstawowym jadłospisie. Raz dziennie można zjeść jakiś ser i wypić szklankę chudego mleka. Można pić tylko wodę, herbatę i słabą kawę, oczywiście bez cukru i zamienników. Trzeba unikać przegotowywania jedzenia i smażenia.
Kombinuję jak mogę, żeby nie odwrócić się na widok kanapki i warzyw i nie pobiec do najbliższego McDonalda. Najtrudniej jest rano, kiedy ilość jedzenia nie pozwala na poczucie sytości i ciągle chodzę zła. Czekam na obiad jak na wybawienie i staram się wynajdywać lub wymyślać przepisy, które urozmaicą trochę mój jadłospis. Pozwalam sobie na drobne odstępstwa, np. podsmażanie czegoś i późniejsze duszenie, co jeszcze trzyma mnie w jako takim humorze. Jako wynik moich eksperymentów kulinarna sekcja bloga na pewno ulegnie rozwinięciu 😉 To, co jem na obiad jest smaczne i nadaje się do spożycia nie tylko przy diecie cukrzycowej. Pozwalam sobie także na jeden jogurt grecki dziennie (taki owocowy, z Lidla albo Piątnicy), jem go do II śniadania albo zamiast owocu na przekąskę (wtedy owoc jem przy II śniadaniu), i jeszcze nie zdarzyło się, żeby moje modyfikacje spowodowały skoki glukozy we krwi. Na II kolację czasem robię budyń, który słodzę stewią – naturalnym, roślinnym słodzikiem, dozwolonym w ciąży. Co prawda pani w poradni powiedziała, że nie mogę stosować stewii, ale miała przy tym taką minę, jakby w ogóle nie wiedziała co to takiego, dlatego staram się zachować swój rozum 🙂
W walce z cukrzycą ciążową pomagają też ćwiczenia fizyczne, ale tych akurat jestem zwolenniczką i nie stanowią dla mnie jakiegoś problemu. Zaleca się też picie większych ilości wody.
Myślałam (tak jak pewnie większość ciężarnych), że ciąża będzie czasem, w którym będę mogła pozwolić sobie na ciastko z kremem, lody i wszystkie inne pyszności bez wyrzutów sumienia i myślenia o milionie diet odchudzających za mną i przede mną. Okazało się jednak, że wcale nie jest tak kolorowo, a moje grzeszki mogą odbić się nie tylko na ilości niechcianych fałdek, ale też na rozwijającym się we mnie dziecku. I właśnie to jest największą motywacją! A jeśli zdarzy Ci się zjeść tego loda oblanego czekoladą, nie martw się – nic się nie stało! Jeśli poziom cukru pozostaje w normie, tym lepiej, jeśli nie, jednorazowy skok na pewno nie zaszkodzi maluchowi. Pomyśl jednak, że dieta cukrzycowa ma też dużo plusów. Odżywiasz się zdrowo – co oznacza, że dziecko też otrzymuje wszystko to, czego mu potrzeba. Nie przytyjesz tak dużo – będzie mniej do zrzucania po ciąży. Przez brak śmieci w diecie skóra, włosy i paznokcie są w lepszym stanie, nie zatrzymujesz tak bardzo wody i nie puchniesz. A przede wszystkim – walczysz o dobry start swojego dziecka.  
Walczę i ja, i wiem, że mimo kryzysów dam radę, bo nie jestem już sama. Jeśli będzie taka potrzeba, będę podawać sobie insulinę, czego bardzo się boję, ale wiem, że jest to prawdopodobny scenariusz. W ostateczności, co nas nie zabije to nas wzmocni, a nie ma nic ważniejszego niż zdrowie i własne dziecko 🙂

(function(i,s,o,g,r,a,m){i[‘GoogleAnalyticsObject’]=r;i[r]=i[r]||function(){
(i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a=s.createElement(o),
m=s.getElementsByTagName(o)[0];a.async=1;a.src=g;m.parentNode.insertBefore(a,m)
})(window,document,’script’,’https://www.google-analytics.com/analytics.js’,’ga’);

ga(‘create’, ‘UA-92187595-1’, ‘auto’);
ga(‘send’, ‘pageview’);

Cieszę się, że tu jesteś i że interesują Cię moje treści! Bądź na bieżąco i:

- polub moją stronę na Facebooku TUTAJ
- dołącz do mojej grupy Zadbane i zaradne mamy :)
- śledź kadry z naszego życia na Instagramie TUTAJ
- inspiruj się ze mną na Pinterest TUTAJ