9 lipca 2018

Czy rzeczywiście wygoda jest najważniejsza dla matki?


Przeglądając strony internetowe i fora dla mam ciągle trafiam na określenie 'wygoda jest najważniejsza'. Czy rzeczywiście będąc matkami skupiamy się na wygodzie, zapominając o innych aspektach? Co to to nie! Opowiem Ci, dlaczego wygoda nie jest dla mnie w życiu najważniejsza.


Kiedyś, gdy byłam nastolatką, przeczytałam w jakimś czasopiśmie wywiad z Renatą Dancewicz, która jako świeżo upieczona mama opowiadała o tym, że nie chce poświęcać się w stu procentach macierzyństwu i nie zamierza rezygnować że swoich pasji i przyjemności. Nie wiem dlaczego tak to mi utkwiło w pamięci, wtedy tematy okołodziecięce były mi zupełnie obojętne, nie wiedziałam nawet czy kiedykolwiek będę chciała mieć dzieci.

Pamiętam jednak jak ta polska aktorka opowiadała, że będzie wychodziła wieczorami grać w brydża, zostawiając dziecko z nianią i nie będzie miała z tego powodu najmniejszych wyrzutów sumienia. Wtedy nie wzbudziło to we mnie innych emocji oprócz zdziwienia, było to bowiem coś zupełnie innego niż dotychczas słyszałam o mamach i macierzyństwie. Pani Renata została zresztą mocno skomentowana w mediach, a dzisiejsi hejterzy mieliby z niej niezłą pożywkę.

Bo jak to? Matka zostawia malutkie dziecko po to, by wyjść pograć w brydża? Siedzieć w towarzystwie z lampką brandy i w oparach dymu papierosów i cygar? Nie przystoi, co? Otóż moim zdaniem mama może robić to, na to tylko ma ochotę. Wstąpienie we wspaniały, ale tak samo trudny okres życia jakim jest macierzyństwo w żadnym stopniu nie sprawia, że nagle przestajemy czuć inne potrzeby, a tym bardziej przestajemy mieć prawo realizować siebie, w jakikolwiek sposób. 

Idąc dalej tym tropem, gdzieś ostatnio zobaczyłam 'zabawny i życiowy' obrazek: singielka - szpilki, żona - buty na niższym obcasie, mama - baleriny albo trampki. No kurczę. Faktycznie na plac zabaw najwygodniej wybrać się w niskich i wygodnych butach, ale wkurzają mnie niesamowicie złośliwe komentarze, gdy ktoś jednak odważy się wejść w piach w butach wysokich. Ja na przykład lubię chodzić w koturnach, na 10 cm mogę przemierzać kilometry i nie lubię, gdy ktoś szufladkuje mnie jako 'paniusię', bo akurat odważyłam się wyłamać poza ogólnie przyjęty schemat, że jak mama to tylko w niskich butach.

 Oczywiście zaczęłam rozwodzić się nad szczegółami, pora więc powrócić do tematu. Chciałabym więc (na swoim subiektywnym przykładzie, ale skoro ja tak mam, to pewnie choć kilka procent społeczeństwa mam ma podobnie).

Czy rzeczywiście wygoda jest najważniejsza dla matki?
Czy rzeczywiście wygoda jest najważniejsza dla matki?

Czy w życiu mamy kieruję się wygodą? Czy jest to mój priorytet? 


 Nie i nie. 


 W każdym razie NIE TYLKO! Tak samo ważny jest dla mnie aspekt wizualny. Weźmy na przykład:


Ciuszki dziecięce 


 Wiadomo, że wygoda jest tu bardzo ważna. Powiedz mi jednak, że choć jeden raz nie dałaś się skusić I nie kupiłaś perełki, pięknego, a niekoniecznie super wygodnego ciuszka dla swojego malucha. Czasem po prostu ma się ochotę ubrać dziecko w coś 'ekstra', choć na chwilę!

Czy rzeczywiście wygoda jest najważniejsza dla matki?
Czy rzeczywiście wygoda jest najważniejsza dla matki?

Ubrania 


Dla mnie oczywiście. Gdzieś kiedyś wyczytałam, że jako mama możesz z góry odrzucić: długie spódnice, by nie wkręcały się w wózek, białe ciuchy, bo będą upaćkane jedzeniem, czarne ciuchy, bo będą upaćkane mlekiem, i wiele innych; tekst miał oczywiście charakter humorystyczny, ale sama wiesz, że coś w tym jest. Ja jednak mam garderobę głównie w bieli i w czerni, sukienki i spódnice lubię w każdej długości, ba, uwielbiam kombinezony, mimo że powszechnie wiadomo, że do najwygodniejszych (przynajmniej podczas wizyt w toalecie ;)) nie należą. Ten czerwony na zdjęciu upolowałam w Mohito i to mój faworyt na lato! Jedyne, czego noszenie jako mama malucha ograniczam to długie kolczyki. Tu akurat ubrałam takie, ale tylko do zdjęć, mała Sara szybko sprowadziła mnie w tej kwestii na ziemię.

Buty 


Jak już wspomniałam, wygoda nie jest tu dla mnie na pierwszym miejscu. Zwracam za to uwagę, żeby buty zawsze były dobrze wyprofilowane i żeby po prostu moje stopy nie cierpiały podczas ich noszenia. Ma być ładnie, modnie I wygodnie. To połączenie jest możliwe! Chodzę też w cichobiegach, sandałkach czy adidasach, ale nic nie poradzę, że jednak wolę wysokie buty, kto mnie zna, ten wie, że jest tak od zawsze ;)


Przedmioty użytku codziennego 


To, żeby były wygodne jest tylko jednym z kryteriów, na które zwracam uwagę przy ich wyborze. Bardzo cenię sobie fajny design i lubię, gdy przedmioty mnie otaczające są po prostu ładne. Rzeczy, których używam często muszą być też funkcjonalne. Zazwyczaj też patrzę na cenę produktu, chyba, że bardzo bardzo bardzo go chcę, wtedy cena nie ma już aż takiego znaczenia. Jako przykład swojego wyboru podam taki czajnik. Najpierw patrzę, żeby był ładny. Nie chcę brzydkiego czajnika! Potem patrzę na jego parametry i cenę. Wygoda tutaj nie ma aż takiego znaczenia, na przykład niedawno kupiłam taki, który nie ma z zewnątrz widocznego poziomu wody i jakoś mi to nie przeszkadza. Wygląda ładnie, gotuje wodę szybko, kosztował niewiele, bam, kupiłam. A te fotele, które widać na zdjęciach? Fotele są do siedzenia i odpoczynku, więc tutaj wygoda jest jednocześnie aspektem użytkowym. Te fotele ogrodowe są z Italpouf i są obłędnie wygodne! Dziewczyn nie mogę z nich wygonić. Ale oprócz tego, że miały być wygodne, chciałam też, żeby wyglądały fajnie, wybrałam więc soczystą fuksję, która strasznie mi się podoba, jest energetyczna i cieszy moje oko (wiem, wiem, przeciwnicy różu mają pewnie odruch wymiotny, ale kolor można sobie wybrać wedle uznania, gama jest naprawdę szeroka :))

Czy rzeczywiście wygoda jest najważniejsza dla matki?
Czy rzeczywiście wygoda jest najważniejsza dla matki?
Czy rzeczywiście wygoda jest najważniejsza dla matki?

Wygoda jest dla mnie ważna. W pewnych dziedzinach bardziej, w innych trochę mniej. Ale nie jest jedynym priorytetem, który determinuje moje wybory. Kieruję się przy nich dokładnie tym, czym często w życiu: ma być ładnie, miło i komfortowo przy okazji.

A Ty, czym kierujesz się w swoich wyborach?

*W tym poście oczywiście pomijam kwestie zdrowia i bezpieczeństwa, które chyba dla każdej mamy są kluczowe, skupiam się jedynie na aspektach wizualno-użytkowo-światopoglądowych.

29 komentarzy:

  1. Wygoda jest ważna, ale czasami ją sobie odpuszczam. Fantastyczne zdjęcia pełne cudnych barw. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No i jak widać do wszystkiego należy mieć po prostu dystans. A już miałam pisać, gdzie upolowałaś ten piękny czerwony strój :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko... i w drugą stronę :) jednego dnia na spacerze piękna sukienka, natomiast drugiego "domowe ciuszki". Tak to wygląda :) aczkolwiek kwestia charakteru... uwielbiam tak jak Ty szpilki i z wielką chęcią nie odmówię sobie ich na spacerze :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdziwiło mnie, że trafiasz w necie na takie zarzuty dotyczące wygody. Wszystkie mamy, które znam (z moją na czele) zdecydowanie nie kierują się w życiu swoją wygodą. I dobrze, że nie tylko one tak mają ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Poradnia Dietetyk Na Walizkach9 lipca 2018 18:26

    Dobrze, że poruszyłaś ten temat i bardzo podoba mi się, że stawiasz na kobiecość. Co do butów całkowicie się z Tobą zgadzam ;) Ja też uwielbiam chodzić na koturnach i absolutnie nie sprawia mi to problemu ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem Twoim zupełnym przeciwieństwem, ale u mnie nie macierzyństwo o tym zadecydowało. Ja po prostu zawsze stawiałam na wygodę, trampki, getry i tiszerty.

    Nie widzę natomiast nic złego w tym, żeby kobieta była kobieca, nawet jeśli ma dzieci. Wręcz przeciwnie - w takich okolicznościach powinna wręcz jak najmocniej dbać o swoje dobre samopoczucie i poczucie własnej wartości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Bardzo przyjemnie się czytało, a pufy doskonałe i ta fuksja :))

    OdpowiedzUsuń
  8. Patrycja Czubak9 lipca 2018 20:13

    Świetnie, że będąc mamą, nie zapominasz też być kobietą :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Chyba dopasowaniem do sytuacji. Lubię wygodę, ale czasem lubię się przemęczyć, by chodzić w szpilkach, bo fajnie moje nogi wyglądają ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. jak już będę miała ogród to taką pufę walnę na środku i oddam się mojej wygodzie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Anna Kozakiewicz9 lipca 2018 22:18

    ale świetne te pufy

    OdpowiedzUsuń
  12. Agnieszka Ciemińska9 lipca 2018 23:17

    ZAUROCZYŁA MNIE KIECKA MAŁEJ KSIĘŻNICZKI, A MAMA w kadrach wypadła niczym turecka sułtanka matka, z gracją pijąca pyszne trunki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Aldona Zakrzewska9 lipca 2018 23:30

    Fotele <3 Marzę o takich od dawna i nie mogę się zdecydować, bo są różne kształty, rozmiary... A wiem, że można trafić na wyjątkowo niewygodny model :(

    OdpowiedzUsuń
  14. W takim fotelu chciałabym się zapaść i czytać książki cały wieczór <3

    OdpowiedzUsuń
  15. naszebabelkowo.blogspot.com10 lipca 2018 04:04

    Wygoda jest dla mnie ważna w pewnych określonych sytuacjach - np. kiedy jedziemy gdzieś na cały dzień, dużo zwiedzamy i muszę się sporo za Bąblem nabiegać. Ale generalnie lubię "wyglądać" - założyć sukienkę i wyższe buty , zrobić makijaż i czuć się po prostu kobieco. Co więcej - dla mnie właśnie zestaw sukienka + koturny jest znacznie wygodniejszy niż T-shirt i dżinsy - i o wiele lepiej się w nim czuję :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Jestem mamą i moje dziecko jest dla mnie najważniejsze. Potrafię z różnych wygód zrezygnować aby mojej córce było "lepiej"

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne te pufy, choć u nas tego typu siedziska mają jakąś zadziwiająco krótką żywotność ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Do swoich wyborów przedmiotów użytku codziennego podchodzę praktycznie. Ma być zachowany stosunek jakości, praktyczności i ceny. Wygląd na drugim planie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Również pamiętam wypowiedź Renaty Dancewicz i podobnie jak Ty, byłam wtedy zdziwiona, że jak tak można i w ogóle. No ale wtedy dzieci jeszcze nie miałam, więc co ja wiedziałam. Dzisiaj nie tylko rozumiem taką postawę, lecz i ją popieram.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jasne, że gdy idziesz na plac zabaw, to lepiej ubrać jeansy i trampki, bo w krótkiej spódnicy średnio się bawi w piaskownicy. Ale już przy innych okazjach można ubierać się tak jak jest tobie wygodnie.
    Teraz jestem w ciąży i niektóre moje znajome i koleżanki dziwią się, że ubieram obcasy czy wykonuję pełny makijaż, bo niby po co? Ale bycie w ciąży nie upoważnia mnie d ubierania się w byle co i chodzenia nieuczesaną i nieumalowaną. Jestem kobietą w każdym stanie!

    OdpowiedzUsuń
  21. najpierw dzieci potem ja :D wygoda i aspekt wizualny jest bardzo ważny by dawało przyjemność

    OdpowiedzUsuń
  22. Mimo że nie mam dzieci to bardzo podoba mi się twój tekst i myśle ze w 90% powiele Twoje podejście bo jest tak bliskie memu sercu i podziwia !;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Dobry artykuł. Zawsze stawiałam wygodę nad urodę, ale od pewnego czasu silnie z tym walczę. Myślę, że powoli zaczynam wychodzić na dobra drogę, ale jeszcze sporo przede mną. Może kiedyś poczuje się pewnie nawet w butach na obcasach, kto wie ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Też widziałam niedawno taki obrazek z butami, nie jestem pewna gdzie. Nie lubię takiego szufladkowania.

    OdpowiedzUsuń
  25. BArdzo fajnie, że w tym byciu mamą nie zapomniałaś też o sobie i "niewygodnych" zachciankach :) Jest balans!

    OdpowiedzUsuń
  26. I takie podejście to ja lubię - warto pamiętać o sobie i swoich potrzebach :) Zresztą wygodne nie musi być od razu brzydkie. Jak widać udaje Ci się łączyć te dwa aspekty.

    OdpowiedzUsuń
  27. U mnie wszystko w zależności od sytuacji, albo celu jaki chcę osiągnąć! :) Czasem stawiam tylko na wygodę i za nic w świecie nie zdejmę ulubionych dresów, ale czasem mam w nosie czy moja ulubiona spódnica wkręci się w koła wózka, zostanie upaćkana czy cokolwiek innego, chcę wtedy wyglądać zarąbiście i już :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Oj powiem Ci ze mam w szafie masę wysokich butów, a chodzę w balerinach i trampkach. Zdecydowanie jest mi tak wygodniej, ale od czasu do czasu lubię wskoczyć w coś mniej wygodnego a wyglądającego. Kombinezon masz boski! Tez je uwielbiam!

    OdpowiedzUsuń
  29. Lubie wygodę;) ostatnio wracam jednak do obcasów. Być moE nie mogę w nich chodzić tyle ile bym chciała, że względów zdrowotnych, ale od czasu do czasu bardzo chętnie. Fotele za to na pewno mega wygodne;)

    OdpowiedzUsuń

TOP