iRobot Roomba – czy warto? Rzetelna recenzja po 1,5 roku użytkowania

Nie jest tajemnicą, że od jakiegoś czasu pretenduję do miana perfekcyjnej pani domu. No dobra, może to określenie trochę na wyrost, ale staram się coraz lepiej organizować w sprawach domowych i porządkowych. Już kilka razy wspominałam o sprzętach, które pomagają mi w utrzymaniu porządku w domu. Dostałam już kilka zapytań o konkrety. Proszę bardzo, nadszedł czas i na nie! Z takimi pomocnikami jest… No właśnie – jak? Roomba – robot sprzątający – czy warto go kupić? Czy iRobot jest wart swojej ceny? Oto moja recenzja po 1,5 roku użytkowania tego sprzętu.

iRobot Roomba 786p

 
To model, który posiadam. Pieszczotliwie mówię na nią Marysia. Sprząta u mnie codziennie. Pomieszczenie po pomieszczeniu. Tam, gdzie akurat jest potrzebna. A nawet, gdy do końca potrzebna nie jest. Oto jej funkcje, wady i zalety.

 

iRobot Roomba recenzja
 

iRobot Roomba – funkcje

 
Moja Roomba służy mi do codziennego utrzymania porządku. Można ją zaprogramować na każdy dzień tygodnia, ale ja tej funkcji nie używam, bo dzieci mi ją przeprogramowują i już niejednokrotnie panna obudziła nas w środku nocy. Jeśli jednak nikt przy niej nie majstruje jest to opcja bardzo przydatna. Uruchamiana jest przyciskiem (niestety nie zdalnie i nie ma opcji połączenia jej ze smartfonem, ale wyższe modele mają tę funkcję – na przykład nowa Roomba 980, do której wzdycham). Jest okrągła, ma dwie szczotki (gumową i z włosia) oraz kilkuramienną miotełkę, którą zmiata sobie zanieczyszczenia w kierunku wbudowanego zbiorniczka. Moja Roomba była w zestawie z wirtualną ścianą/wirtualną latarnią (w zależności od tego, którą opcję sobie włączę). To taka mała wieżyczka, która jako wirtualna latarnia działa jako wskazówka dla urządzenia, które pomieszczenie ma posprzątać jako kolejne. Ustawia się ją na pograniczu pomieszczeń, na przykład w progu lub gdzieś za rogiem. Wirtualna ściana wytycza granicę, poza którą Roomba nie wyjeżdża. Jeśli chcemy, by posprzątała tylko pokój, który nie jest ograniczony drzwiami, ustawiamy ją w progu w odpowiednią stronę i tej granicy urządzenie nie przekroczy. Robot działa też bez użycia tych akcesoriów i mówiąc szczerze, ja ich nie używam, po prostu przenoszę Roombę z pomieszczenia do pomieszczenia, albo puszczam samopas. Po skończonej pracy robot sam ustawia się na stacji dokującej, która jest jednocześnie jego ładowarką. Co ważne w domach jednorodzinnych, iRobot nie spadnie ze schodów, wykrywa je. Przez niskie progi (my mamy około 2 cm) spokojnie przejeżdża. 
 

iRobot Roomba – tryby pracy

 
Robota uruchamia się przez wciśnięcie przycisku CLEAN. Wtedy Marysia po prostu sobie inteligentnie sprząta. Może tak odkurzać bez przerwy przez 2 godziny, jak zacznie się rozładowywać to sama wróci do stacji dokującej. Wykrywa też obszary silniej zabrudzone załączając specjalny tryb. Ma również funkcję SPOT – jak wysypie nam się cukier, to użyjemy właśnie jej, żeby intensywnie posprzątać miejscowo. Aha, Roomba ma dwa filtry HEPA, które usuwają z powietrza kurz i zanieczyszczenia. Trzeba je czyścić (tak jak szczotki) i raz w roku wymieniać.
 

iRobot Roomba – jak zmienił moją organizację pracy w domu

 
Przy dzieciach CIĄGLE trzeba odkurzać. Kto ma, ten wie. Czy Roomba da temu radę? O TAK! Do codziennego odkurzania jest niezastąpiona. Zanim stałam się jej posiadaczką odkurzałam albo chociaż zamiatałam codziennie, w rzadkich przypadkach co drugi dzień. Teraz puszczam Roombę codziennie, ale nie wymaga to ode mnie specjalnego wysiłku. Najwięcej problemu sprawia mi wtedy, gdy wjedzie w najdalszy kąt pod łóżko i stwierdza, że odkurzać skończyła, wtedy muszę ją stamtąd wyciągać kijem od miotły. Oj, ile ja się przy tym naklęłam! Wiadomo, że jędza jest złośliwa i za tę eksploatację funduje mi ten sport dość często. Sprawę załatwiłoby sterowanie zdalne, którego niestety w tym modelu nie ma. Ok, wróćmy do meritum. Czasem trzeba jednak wyciągnąć tradycyjny odkurzacz. Ponieważ Roomba jest okrągła, nie sprząta super dokładnie w rogach i nie wjeżdża w małe zakątki, w które po prostu się nie zmieści. Nie daje rady też na długowłosych dywanach. Dlatego około raz na trzy tygodnie odkurzam tradycyjnie. Raz na trzy tygodnie, uwierzysz?

 

iRobot Roomba recenzja
 

iRobot Roomba – cena i koszt eksploatacji

 
Taki zestaw jak mój kosztuje trochę ponad 2000 zł. To sporo, muszę przyznać. Ale, po pierwsze: odchodzi koszt prądu przy odkurzaniu. Stacja dokująca ma moc 30 W (podczas ładowania). Mój odkurzacz ma moc 2200 W. Po drugie, oszczędza mi naprawdę MNÓSTWO pracy. A, raz w roku wypada wymienić w Roombie szczotki i filtry, ich koszt to ok. 65 zł. 
 

iRobot Roomba – zalety

 
Główna zaleta Roomby to to, że po prostu wyręcza nas w codziennym odkurzaniu. Utrzymuje mieszkanie w czystości; oprócz tego, że odkurza, sprawia też, że mniej kurzu osadza się na meblach (serio!) – to pewnie przez filtry HEPA. To tylko robot, ale sprząta dość dokładnie. Wjeżdża pod meble i dociera do miejsc, do których nie docieram zwykłym odkurzaczem. To również wpływa na ogólnie zmniejszoną ilość kurzu w domu. Na naszych 70 mkw radzi sobie DOSKONALE. Ogarnia całe mieszkanie w około 1,5 godziny.

 

iRobot Roomba recenzja
 

iRobot Roomba – wady

 
Oto wady urządzenia, które zauważyłam w ciągu 1,5-rocznego użytkowania:
  • Roomba jest głośna. Mój mąż jej nie cierpi i muszę włączać ją, gdy go nie ma 😉
  • Nie dociera wszędzie i to jednak tylko robot. Czasem gdzieś wjedzie, na przykład pod stół, nie może wyjechać i kręci się w kółko. Zgarnia wtedy parę epitetów i na tym się kończy.
  • Do tanich gadżetów nie należy.
  • Jak wcześniej wspomniałam, jest złośliwa. Wjeżdża tam, gdzie nie dosięgam jej ręką i się wyłącza. Nie byłoby to problemem, gdyby miała opcję zdalnego przywoływania jej do stacji dokującej (chociaż przycisk na tej wspomnianej!). Chcesz mieć tę opcję, kup wyższy model.
  • Baterie w wirtualnej ścianie/latarni bardzo szybko się wyczerpują (dlatego ich nie używam – urządzenie wymaga dwóch baterii – te duże, grube paluchy).
  • Czasem czujniki, dzięki którym Roomba się dokuje ulegają zabrudzeniu i maszyna nie może wrócić do domu. Kręci się wtedy i kręci. Pomaga przetarcie jej chusteczką nawilżaną i kilka epitetów.
  • Zdarza jej się wywalić choinkę, wciągać spinki i gumki 😉
 

iRobot Roomba – czy warto?

 
Zdecydowanie TAK! Tak jak wspomniałam, mam ją już 1,5 roku i nie wyobrażam sobie bez niej życia. Znacznie ułatwia mi codzienność z dwójką dzieci. Od znajomych posiadaczy robotów sprzątających i współlokatorów zwierząt wiem też, że świetnie sprawdza się przy sierści. Nie żałuję ani jednej wydanej na nią złotówki, to moja najlepsza domowa przyjaciółka.
 
Cenię sobie nowoczesne i wygodne rozwiązania. Wykorzystuję je w każdej dziedzinie życia, również w domowej organizacji i przy sprzątaniu. Każdemu, który może sobie na to pozwolić polecam zakup robota sprzątającego. Istnieją tańsze odpowiedniki Roomby i z tego co wiem, część z nich też się sprawdza (tylko przed zakupem poczytaj opinie czy recenzje). Warto ułatwiać sobie życie. Zamiast odkurzania możesz w tym czasie zająć się czymś przyjemniejszym. A jeśli sprzątać lubisz, ale nie masz na to czasu, polecam Ci wdrożyć w życie mój plan 20 dni do czystego domu 🙂 To tak przy okazji. Wracając do Roomby – polecam, zdecydowanie. Automatyzacja pracy w domu to wspaniała rzecz, którą możemy się cieszyć dzięki nowoczesnym technologiom. I zawsze będę chętnie takie rozwiązania testować. Czekam na roboty do mycia okien i prasowania 😉
 
I jak, przekonałam Cię?

 

iRobot Roomba recenzja
 
*to nie jest wpis sponsorowany, zawarłam w nim jednak linki afiliacyjne – jeśli korzystając z nich zakupisz polecany przeze mnie produkt, sklep partnerski podzieli się ze mną drobnym procentem swojego zarobku, a dla mnie – będzie to znak, że ufasz moim rekomendacjom
perfekcyjna pani domu blog

Cieszę się, że tu jesteś i że interesują Cię moje treści! Bądź na bieżąco i:

- polub moją stronę na Facebooku TUTAJ
- dołącz do mojej grupy Zadbane i zaradne mamy :)
- śledź kadry z naszego życia na Instagramie TUTAJ
- inspiruj się ze mną na Pinterest TUTAJ