Magda M. blog: Jak doświadczenia z dzieciństwa kształtują Twoje rodzicielstwo?

9 listopada 2017

Jak doświadczenia z dzieciństwa kształtują Twoje rodzicielstwo?

Jak doświadczenia z dzieciństwa kształtują Twoje rodzicielstwo

Czy doświadczenia z dzieciństwa, nawet te, których nie pamiętamy, wpływają na to, jakimi jesteśmy rodzicami? W jaki sposób to się odbywa? Zapytałam o to eksperta - Karolinę z bloga Notatnik Terapeuty. Zapraszam na wpis gościnny - bardzo ważny i bardzo pouczający!

W wielu internetowych źródłach możecie natknąć się na trywialne sformułowania: „szczęśliwy rodzic – szczęśliwe dziecko”, „poukładaj siebie – bądź mądrym rodzicem”. Intuicja podpowiada nam, że te hasła noszą w sobie prawdę. Rzeczywiście tak jest, ale na ogół większość rodziców nie wie, jak funkcjonują mechanizmy odpowiedzialne za te dobre i jakże pożądane zjawiska. W tym wpisie postaram się Wam wyjaśnić jak doświadczenia z dzieciństwa kształtują postawy rodzicielskie i wpływają na to, jak wychowujemy kolejne pokolenia.

Postawiłam sobie za cel zainspirowanie czytelników do sięgnięcia po jedną książkę, którą Jesper Juul (niekwestionowany autorytet pedagogiczny) określa jako „najlepszą książkę o rodzicielstwie, jaką zna”. Jeśli tylko będziecie mieć okazję, aby przeczytać „Świadome rodzicielstwo. Wychowaj szczęśliwe dziecko dzięki większej samoświadomości” Daniela J. Siegela oraz Mary Hartzell – nie zastanawiajcie się: bierzcie w ciemno, wygospodarujcie czas na czytanie (to tylko 300 stron niewielkiego formatu) i wykonujcie ćwiczenia zaproponowane przez autorów. Jestem głęboko przekonana, że treści zawarte w książce będą w Was „pracować”. Ale uważajcie! Czytanie, a zarazem zwiększanie swojej wiedzy i świadomości  g r o z i   z m i a n ą! ;) To oznacza, że ta książka może wywrócić Wasze rodzicielstwo do góry nogami.

PODSTAWOWA KWESTIA – LUDZKA PAMIĘĆ


Autorzy „Świadomego rodzicielstwa” podają prostą, ale jakże życiową definicję pamięci:

P a m i ę ć  jest taką reakcją mózgu na odbierane doświadczenia, której towarzyszy powstawanie nowych połączeń [neuronowych]. (D. J. Siegel, M. Hartzell, Świadome rodzicielstwo. Wychowaj szczęśliwe dziecko dzięki większej samoświadomości, Podkowa Leśna 2015, s. 32)

Owszem o anatomii mózgu u konkretnego człowieka decydują kwestie genetyczne, ale charakter połączeń między neuronami i struktura mózgu są w dużej mierze determinowane przez doświadczenia życiowe i to już od okresu prenatalnego, czyli tego, w którym Wasze dziecko jest jeszcze w brzuchu mamy! W tym miejscu musimy zwrócić uwagę na dwa rodzaje pamięci:

1. Pamięć ukryta


To właśnie ten rodzaj pamięci odpowiada za zapisywanie doświadczeń, których nie jesteśmy świadomi na kolejnych etapach życia. Trudno jest nam to sobie wyobrazić, bo zazwyczaj rozumiemy proces pamięciowy jako świadome zapamiętywanie informacji i wydarzeń. Natomiast w pamięci ukrytej chodzi głównie o kodowanie emocji, pamięć behawioralną (zachowań), percepcję (czyli odbieranie i przetwarzanie bodźców). I jeszcze raz podkreślam – procesy związane z pamięcią ukrytą nie angażują uwagi (znajdują się poza świadomością).

Pamięć ukryta kształtowana jest już od okresu noworodkowego! Dlatego nie wpadajcie w pułapkę bylejakości i odkładania tworzenia więzi z dzieckiem „na później”. Dlaczego? Pamięć ukryta jest odpowiedzialna za tworzenie  m o d e l i   m e n t a l n y c h  – czyli ogólnych, generalnych przekonań (choć nie jest to najlepsze słowo, bo najlepszym jest po prostu „model”, ale nie chciałam się powtórzyć :)) na temat ludzi i świata.

Przykład:


Jako noworodek dawałeś opiekunowi znać, że czegoś potrzebujesz. Wodziłeś wzrokiem, ruszałeś główką, wierzgałeś delikatnie nóżkami. Opiekun nie zareagował na Twoje sygnały. Rozpocząłeś więc delikatne kwilenie, ale również nie było żadnej reakcji, a Twój głód stawał się coraz bardziej dotkliwy. W końcu zaczynasz płakać coraz głośniej; starasz się przywołać opiekuna ze wszystkich sił. Gdy opadasz już z sił – on się zjawia i sprawdza, o co ci chodzi. Podejrzewa, że musi ci przebrać pieluchę. Nie. Że jest ci zbyt zimno? Nie. Zbyt ciepło? Również nie. W końcu patrzy na zegarek i dochodzi do wniosku, że ostatnio jadłeś cztery godziny temu i być może chodzi o jedzenie. Tak. W końcu. Udało się. Dostałeś jeść.

Jak doświadczenia z dzieciństwa kształtują Twoje rodzicielstwo

Wytwarzasz model: moje potrzeby nie są zaspokajane od razu. Muszę długo i dotkliwie płakać, żeby przywołać do siebie opiekuna. On nie potrafi rozpoznać mojej potrzeby, nie jest uważny. Nie zna mnie.

Generalizujesz: ludzie nie potrafią reagować na potrzeby innych. To jest Twoje nieświadome motto, które wyniosłeś z okresu noworodkowego, z czego nie zdajesz sobie sprawy.

Możesz sobie pomyśleć: no to koniec. Ukształtowały mnie wczesne doświadczenia – nie miałem i nie mam na nie wpływu. Przekazuję je nieświadomie swoim dzieciom. Porażka. Na szczęście na ratunek przychodzi…

2. Pamięć jawna


Zaczyna się kształtować po pierwszym roku życia i jest to związane z rozwojem hipokampa w naszym mózgu. W drugim roku życia doświadczamy już pamięci autobiograficznej – pamiętamy niektóre wydarzenia z naszego życia od tego okresu. Jest związana z poczuciem czasu i zdawaniem sobie sprawy z tego, że JA to JA. Młodsze dzieci nie odróżniają jeszcze siebie od opiekuna: one i opiekun to JEDNOŚĆ.

Doświadczenia interpersonalne mają zatem ogromny wpływ na rozwój kory przedczołowej, a relacje, jakie nawiązuje się w dzieciństwie, odgrywają znaczącą rolę w naszym życiu. Ta nie niezwykle ważna, integrująca część mózgu kształtuje się przez całe nasze życie, więc zawsze mamy szansę na rozwój i zmianę (D. J. Siegel, M. Hartzell, Świadome rodzicielstwo. Wychowaj szczęśliwe dziecko dzięki większej samoświadomości, Podkowa Leśna 2015, s. 35).

To jest właśnie ta dobra wiadomość :) Autorzy podają pytania, dzięki którym możemy poczynić pogłębioną refleksję nad naszymi doświadczeniami i aktualnym traktowaniem naszych dzieci. Warto się w to zaangażować i podejść do tematu z otwartością, aby dostrzec to, co nas bolało/boli. Czasami już uświadomienie sobie tych sytuacji, zrozumienie ich – jest wystarczające, aby poprawić nasze postawy rodzicielskie.


TWORZENIE WIĘZI – POZNAJ TEORIĘ I WPROWADŹ W ŻYCIE


Kolejną próbą zrozumienia kwestii, w jaki sposób doświadczenia z dzieciństwa kształtują rodzicielstwo jest pochylenie się nad teorią przywiązania Johna Bowlby’ego rozwiniętą następnie przez Mary Ainsworth. Szerzej pisałam o tym u siebie na blogu, dlatego zachęcam Was, abyście TUTAJ zerknęli. W skrócie chodzi o to, że dziecko w kontakcie z opiekunem może nawiązać trzy rodzaje więzi:

bezpieczną

unikową

ambiwalentno-lękową.

Więź bezpieczna wytwarza się wtedy, gdy opiekun jest dostępny i reaguje na potrzeby dziecka. Właściwie odczytuje sygnały wysyłane przez dziecko, które dzięki temu uczy się, że opiekunowi można zaufać, można na niego liczyć w potrzebie. Opiekun uratuje i pomoże w razie niepowodzeń. Dziecko wytwarza obraz świata jako przyjaznego, sprzyjającego i wspierającego otoczenia.

Więź unikowa powstaje na skutek takich doświadczeń, jakie opisałam Wam w przykładzie z pamięcią ukrytą. Opiekun nie reaguje na potrzeby i/lub niewłaściwie je odczytuje, nie jest dostępny. Jak dziecko radzi sobie z taką sytuacją? Otóż  u n i k a  opiekuna, kontaktu z nim, stara się emocjonalnie oddzielić. Jestem przekonana, że znacie sporo osób w swoim otoczeniu, które manifestują strach przed bliskością, niechęć do kontaktu z innymi – to może być konsekwencja wytworzenia się więzi unikowej we wczesnym dzieciństwie.

Więź ambiwalentno-lękowa kształtuje się w kontakcie z opiekunem, który zachowuje się niespójnie, wysyła często sprzeczne komunikaty. Dziecko nie jest w stanie przewidzieć reakcji opiekuna, który czasami odczytuje, że jest ono głodne i od razu zaspokaja potrzebę głodu, a innym razem nie reaguje na płacz dziecka i jest niedostępny. Dziecko staje się nieufne i wytwarza mechanizm obronny w postaci ambiwalentnych (chwiejnych, nierównoważnych) reakcji na otoczenie. Osoby z ukształtowaną więzią lękowo-ambiwalentną mają wielką potrzebę bycia kochanym i ważnym przy jednoczesnym zachowywaniu się w sposób odpychający od partnera: chcę z tobą być aż za bardzo, co powoduje, że próbuję cię „opleść”, a to z kolei sprawia, że ty uciekasz! Na pewno znacie ten mechanizm.

ALE z pomocą znów przychodzą Autorzy książki :)

Niektórzy ludzie wyrażają obawę, że wyniki badań nad przywiązaniem sugerują, iż wczesne lata życia przesądzają o naszym dalszym losie. W rzeczywistości jednak potwierdzają one, że kiedy więzi z rodzicami ulegają zmianie, pociąga to za sobą zmianę stylu przywiązania u dziecka. Oznacza to, że nigdy nie jest za późno, aby poprawić swoje relacje z dzieckiem. (D. J. Siegel, M. Hartzell, Świadome rodzicielstwo. Wychowaj szczęśliwe dziecko dzięki większej samoświadomości, Podkowa Leśna 2015, s. 127).

W blogosferze przyjęłam sobie za misję przekonywania rodziców i w ogóle dorosłych, którzy mają styczność z dziećmi, że NIKT Z NAS NIE WIE TEGO, JAK BYĆ DOBRYM RODZICEM. Niejednokrotnie zdarza się, że co do zasady, niejako z natury, ludzie są przekonani, że  w i e d z ą, jak się wychowuje dzieci. Ale skąd mają to wiedzieć? Bo sami zostali  j a k o ś  wychowani przez rodziców, którzy sami nie do końca wiedzieli, jak wychowywać? Nie ma w tym absolutnie NIC ZŁEGO, że jako rodzic nie masz pojęcia o psychologii rozwojowej, o funkcjonowaniu i rozwijaniu się mózgu, o różnych stylach wychowawczych, koncepcjach wychowania. Ale czasami wystarczy sięgnąć po dosłownie kilka dobrych książek i Twoje przekonania na temat dzieci i ich wychowania zmieniają się o sto osiemdziesiąt stopni.

Dlatego jestem pełna wdzięczności dla Magdy, że zaprosiła mnie do napisania tego wpisu, którym – mam nadzieję – zachęciłam Was do poszukiwań swoich kluczowych doświadczeń z okresu dzieciństwa i ich wpływie na Wasze rodzicielstwo!


Serdecznie Was zachęcam do odwiedzenia mojego bloga NOTATNIK TERAPEUTY, na którym aktualnie trwa konkurs, w którym możecie wygrać książkę o tym, jak odkrywać swoje korzenie i jak nasza rodzina wpływa na nasze życie :) Link tutaj: http://karolinaplichta.pl/rodzina-jaki-ma-wplyw-na-twoje-zycie/
---------------------------------------------------------------------

Wpis przygotowała:


Karolina Plichta 

pedagog, adept psychoterapii systemowej, autorka bloga Notatnik Terapeuty, zaczytująca się w literaturze psychologicznej. 

Zapraszam Was również do odwiedzenia Karoliny na Facebooku (https://www.facebook.com/notatnikterapeuty/) i zostawienia kciuka w górze :)

47 komentarzy:

  1. Bardzo trafny tekst. Więź ambiwalentno-lękowa - oby jak najrzadziej lecz tak jak pisze autorka znam ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Agata Szczygieł9 listopada 2017 11:33

    Ciekawy wpis. Patrząc na te kwestie u siebie dostrzegam bardzo wyraźną chęć robienia inaczej niż moi rodzice, co w praktyce przekłada się - na szczęście - na tworzenie silnej więzi z uniknięciem patologii. Najgorsze jest przeciwstawianie się przy tym "całemu światu" mądrali, którzy wiedzą lepiej, jak wychować moje dziecko. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad tym całym wychowaniem i nawet mama kazała mi rozwiązywać jakieś testy, czy nie zaniedbała moich potrzeb w okresie dziecięcym. W tym teście "zyskałam" jakieś 2-3 punkty, czyli poprawnie. To znaczy, że może mogę brać przykład z tego, jak wychowała mnie moja mama :D Chyba :D Ale książki o rozwoju i wychowaniu dzieci też sobie poczytam, bo to jest samo w sobie fascynujące.

    OdpowiedzUsuń
  4. Rodzicem nie jestem, ale całkiem niedawno zaczęłam świadomie łączyć pewne fakty... I zdumiało mnie po raz kolejny jak bardzo jesteśmy skomplikowanymi stworzeniami. Niesamowite jak z pozoru zupełnie nieistotne fakty mają wpływ na nasze dorosłe życie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam pojęcia o tylu rodzajach pamięci... Na pewno upewniłam się w przekonaniu, że staram się postępować poprawnie (chociaż nie zawsze mi to wychodzi, bo książki, naukowe badania i dowody to jedno, a życie niestety przynosi różne sytuacje) :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawy wpis, inny od zwykle spotykanych na blogach parentingowych. I niezwykle pomocny, bo to że nasz bagaż doświadczeń ma wpływ na to jak wychowujemy nasze dzieci wiadomo nie od dziś. Ale że są inne tego aspekty już niekoniecznie. A często popełniamy błąd w postaci "chowu" zupełnie odwrotnego do tego jaki stosowali nasi rodzice, dla przykładu dzieci rodziców surowych i wymagających nieraz będą się od tego odżegnywać popadając w skrajność i pozwalając swoim dzieciom na wszystko. To taka rekompensata za to "czego ja nie miałem"

    OdpowiedzUsuń
  7. Doświadczenia z dzieciństwa kształtują całe nasze dorosłe życie, nie tylko rodzicielstwo. ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Magdo, cieszę się, że mogłam napisać ten tekst na Twojego bloga. Mam wielką nadzieję, że dla Twoich Czytelników będzie to ciekawe i przydatne. :) Ściskam Cię mocno! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo poważny temat poruszyłaś. Myślę, że zdecydowana większość rodziców nie zdaje sobie sprawy z procesów psychologicznych, sama nie poruszam się w tym temacie jakoś świetnie. Ale uważam, że skoro mamy możliwość dokształcenia się, mamy dostęp do wiedzy to warto z tego skorzystać. Niekoniecznie trzymać się każdej książki kurczowo, ale otworzyć umysł i być najlepszym rodzicem jakim możemy być.

    OdpowiedzUsuń
  10. Monika, zresetowani.pl9 listopada 2017 14:32

    Rewelacyjny wpis! Sama już od dłuższego czasu przymierzam się do przeczytania tej książki, ale zawsze coś.. Teraz już wiem, że chcę ją przeczytać JUŻ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pamięć ukryta ma też niebagatelne znaczenie dla tworzenia naszych nawyków. Przykładem może tu być zajadanie stresu. Wiele dobrych, podświadomych skojarzeń z dzieciństwa odnośnie jedzenia rzutuje później na nasz sposób odżywiania.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zawsze się nad tym zastanawiałam i jestem ciekawa co będzie miało największy wpływ na to, jaką będę mamą :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny wpis. Ale najbardziej podoba mi się podsumowanie "Nikt z nas nie wie tego, jak być dobrym rodzicem". Jako pedagog często ciężko mi się przebić przez opinie rodziców na ten temat. Zazwyczaj trudno jest namówić ich do książek a większość porad i sugestii podważają...

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawy temat. Niesamowicie istotne kwestie.

    Ps. Dziękuję za polecenie ciekawej lektury. Chętnie zerknę żeby rozwinąć temat i zgłębić nieco więcej wiedzy.

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetny artykuł! Cieszę się, że do Ciebie trafiłem. Nie zajmuję się psychologią, ale interesuje się tą częścią mnie. Każda dodatkowa informacja wzbogaca moją świadomość. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie jestem rodzicem, ale z całą pewnością to co teraz w sobie noszę ma korzenie w dzieciństwie. Czasem to kocham, a czasem nienawidzę, bo jednak dzieciństwo w pełnej harmonii i spokoju nie hartuje nas na to co czeka nas w przyszłości. Ale z drugiej strony nie zamieniłabym tego na inne :)

    OdpowiedzUsuń
  17. naszebabelkowo.blogspot.com9 listopada 2017 20:38

    Ogromna część naszych przekonań, postaw i emocji bierze swój początek już w dzieciństwie. I to jest aż przerażające dla mnie jako mamy - bo zdaję sobie sprawę, jak wielka odpowirdzialmość na mnie spoczywa w wychowaniu mojego synka na szczęśliwego i pewnego swojej wartości człowieka.

    OdpowiedzUsuń
  18. Solidny, treściwy artykuł, a przy tym nie nużący. To lubię. Nie miałam pojęcia o niektórych z tych mechanizmów. Jestem w szoku, że tak ogromny wpływ ma na nas to, co działo się z nami w okresie niemowlęctwa. To aż przerażające.
    Książkę "Świadome rodzicielstwo..." dopisuję do listy moich książek do przeczytania na wczoraj. Dzięki.

    OdpowiedzUsuń
  19. Niestety, doświadczenia z dzieciństwa, czy tego chcemy, czy nie, mają duży wpływ na nas, na nasze zachowanie i na nasze rodzicielstwo. Ja się staram bardzo pilnować, żeby w moim przypadku nie wpływały na to, jaką jestem mamą i chyba mi się to udaje :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ale właśnie dzięki wiedzy możemy to przerażenie oswajać. Wiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że wpływamy na dzieci, ale nie do końca wiemy jak. Dlatego warto wiedzieć, jakie mechanizmy konkretnie za to odpowiadają i wtedy jest już duuużo łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Myślę, że tutaj stała refleksja nad tym, 'jak to było w moim dzieciństwie' jest bardzo ważna i cieszę się, że Ci pomaga :) Natomiast paradoksalnie czasami zbyt rygorystyczne pilnowanie siebie przynosi odwrotny skutek. Tutaj zawsze należy wyważyć, co sobie z dzieciństwa chcę zostawić, a co nie :) Książka, o której wspomniałam we wpisie bardzo w tym pomaga. Sądzę również, że warto w pierwszej kolejności przyjrzeć się temu, jak dzieciństwo wpłynęło na mnie jako człowieka w ogóle, a następnie jaką rolę jako mama przyjmuję. Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Z pewnością to jak zostaliśmy wychowani wpływa na to jak wychowujemy swoje dzieci, co jednak nie znaczy, że wszystko musimy odtwarzać. Książka, o której mówi Karolina jest wydaje się bardzo mądra ;) rozejrzę się za nią i na pewno odwiedzę jej bloga ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę przeczytać całą książkę , dzięki ! Napewno skorzystam z rad :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Tekst, pod którym podpisuję się obiema rękami! Bardzo rzeczowy i merytoryczny. Dobra robota Magda!

    OdpowiedzUsuń
  25. Agato, któż z nas w różnych momentach życia nie mówił sobie "na pewno nie będę takim rodzicem jak ty!". :) Trzeba jednak pamiętać, że najczęściej możemy ze swoich doświadczeń wyciągać dużo dobrego i tego Ci życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Dokładnie tak! Ostatnio usłyszałam od jednego z ojców, że noworodek jeszcze nic nie kuma i te wszystkie zabiegania o jego komfort są niepotrzebne, z czym NIE MOŻNA SIĘ ZGODZIĆ. Wystarczy właśnie chociaż jedną książkę przeczytać, aby wiedzieć, że jest zupełnie odwrotnie. Super, że już teraz się nad tym zastanawiasz, bo gdy będziesz przygotowywała się (jeśli zamierzasz) do roli rodzica, to będziesz dobrze przygotowana. :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  27. Fascynujące niesamowicie! Bo możemy niejako od podstaw/od początku odkrywać siebie. Jest to doskonała forma treningu personalnego :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Rodzajów pamięci jest o wiele, wiele więcej. :) Ale nie wszystkim jest potrzebna wiedza o nich. Życie przynosi sytuacje, które jednak najczęściej mają odzwierciedlenie w nauce. Nikły procent nie ma, dlatego warto przygotowywać się na te, które 'w naturze występują' - czujemy się bezpieczniej. :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo się cieszę, że wpis został uznany za ciekawy i 'inny', a jeśli chcesz poznać inne moje teksty, to serdecznie zapraszam: www.karolinaplichta.pl :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Oczywiście i zdecydowanie. Ale wpis dotyczył konkretnie rodzicielstwa z racji charakteru bloga Magdy, jak i mojego. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Staram się poruszać tylko te ważne (przynajmniej z mojego punktu widzenia i to najczęściej do rodziców trafia). I zgadzam się z Tobą, Marto, w 100%. Gdy omawiałyśmy z Magdą, jaki temat wybrać na mój wpis gościnny, przytoczyłam dokładnie te same argumenty, o których Ty wspominasz: że rodzice nie zastanawiają się nad tym, jakimi są osobami i jak to wpływa na wychowanie dzieci, a przecież wiedza jest na wyciągnięcie ręki. Nie trzeba od razu płacić specjalistom - wystarczy odwiedzać ich blogi :) I oczywiście nie ma co być dogmatycznym - tak jak wspomniałaś. Wystarczy, że się otworzymy na kilka różnych opcji i z pewnością wybierzemy coś odpowiedniego dla siebie! Pozdrawiam Cię serdecznie i gratuluję podejścia do tych spraw!

    OdpowiedzUsuń
  32. Bardzo się cieszę, a po inne zapraszam Cię, Moniko, do Notatnika (www.karolinaplichta.pl). U mnie właściwie każdy wpis bazuje na omówieniu konkretnej książki z zakresu psychoterapii rodzin, rodzicielstwa, psychologii rodziny. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Pewnie, że tak! Jest wiele ważnych aspektów pamięci, które nie zostały przeze mnie opisane we wpisie (bo wiadomo - na czymś konkretnym trzeba było się skupić), ale zdecydowanie pamięć ukryta jest powiązana z pamięcią behawioralną. To dlatego nie musimy codziennie się uczyć, jak myć zęby czy jak sznurować buty. Na szczęście!

    OdpowiedzUsuń
  34. Sandro, na szczęście Ty sama! :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  35. Dziękuję i zapraszam po inne do Notatnika (www.karolinaplichta.pl). I właśnie dlatego, Elu, ja rodzicom nie sugeruję i nie doradzam. Praca psychoterapeutyczna w nurcie systemowym polega na tym, że rodzice sami dochodzą do tego, jaki model rodzicielstwa jest najlepszy dla ich systemu rodzinnego. Wiem, że w pewnych okolicznościach (np. w szkole, w poradniach psychologiczno-pedagogicznych) nie sposób pracować psychoterapeutycznie, a rodzice oczekują konkretnych rad. Jednak muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie sprawdziło mi się, że czyjaś = obca porada byłaby lepsza niż to, co klient (rodzice, klienci indywidualni z różnymi innymi poza-rodzicielskimi problemami) sam sobie zaproponuje w toku pracy nad sobą. Serdecznie Cię pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  36. Cieszę się, że tak uważasz. Lektur do polecenia jest o wiele więcej, także zapraszam do Notatnika. ;)

    OdpowiedzUsuń
  37. Bardzo się cieszę, więcej moich tekstów, Arturze, na moim blogu: www.karolinaplichta.pl. Nie trzeba interesować się psychologią, aby interesować się... sobą :) Zapraszam!

    OdpowiedzUsuń
  38. I właśnie między tym, co czarne i białe istnieje jeszcze caaaała paleta barw! :) Życzę Ci stworzenia właśnie takiej, z którą będziesz szczęśliwa! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  39. To dla mnie wielki komplement, a jeśli masz ochotę na więcej takich tekstów, to zapraszam serdecznie do Notatnika (www.karolinaplichta.pl). Świetnie to ujęłaś, że to książka do przeczytania "na wczoraj". W ostatnim czasie mam szczęście do takich, także na moim blogu ich sporo. :)

    OdpowiedzUsuń
  40. Droga Szufladopółko (ta kombinacja słów jest świetna! :)), zdecydowanie nie musimy odtwarzać. A pomaga nam w tym właśnie poszerzenie naszych horyzontów, świadomości co do tego, jak zostaliśmy wychowani, co nas ukształtowało, co przeżyliśmy. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  41. Zdecydowanie warto przeczytać tą książkę, ale fakt grozi(!) zmianą i kilkoma głębszymi przemyśleniami; -)

    OdpowiedzUsuń
  42. Wspaniały tekst, dziękuję Wam obu dziewczyny - Magdzie, że zaprosiła Karolinę do gościnnego wpisu i Karolinie za tyle mądrych i ważnych słów, które tak bardzo bym chciała, żeby dotarły jak najszerzej. Do książki czuję się mocno zachęcona. Czytam właśnie "Wystarczająco dobrych rodziców" Bettelheima i z przyjemnością sięgnę potem po "Świadome rodzicielstwo" właśnie :)

    OdpowiedzUsuń
  43. Bardzo dziękujemy! Bettelheim to już klasyka i właśnie takie książki są ponadczasowe: te, w których nie znajdujesz złotych porad, konkretnych wskazówek, ale te, które swoją mądrością zmieniają Twój sposób postrzegania świata. Ach, książki <3 :) Serdeczne pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  44. W książce nie ma jako-takich rad. Jest dużo ćwiczeń do pracy (pytań na końcówkach rozdziałów), ale wskazówek tam nie znajdziesz - to jest właśnie mądrość tej książki :)

    OdpowiedzUsuń
  45. Zapisałam tytuł! Tak na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń

TOP