Wiele osób na pytanie: ‘Co jest najbardziej naturalną rzeczą na świecie?’ odpowiedziałoby, że jest to przychodzenie na świat nowego życia. Przypuszczam, że wątpię. Ja wiem, cud narodzin, jak przytulisz swoje dziecko, to ból przejdzie, sraty taty. Stres zżera mnie od środka. Drąży w moim mózgu (albo tym, co z niego zostało) korytarz ciemny jak czarna dziura i długi niczym nogi Naomi Campbell. Codziennie budzę się i zasypiam z myślą: jak ja to ogarnę, jak dam radę, no JAK? Ciężko mi się skupić na czymkolwiek innym…

Poród – rzecz naturalnie nienaturalna?


Tak, wiem, że kobiety od zarania dziejów rodzą dzieci. Wiem skąd te dzieci się biorą, wiem, jak wygląda budowa anatomiczna kobiecych narządów rozrodczych i wiem, przynajmniej w teorii, jak przebiega poród. Więc niech ktoś mi wytłumaczy, jak, do cholery, naturalne może być to, że głowa człowieka, prawdziwego, małego bo małego, ale jednak, i ramiona, i całe jego ciało, przechodzą przez kanał rodny? Przecież to NIE MOŻE być naturalne! Przecież to musi boleć tak, że masz ochotę zabić cały świat. Dupę rozrywa na cztery strony świata. Czujesz, że umierasz, a dzieje się rzecz wręcz przeciwna – wieńczysz dzieło nowego życia – cel szczytny, warto na pewno, co w końcu jest dla kobiety ważniejsze, niż jej własne dziecko. Tylko czy to wszystko musi przebiegać aż tak drastycznie? Krew, pot i łzy. To jest moje wyobrażenie porodu. I niewyobrażalny ból. Rzeźnia jednym słowem. Niby nie można się negatywnie nastawiać, i ja się autentycznie bardzo staram, ale to jest silniejsze ode mnie! Całe życie najbardziej na świecie, oprócz śmierci, boję się porodu! Znacie to uczucie, przed:

a) egzaminem na prawo jazdy,
b) maturą,
c) obroną,
d) ważną rozmową kwalifikacyjną,
e) wejściem do gabinetu dentysty,
f) własne (coś, czego boisz się jak nie wiem co)?

To pomnóżcie je sobie razy pierdylion, wynikiem równania jest mój strach przed porodem. Założę się, że nie jestem tu sama, założę się też, że znajdzie się mnóstwo kobiet, które powiedzą, że poród nie powoduje u nich ataku paniki i chęci przekupienia swojego dziecka, żeby na zawsze zostało w brzuchu. Uwierzcie, że wolałabym być w tej drugiej grupie, niestety, znalazłam się w pierwszej. 

Czy to przejdzie wraz ze zwiększającym się ciężarem, jaki przychodzi mi nieść przed sobą? A może im bliżej godziny zero, tym gorzej? Nie wiem, pewnie u każdej z nas to działa inaczej, pewne jest jednak to, że dowiem się, prędzej, czy później. A do tej pory myślałam, że pewna jest tylko śmierć i podatki…

Jakby to powiedziała Flow Mum (genialna, jeśli jeszcze jej nie znacie, musicie nadrobić!), przejebane. A właśnie urodziła swoje trzecie dziecko, więc wie kobieta, co mówi.

Mam tylko nadzieję, że ta nasza kruszynka pójdzie po tatusiu i nie będzie taką straszną panikarą jak mama. Tak nam dopomóż… Amen.

EDIT 2017: Gdy już znam potwora, nie boję się aż tak bardzo. Ale rozumiem swoje lęki. I trochę się z tego tekstu nabijam 😀 Jestem miesiąc przed drugim porodem. Czy moje wrażenia z niego będą takie same, jak z pierwszego? Któż to wie…


*zdjęcie rodzącego orzeszka pochodzi stąd (function(i,s,o,g,r,a,m){i[‘GoogleAnalyticsObject’]=r;i[r]=i[r]||function(){ (i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a=s.createElement(o), m=s.getElementsByTagName(o)[0];a.async=1;a.src=g;m.parentNode.insertBefore(a,m) })(window,document,’script’,’https://www.google-analytics.com/analytics.js’,’ga’); ga(‘create’, ‘UA-92187595-1’, ‘auto’); ga(‘send’, ‘pageview’);

Cieszę się, że tu jesteś i że interesują Cię moje treści! Bądź na bieżąco i:

- polub moją stronę na Facebooku TUTAJ
- dołącz do mojej grupy Zadbane i zaradne mamy :)
- śledź kadry z naszego życia na Instagramie TUTAJ
- inspiruj się ze mną na Pinterest TUTAJ