Magda M. blog: Jak ułatwić sobie trudne początki karmienia piersią

24 lipca 2017

Jak ułatwić sobie trudne początki karmienia piersią

Jak ułatwić sobie trudne początki karmienia piersią

Karmienie piersią bywa trudne - zwłaszcza jego początki. Jest to rzecz tak bardzo naturalna, ale organizmowi kobiety wcale nie przychodzi z łatwością. Dlatego do karmienia piersią łatwo się zniechęcić, szczególnie jeśli drogę mleczną zaczynamy po raz pierwszy. Ja niedawno zaczęłam ją po raz drugi, a po problemach z karmieniem pierwszej córki wiedziałam już na co zwrócić uwagę, żeby sobie to zadanie ułatwić. Przewidziałam też trudności jakie pojawiły się i tym razem i szybko je zwalczyłam. Żadna ze mnie Hafija, ale z perspektywy mamy karmiącej już drugi raz podpowiem Ci jak ułatwić sobie trudne początki karmienia piersią.


Karmienie mamy w głowie!


W dzisiejszych czasach bardzo promuje się karmienie piersią. O ile nie potępiam karmienia dziecka mlekiem modyfikowanym (sama dokarmiam) tak przyklaskuję idei karmienia piersią przynajmniej przez pierwsze sześć miesięcy życia maluszka i kibicuję każdej młodej mamie, która chce karmić i walczy o laktację. Pierwsza rzecz, którą powiedziałabym każdej z nich to: najważniejsze jest nastawienie! Jeśli chcesz karmić i jesteś pozytywnie do tego nastawiona, szansa na to, że osiągniesz sukces jest dużo większa!

Na początku karmienie piersią może boleć!


Twój maluszek musi nauczyć się odpowiednio chwytać pierś i efektywnie ssać. To może trochę potrwać, a Twoje brodawki w tym czasie będą wystawione na ciężką próbę. Dziecko źle chwytając pierś niejednokrotnie rani brodawki aż do krwi i naprawdę ogrom kobiet tego doświadcza. Na szczęście można pomóc sobie przetrwać ten trudny czas (który zazwyczaj jednak jest dość krótki!).
Ja sama przy pierwszej córce wracając do domu jedną z brodawek miałam poranioną tak, że na samą myśl o przystawieniu małej do tej piersi chciało mi się płakać. Tym razem byłam mądrzejsza i wiedziałam, żeby tym razem zaopatrzyć się w produkty, które uśmierzą mój ból i pomogą sutkom szybko się goić.

Z pomocą przyszła mi nowość - zestaw produktów Multi-Mam, do których, przyznam szczerze, podchodziłam sceptycznie, a które okazały się prawdziwym wybawieniem w pierwszych dniach karmienia piersią.

Największą ulgę przyniosły mi kompresy Multi-Mam z bioaktywnym żelem (z opatentowanym kompleksem 2QR) - czyli nasączone specjalnym mazidłem paseczki, które nakładane na brodawki przyjemnie je chłodzą, koją i przyspieszają gojenie ran, a dodatkowo zapobiegają zakażeniom. Tym razem nie musiałam płakać z bólu, bo dzięki nim pierwsze kilka dni karmienia było dużo łatwiejsze.

Oprócz kompresów, a właściwie po nich, gdy już skończyłam opakowanie, stosowałam też ziołowy balsam Multi-Mam, który działa kojąco i pielęgnująco, oraz czystą lanolinę Multi-Mam (nie pozwala doprowadzić do przesuszenia i pękania brodawek, natłuszcza je i pielęgnuje, nie trzeba jej zmywać przed karmieniem).

Na spękane i zbolałe brodawki pomaga również smarowanie ich własnym mlekiem i wietrzenie. Ja jednak wietrzenia w warunkach szpitalnych sobie nie wyobrażam, dlatego pierwsza metoda znacznie lepiej się u mnie sprawdziła.

Jeśli Twoje brodawki są bardzo małe, masz płaskie sutki lub dziecko zupełnie nie potrafi chwytać, bardzo prawdopodobne, że pomogą Ci specjalne, silikonowe osłonki na brodawki. Ja ich nie używałam, ale wiem, że niejednej mamie uratowały życie na początku karmienia.

Jak ułatwić sobie trudne początki karmienia piersią

Proś o pomoc!


Twoja niewiedza nie powinna być Twoim ograniczeniem! Zaufaj specjalistom, o których możesz poprosić w szpitalu. Ja po porodach córek za każdym razem uzyskiwałam fachową pomoc, natomiast po pierwszym porodzie ta wiedza połączona z moim oszołomieniem i nic-nie-wiedzeniem na temat opieki nad noworodkiem była tak przytłaczająca, że nie byłam w stanie wykorzystać jej w praktyce.

Po pierwsze: wiedz, że noworodek płacze. Nikt nie dołączy Ci do niego instrukcji obsługi, a on sam nie powie Ci, dlaczego płacze akurat teraz, dlaczego płacze znowu, dlaczego płacze ciągle i z jakich powodów płakać przestaje. Nie zgadniesz od razu, czy maluch płacze z głodu czy z innego powodu. Spokojnie! Będziesz miała czas się go nauczyć, a chwile, które spędzacie w szpitalu wykorzystaj na to, żeby tulić, całować i ciągle, ciągle przystawiać do piersi. To pomoże Ci rozbujać laktację, która (szczególnie po cesarskim cięciu) lubi płatać figle. Maluszek na początku potrzebuje naprawdę niewiele pokarmu, a nawet jeśli masz go tyle, co przysłowiowy kot napłakał, dla dziecka jest to drogocenny napój! 

Nie obwiniaj się, że nie potrafisz prawidłowo przystawić dziecka do piersi, pytaj, ćwicz i próbuj, każda z nas kiedyś zaczynała! Nie daj się, i jeśli naprawdę chcesz karmić piersią - po prostu karm. To najprostsza rada, jaką możesz usłyszeć. Mimo przeciwności i trudności - karm, a będzie Ci dane :)

Gdy mleka jest za mało...


Mówi się, że laktacja potrzebuje kilkunastu/kilkudziesięciu godzin na rozkręcenie się. Na początku z piersi leci siara, która w niewielkich objętościach jest bardzo skoncentrowana i cenna dla malucha. Dopiero później pojawia się pokarm właściwy. A co jeśli się nie pojawia lub jego ilość jest bardzo nikła? Po porodzie naturalnym tak zwany nawał pokarmu pojawia się średnio po około 40 godzinach. Po cesarskim cięciu nawet w 6-7 dobie (choć standardowo raczej w 3-5)! Bywa, że nawał nie pojawia się wcale - u mnie tak było w obu przypadkach, za każdym razem mała ściągała mi niewiele mleka (poznawałam po tym, jak często słychać było podczas karmienia, że dziecko połyka pokarm). Jakie są sposoby na rozkręcenie laktacji, gdy mleka jest za mało?

Preparaty wspomagające laktację


Możemy sięgnąć po specjalne preparaty, które wspomagają laktację. Kiedy to zrobić? W szpitalu uzyskałam informację, że w pierwszych dobach nie ma to sensu, musimy dać laktacji kilka dni na samodzielne rozkręcenie się. Po tym czasie możemy zacząć suplementację specjalnymi preparatami wspomagającymi laktację. Oprócz popularnych herbatek laktacyjnych mamy ich kilka do wyboru.

Pierwszym z nich jest Femaltiker, preparat na bazie słodu jęczmiennego, sporządzany z mlekiem (lub wodą). Różne są opinie na jego temat, według mnie jednak działa i każdej mamie będę go polecać. 

Wiele też mówi się o wspomaganiu laktacji piwem bezalkoholowym (czy niskoalkoholowym) Karmi. Nie będę tutaj rozważać tematu minimalnej ilości alkoholu w tym napoju, skupię się na tym, że Karmi zawiera wspomniany już wcześniej słód jęczmienny i to on działa pobudzająco na laktację. Podobno jednak nawet minimalna ilość alkoholu działa hamująco na wypływ mleka z piersi - dlatego też niektórzy eksperci stanowczo odradzają tę metodę. Czy jednak jej próbowałam? Czy na mnie podziałało? Próbowałam, podziałało ;) Chyba, że to efekt placebo - niemniej jednak efekt był taki sam jak przy wypiciu saszetki Femaltiker.

Kolejny napój wspomagający laktację to napój z łuski kakaowej, najpopularniejszej na śląsku. Podobno działa, jednak nie było mi dane spróbować, jeszcze.

Oprócz napojów na rynku dostępne są też tabletki wspomagające laktację, na przykład Lactinatal. Ich skład jest bardzo podobny do herbatek laktacyjnych i opiera się na naturalnych składnikach.

Jak ułatwić sobie trudne początki karmienia piersią

Laktator jako napędzacz laktacji


Laktację najlepiej pobudza jak najczęstsze przystawianie dziecka do piersi. Można jednak dodatkowo walczyć o zwiększenie ilości wytwarzanego mleka laktatorem. Jak? Po każdym karmieniu odciągaj pokarm przez 15 minut z każdej piersi (ja używam laktatora Ameda Lactaline, który umożliwia odciąganie pokarmu z obu piersi na raz). Możesz też skorzystać z popularnej metody 7:5:3 (czyli odciąganie pokarmu kolejno przez 7, 5 i 3 minuty z każdej piersi). Jest to dość czasochłonne, jednak w wielu przypadkach przynosi bardzo dobre efekty. Pamiętaj jednak, że to, ile mleka ściągniesz nie jest żadnym wyznacznikiem tego, ile tak naprawdę mleka produkujesz! U niektórych kobiet laktator jest zupełnie nieefektywny w odciąganiu pokarmu.

Jak ułatwić sobie trudne początki karmienia piersią

Mleko modyfikowane to nie trucizna!


A co, jeśli się nie uda? Mleko modyfikowane to nie trucizna! Zostało opracowane i jest wciąż ulepszane po to, żeby nasze maluszki rozwijały się jak najlepiej, tak jak na pokarmie mamy. Nie biczuj się za to, że mimo starań nie udało Ci się karmić piersią tak długo jak chciałaś, jeśli dokarmiasz lub jeśli nie karmiłaś wcale! Najważniejsze, żeby Twój maluch był zdrowy i rozwijał się prawidłowo. I pamiętaj! Spokój, spokój nas uratuje! :)

Jak ułatwić sobie trudne początki karmienia piersią

A Ty, możesz podzielić się swoimi radami dotyczącymi trudnych początków karmienia piersią? 

25 komentarzy:

  1. Bardzo cenne rady. Mi w karmieniu piersią bardzo pomogła moja mama jak metody mimo ze starą idealnie się sprawdziły

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli działa, to niech będzie. Najważniejsze napisałaś na początku. Głowa i nastawienie. Nawet matki adopcyjne potrafią rozhulać laktację.

    OdpowiedzUsuń
  3. Joanna Arkadiusz Maciąg24 lipca 2017 21:19

    karmienie piersią to najpiękniejszy etap w moim początkowym macierzyństwie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie sprawdziły się właśnie silikonowe nakładki - stosowanie ich przynosiło ulgę, bo mój młody notorycznie "podszczypywał" mnie dziąsłami.

    OdpowiedzUsuń
  5. Wiesz, Madziu, żałuję, że nie trafiłam na taki wpis zanim urodziłam Zośkę. Teraz jestem mądrzejsza i wiem, że przy drugim dziecku poradziłabym sobie z karmieniem piersią lepiej, ale wtedy poddałam się bardzo szybko.

    Przede wszystkim zainwestowałabym w odpowiednio dobrane osłonki na brodawki. Wtedy kupiłam jakieś w złym rozmiarze, szkoda było mi wydawać na inne, więc olałam temat. A że brodawki mi krwawiły non-stop, a Zośka krztusiła się moją krwią, postanowiłam przerzucić się na MM. Nie żałuję, bo uratowało mi to wtedy psychikę, ale przy następnej okazji postaram się być rozsądniejsza.

    OdpowiedzUsuń
  6. O nie! Nie nie nie! Jestem zawiedziony srogo. Rozumiem wszystko: reklama produktu itp, ale czy stosowanie maści, nakladek, wspomagaczy laktacji, jest niezbędne? Otóż nie. Po pierwsze i jak dla mnie, zaznaczam jak dla mnie najwazniejsze, to w razie jakichkolwiek problemow z laktacja, czy przystawianiem do piersi, należy skonsultować sie z cda, czyli certyfikowanym doradca laktacyjnym. W kazdym wojewodztwie tacy sa i przyjezdzaja na wizyty domowe. Zadne porady w szpitalu. Polozne nie maja akuratvw tej dziedzinie wiedzy. Fakt! Pokażą jak przystawic, ale zaraz wychodzi sie do domu i problem moze pojawic sie wtedy. Osobiscie spotkalem sie sytuacja, gdzie polozna sama prosila o takie spotkanie, gdyz jej wiedza okazala sie niewystarczajaca. Kolejny punkt. Napisałaś, ze przy pierwszym dziecku raniło ono Ci brodawki. Powodem najprawdopodobniej bylo niewlasciwe przystawianie, przez co automatycznie dziecko źle lapalo pierś. Nakladki silikonowe? To skrajna ostatecznosc i moze przyniesc odwrotny skutek do oczekiwanego. Mało pokarmu na poczatku? Zabawmy się w ekonomię. Mamy popyt i podaż, ktore napedzaja gospodarkę. Gospodarka jest również w organizmie kobiety. Noworodek ma żołądek wieosci pestki i tyle tylko moze na raz wypic, a to oznacza, ze organizm kobiety tyle musi wyprodukowac. Tak. Sa femaltikery i inne wspomagacze, ale najlepszym z nich jest.. Przystawianie. Dziecko jest glodne? Przystawic. Po kilku minutach jest glodne? Przystawic. Jesli po polowie dnia jest glodne? Przystawic. Wyobrazmy sobie auto, które ma zepsuty silnik, a my tylko dolewamy do niego paliwa. Nie pojedzie i tak. Trzeba naprawic silnik, by mozliwa byla jazda. Napisalas, ze nie jesteś Hafiją, i swietnie! Przynajmniej wiem, ze nie jestes hipokrytką. Sledzac ja od dlugiego czasu to wlasnie przychodzi na mysl. Szczegolow nie będę ujawnial, bo i tak tasiemca nasmarowałem. Mogę Ci tylko na koniec dodać, że pierwszy raz moja zona "przystawila" do piersi, kiedy dziecko mialo skonczony miesiac.z powodow poporodowych tyle czasu spedzila mala na OIT i patologii. Najpierw w szpitalu dawali jej mleko modyfikowane. Upór i determinacja do karmienia byly tak silne, że z czasem udalo sie przerzucić dziecko z mm ma mleko matki.na poczatku pokarmu bylo po kilka mililitrow, jednak wielokrotne sesje z laktatorem w ciagu dnia, przyniosly efekt. W październiku mała skonczy dwa lata i do dzisiaj jest na mleku mamy, jednak ten okres juz sie konczy. Liczne zapalenia w ostatnim czasie, zmusiły żonę do zakonczenia. Podsumowując, to jedynym slusznym i przynoszacym efekt sposobem, jest kontakt z cda. A kazdy kto pisze inaczej, za tekst bierze kasę. Tak. Hafija tez.

    OdpowiedzUsuń
  7. I wiesz, dziękuję Ci za tę konstruktywną krytykę. Rzeczywiście powinnam była napisać o kontakcie z CDA i jutro zaktualizuję ten wpis o tę informację. Oparłam się wyłącznie na swoich jako mamy doświadczeniach z KP. I też zaznaczam, że najważniejsze jest nastawienie i przystawianie dziecka do piersi, cała reszta to tylko wspomaganie! Gratuluję żonie i Tobie dużego sukcesu w walce o KP. Piękny 'staz'. A - może tak to wygląda ale to akurat nie jest post sponsorowany ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wykarmiłam swoją dwójkę - początki nie były bajeczne, w szczególności ze starszakiem, gdzie synek mnie gryzł itd za to te wssystkie bolączki wynagrodziło mi późniejsze karmienie, gdy moje "robaczki" tak cudownie wtulały sie we mnie, patrzyły ogromnymi oczami - cudowne i niezapomniane chwile ❤️

    OdpowiedzUsuń
  9. U nas niestety nie było KP. Zostało KPI. Mleko odciagane laktatorem i podane z butli. Nasz przypadek byl wyjatkowo trudny, a rozłaka z dzieckiem zbyt dluga, by zaskoczylo co i jak. Probowalismy wszystkiego. Uwierz wszystkiego.. I tylko dzieki cda udalo się chociaz to KPI. Wiesz. Ja zawsze piszę to co myślę, a przez krytykę uczymy sie wiecej niz przez komentarze typu "zanotuję" albo "pomocny wpis". Swietnie, ze poruszylas ten temat, bo na czasie jest on zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj ja miałam bardzo trudne początki karmienia piersią. Ile ja sie napłakałam. Ale wziełam się w garść i jakoś poszło. Nas nakładki uratowały i bardzo pomogly

    OdpowiedzUsuń
  11. Magda, chociaż uwielbiam Twojego bloga to w przypadku tego wpisu muszę się zgodzić z powerpumpingdad. Nic nie pomaga tak jak przystawianie dziecka do piersi nawet jeśli miałoby się to robić co pół godziny. Z pierwszym dzieckiem miałam problemy. Poranione brodawki i mogłabym się starać i przystawiać ale i tak to nic nie dawało gdyż mała miała zbyt krótkie wędzidełko. Teraz z drugim kupiłam lanolinę i ani razu jej nie użyłam. Mały chwyta pierś bez problemu a karmienie nie boli jeśli robi się to umiejętnie. Co do doradcy laktacyjnego.. jeden a wlasciwie jedna u mnie była kiedy miałam problemy z karmieniem córki i nie powiedziała niczego czego sama bym nie wiedziała. Położna pomogła mi więcej. A kapturków akurat nie polecam bo zaburzają laktację.

    OdpowiedzUsuń
  12. Paulina Nowak Majchrzak24 lipca 2017 23:20

    oj to ja mam inne doznanie ciąża 3 i dopiero się nauczyłam okład z kapusty na brodawki posmarowane maścią bephanten nasadki na sutki zawiodły dziecko mocniej ssało ale pomogły muszle laktacyjne philips sutki w powietrzu były i jak mleko naleciało to goiło też super pierwsze 2 ciąże nie karmiłam z bólu sutków a teraz karmię 8 miesięcy i jestem mega zadowolona i szczęśliwa

    OdpowiedzUsuń
  13. Z mojego doświadczenia wynika, że najważniejsze jest pozytywne nastawienie. I pomimo tego, że nie mogła karmić w pierwszych dniach (leki) to się zaparłam i po powrocie do domu powoli, na początku wspomagając się mieszanką, ale udało się i karmiłam syna prawie do roku czasu :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Wszystko oczywiście kwestie indywidualne, ale baza jest właśnie nastawienie i medyczna pomoc.

    OdpowiedzUsuń
  15. Wiele adopcyjnych mam na to się decyduje. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. "Żadna ze mnie Hafija"

    Kurcze, to się nazywa mieć markę osobistą :)
    Sam kiedy widzę to słowo (H.) od razu mam jedno skojarzenie: karmienie piersią ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Temat zupełnie już poza mną moja córka dawno już nie odżywia się piersią. Aczkolwiek zdarzają się sytuacji gdy kobieta chce karmić ma pokarm i nie może bo dziecko ma silną pokarmową skazę. Tak było w moim przypadku. Po trzech miesiącach ścisłej diety i karmienia chodziłam po ścianach i prawie zniknęłam, musiałam odstawić pierś i przejść na Nutramigen. Ale każdy dzień w którym karmiłam wspominam bardzo bardzo miło.

    OdpowiedzUsuń
  18. Na szczęście nie miałam żadnych problemów. Jedyne co stosowałam to herbatki laktacyjne (ale też dlatego, że lubię ich smak)

    OdpowiedzUsuń
  19. Madzia, super że piszesz o trudach początków kp, ale na nie można zaradzić w dużo prostszy sposób, czyli dobry doradca laktacyjny, który sprawdzi czy maluszek dobrze się dostawia i efektywnie ssie. Odradzam kapturki, bo mogą zanurzyć odruch ssania.
    Do smarowania piersi wystarczy olej kokosowy.
    I co jeszcze... dużo spokoju i cierpliwości... trzymam za Was kciuki. Tuuuule
    Ps. A karmi czy inne piwka 0% pij dla przyjemności i just relaxu

    OdpowiedzUsuń
  20. Moja znajoma piersią nie karmi. Bo pokarmu nie miała. Próbowała różnymi "sztuczkami" i nic. Odpuściła, a Mały w ciągu tygodnia znacząco przybrał na wadze, "wyrównując" się z normami ;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Przechodziłam to ponad rok temu. Nasza mleczna droga nie należała do łatwych, ale zdobyta w trakcie ciąży wiedza pozwoliła mi się odpowiednio przygotować na to, co może mnie spotkać. Rozumiem reklamę kremów/maści, ale nic tak nie pomoże na poranione sutki i brodawki jak własne mleko mamy. Sprawdziłam ;) dziecko do piersi powinno się przystawiać jak najczęściej, ono jest najlepszym laktatorem, jeśli oczywiście przystawiamy je prawidłowo :) osobiście nie skorzystałam z usług poradni laktacyjnej, chociaż byłam już tego blisko, ale przy drugim dziecku i w przypadku jakichkolwiek problemów na pewno skorzystam. Jeśli mogę spytać, czemu dokarmiasz mm?

    OdpowiedzUsuń
  22. U mnie były trudne początki i trudny koniec, a wszystko w przeciągu niecałych dwóch tygodni :/

    OdpowiedzUsuń
  23. Kartky Opowiada26 lipca 2017 09:14

    Świetny artykuł!

    OdpowiedzUsuń
  24. Trudna jest droga mleczna, ale warto o nią walczyć. :) zdrowe, wygodne i tanie:) a tak poważnie to poranione bądź splaszczone brodawki to zawsze oznaka, ze dziecko nie chwyta tak jak powinno. Mnie przy pierwszym maluchu uratowala fachowa pomoc, dzięki niej przy drugim poszło latwo:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dla mnie ten temat jeszcze jest daleki, ale informacje na pewno się przydadzą.

    Pozdrawiam, nataa-natkaa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

TOP