Tydzień. Tak dużo i tak niewiele. Za tydzień zmieni się całe moje życie. Orientacyjnie za tydzień, bo równie dobrze może to stać się dziś czy jutro…

Choć termin wyznaczony mam na 23 listopada, już wiem, że jeśli nie urodzę do przyszłej środy, to mam się zameldować rano na oddziale. Wiem też, że ciągle nic nie wiem, i równie dobrze mogę urodzić naturalnie, jak i przez cesarkę. Nie wiem czego bardziej się boję, nie wiem jak to będzie, nie wiem, czy bardziej się cieszę czy obawiam tego rozwiązania. Wiem jedno: odwrotu nie ma. Wyjście ewakuacyjne nie istnieje. Będzie, co ma być. Chyba tylko wariat by się nie bał.
Podsumowując 9 miesiąc…
Nasza kluseczka waży aż 3700 g! Jest duża, dlatego też możliwe, że trzeba będzie wyciągnąć ją przy pomocy lekarzy… Najważniejsze jednak, że u niej wszystko ok, rozwija się zdrowo i prawidłowo.
Mnie przybyło niecałe 10 kg. I nie mam zamiaru się tym wcale przejmować. W pasie dobiłam niemalże do 100 cm. 
Ciąża nie była taka zła, ale błogosławionym czasem tego okresu bym nie nazwała. Przeszłam ją ogólnie dobrze, ale 9 miesiąc to jakieś nieporozumienie, Najpierw 2 tygodnie byłam chora. Teraz, jest już tak dziwnie ciężko, że naprawdę byłoby trudno przyjąć do wiadomości, jeśli miałaby trwać załóżmy kolejne 3 czy 4 tygodnie 😉 Dodatkowo, wszystko leci mi z rąk, a schylić się trudno. Mamusie, czy Wy też wolałyście czasem chwycić coś z podłogi palcami u stóp i tak to sobie podnieść? 😀 Ja tak robię prawie za każdym razem 😉 O nocnym wstawaniu do WC chyba nie muszę wspominać… W ogóle mam wrażenie, że mój pęcherz skurczył się do wielkości orzeszka. Skurcze męczą mnie przez cały dzień, nie bolą, ale powodują dyskomfort, nie mogę normalnie się poruszać, a wyjście do Biedronki staje się niczym wyprawa na Giewont. Dzieć ma już siłę w tych swoich prawie 4 kilogramach. Wieczorem tak daje mi popalić, że już muszę ją lulać, mimo, że nawet się jeszcze nie urodziła 😉 Póki co wygląda to jednak tak, jakbym cierpiała na chorobę sierocą 😉 
To my! To już chyba ostatnie takie zdjęcia 🙂

(function(i,s,o,g,r,a,m){i[‘GoogleAnalyticsObject’]=r;i[r]=i[r]||function(){
(i[r].q=i[r].q||[]).push(arguments)},i[r].l=1*new Date();a=s.createElement(o),
m=s.getElementsByTagName(o)[0];a.async=1;a.src=g;m.parentNode.insertBefore(a,m)
})(window,document,’script’,’https://www.google-analytics.com/analytics.js’,’ga’);

ga(‘create’, ‘UA-92187595-1’, ‘auto’);
ga(‘send’, ‘pageview’);

Cieszę się, że tu jesteś i że interesują Cię moje treści! Bądź na bieżąco i:

- polub moją stronę na Facebooku TUTAJ
- dołącz do mojej grupy Zadbane i zaradne mamy :)
- śledź kadry z naszego życia na Instagramie TUTAJ
- inspiruj się ze mną na Pinterest TUTAJ