23 lipca 2018

Rozwój i emocje dziecka w chuście - nie noś, bo przyzwyczaisz? Wsadźmy ten mit między bajki raz na zawsze!


Wolne ręce, swoboda ruchów, brak barier w terenie to jedne z licznych, praktycznych i docenianych przez mamy korzyści z noszenia w chuście. Nie mniej ważne, ale niewidoczne są korzyści emocjonalne, które od urodzenia wpływają na rozwój dziecka. To bardzo ciekawy temat, bo jest tego naprawdę sporo i sama zdałam sobie z tego sprawę dopiero, kiedy zostałam doradcą noszenia. Uwielbiałam nosić mojego syna, szczególnie ze względu na wygodę i na to, że w chuście zawsze się uspokajał i zasypiał :) Nie zdawałam sobie sprawy, że korzyści jest znacznie więcej. Jesteś ich ciekawa?

BLISKOŚĆ I POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA


Noszenie dziecka w chuście, daje uczucie niesamowitej bliskości. I ta bliskość działa w dwie strony. Z jednej, dziecko czuje bliskość mamy, jej ciepło. Słyszy bicie serca, dzięki czemu samo też się uspokaja i czuje się bezpiecznie. Z drugiej strony, mama podczas noszenia też czuje się lepiej, bo wie, że zapewnia dziecku bezpieczeństwo, a może wykonać wszystkie codzienne czynności i zrobić coś dla siebie.

Szczególnie na początku, trudno jest wygospodarować czas nawet na jedzenie, czy kawę, a dzięki chuście można coś spokojnie zjeść. Największa potrzeba bliskości pojawia się w trzech pierwszych miesiącach życia dziecka. Nie bez powodu ten czas nazywany jest czwartym trymestrem ciąży. Przez dziewięć miesięcy, dziecko słyszało bicie serca mamy, szum, ciche dźwięki. Było w środowisku mu znanym, w którym czuło się bezpiecznie. Po przyjściu na świat, wszystko jest inne, głośniejsze. Noworodek szuka utulenia. Dlatego te pierwsze miesiące mogą upłynąć pod znakiem przytulania i noszenia. Dzięki chuście mama odzyskuje wolne ręce, poczucie równowagi, a dziecko jest w sytuacji, która przypomina mu czas życia płodowego.


STYMULACJA ZMYSŁÓW


Noszenie to nie tylko dotyk, ale też stymulacja orientacji przestrzennej. Niemowlęta uwielbiają powtarzalność ruchów - rodzą się z tzw. "szóstym" zmysłem, który pozwala czuć zmysł równowagi i odczuwać ruchy ciała. Wprawiając dziecko w ruch pobudzamy zmysł równowagi i świadomości własnego ciała. Oprócz dotyku, to właśnie ruch przypomina dzieciom czas spędzony w brzuchu mamy.

Zmysł równowagi ma ogromny wpływ na funkcje umysłowe, czuciowe i ruchowe. Dlatego zaczęto się zastanawiać, czy mózg dziecka będzie odnosił korzyści z dodatkowej stymulacji narządu przedsionkowego. Do tej pory stwierdzono, że faktycznie tak jest. Szczególnie niemowlaki chcą takiej stymulacji przez powtarzalność ruchów - kołysanie, huśtanie, bujanie, kręcenie. Impuls ten ma taką siłę, że większość dzieci przechodzi fazę samostymulacji (zwykle ok. 6-8 miesiąca życia) np. potrząsają główką, podskakują w łóżeczku, kołyszą się.

Badania pokazały, że dzieci, które były dodatkowo stymulowane miały lepiej rozwinięte odruchy bezwarunkowe i zdolności ruchowe np. miały większe postępy w siedzeniu, raczkowaniu, staniu i chodzeniu w danym miesiącu życia. Fajnie jest wiedzieć, przed wzięciem malucha na ręce, że to noszenie, huśtanie, kołysanie nie tylko ma działanie uspokajające, ale też korzystnie wpłynie na jego mózg :)


WYCISZENIE, USPOKOJENIE


To akurat zdecydowanie widać, ale jak to działa? Ten punkt zdecydowanie można połączyć z kolejnym MNIEJ PŁACZU. Noszenie ma działanie uspokajające i odstresowujące - noszone dzieci płaczą mniej, co też dobrze wpływa na samopoczucie rodziców, bo czują się wtedy kompetentnymi rodzicami. Dziecko, które ma zwykle dobry humor, powoduje, że rodzice będą też spokojniejsi w sytuacji większego rozdrażnienia. Z kolei dziecko, które czuje się akceptowane, bez względu na swój nastrój, tworzy więź z rodzicami, opartą na zaufaniu. Badania pokazują, że dzieci noszone mogą płakać nawet 50% mniej, od nienoszonych. Może to też wiązać się z szybszym reagowaniem na potrzeby dziecka. Kiedy dziecko jest blisko, jesteśmy bardziej wrażliwi na jego potrzeby i szybciej wiemy, co się dzieje. Tym samym potrzeba zostaje szybciej zaspokojona.

Noszenie wzmacnia bazalne zaufanie (czyli wrodzone zaufanie między dzieckiem i rodzice) i zwiększa pewność siebie, o czym jeszcze napiszę później. Na początku dziecko odbiera otoczenie z bezpiecznego dla siebie miejsca i włączone jest w codzienny rytm rodziny. Łagodnie wchodzi w nowe życie i uczy się właściwych relacji z otoczeniem. Tu jest ciekawe badanie, które przeprowadzono wśród mam, będących w trudnych warunkach społecznych. Jednej grupie dano leżaczki, a drugiej chusty do noszenia. Mamy z grupy chustowej, poproszono, by po wyjściu ze szpitala codziennie nosiły dziecko w chuście. Podczas pierwszego roku życia, systematycznie obserwowano mamy i przeprowadzano z nimi wywiady - na tej podstawie oceniano ich więź. Tylko połowa badanych matek z grupy chustowej, faktycznie zastosowało się do zaleceń i nosiło dziecko codziennie, reszta nosiła dzieci 2-3 razy w tygodniu i rzadziej. Okazało się, że chustomamy po kilku miesiącach, były bardziej wrażliwe i szybciej reagowały na sygnały dziecka, niż mamy z grupy kontrolnej. Po roku chustonoszenia dzieci, przeważnie reprezentowały bezpieczną więź opartą na zaufaniu (83%), a dzieci nie noszone (38%). Dodatkowo, 4 mamy z grupy "leżaczkowej" zdecydowały się nosić dziecko w chuście (po ok. 2 miesiącach), co nieco zaburzyło wyniki.



WSPÓLNE ODKRYWANIE ŚWIATA


To kolejna z korzyści, z której nie do końca zdajemy sobie sprawę. Dziecko w chuście ćwiczy odbieranie bodźców. Może zasnąć i schować się przed światem, ale może też z nami go poznawać. Zostaje wtedy z fazie spokojnego czuwania. Dzięki temu, że jest blisko nas, czuje się bezpiecznie nawet w nowym otoczeniu, a dzięki temu, że jest na naszej wysokości widzi znacznie więcej niż z wózka, szczególnie z gondolki np. kiedy słyszy szczekanie psa, również go widzi. Kiedy mama zmywa - widzi zanurzające się wynurzające naczynia itp. Uczestniczy w rozmowach dorosłych, a to wpływa też na rozwój mowy.


SAMODZIELNOŚĆ i WZMOCNIENIE ZAUFANIA


Może się wydawać, że noszenie dziecka powoduje, że je rozpieścimy i będzie polegało tylko na nas. Wbrew pozorom, badania pokazują, że to właśnie nauka niezależności, może prowadzić do większej zależności. A reagowanie na potrzeby prowadzi do większej niezależności w późniejszym wieku.

Rodzimy się z biologiczną potrzebą bliskości i noszenie jest po prostu na nią odpowiedzią. Dawniej eksperci od wychowania radzili rodzicom, by nie brali ich na ręce i dlatego na pewno taki mit jeszcze czasem funkcjonuje. Jednak mnóstwo, nowszych badań podkreśla, że nie rozpieścimy dziecka noszeniem, przytulaniem i reagowaniem na jego potrzeby. A bliskość jest właśnie potrzebą i to najważniejszą. O tym, czy rozpieścimy dziecko nosząc je pisałam już na swoim blogu - jeśli masz ochotę, znajdziesz w nim sporo wiedzy na ten temat.

Bycie blisko to nie tylko noszenie w chuście. Chusty są jednym ze sposobów zapewnienia częstego kontaktu fizycznego. Są cudownym narzędziem, ale jeśli obie strony czerpią z noszenia przyjemność. Jeśli tak nie jest, tul, masuj i w inny sposób nawiązuj kontakt z dzieckiem, by wiedziało, że jesteś blisko. Jest mnóstwo sposobów. Noś i nie bój się, że rozpieścisz, bo to mit :) Najważniejsze jest zaufanie i zrozumienie małego człowieka, którego poznanie zajmie nam trochę czasu :) Ten czas jest potrzebny nie tylko, by się poznać, ale też znaleźć równowagę między naszymi potrzebami, a potrzebami dziecka.

---------------------------------

dop. Magda M. - Dzięki Dagmarze sama dowiedziałam się wiele o emocjonalnym aspekcie noszenia dziecka w chuście. Teraz idea chustonoszenia podoba mi się jeszcze bardziej! Zachęcam każdą mamę do spróbowania motania, to nie jest takie trudne, a można się zakochać! Początkujących w noszeniu zapraszam na mój wcześniejszy wpis pt. Jak zacząć chustonoszenie. Chusta na zdjęciu to wspaniała, dziewczęca, uniwersalna do wszystkich wiązań Lennylamb Mgiełka. Sukienka jest od Lovemade, więcej zdjęć nas w różowym wydaniu w grochy możesz zobaczyć TUTAJ :) Zdjęcia, te nie z nami, są autorstwa Eweline Photography i powstały na potrzeby wypożyczalni chust Dagmary.
---------------------------------

Wpis przygotowała specjalnie dla nas


Dagmara Stolarczyk - autorka bloga www.dziubdziak.pl. Doradca noszenia dzieci w chustach i nosidłach miękkich. Na jej blogu znajdziecie nie tylko posty na temat chustonoszenia, ale też mnóstwo pomysłów na zabawy z maluchami. Z wykształcenia i pasji promotor zdrowia. Spełniona mama trzyletniego Dziubdziaka. Serdecznie zapraszam Cię do odwiedzenia zarówno  Facebookowego fanpage'a Dziubdziak jak i bloga Dagmary, znajdziesz tam mnóstwo wartościowych treści :) 

Bibliografia:

1.Eliot L. Co tam się dzieje? Jak rozwija się mózg i umysł w pierwszych pięciu latach życia, Media rodzina, Poznań, 2010.
2. Gerhardt S. Znaczenie miłości - jak uczucia wpływają na rozwój mózgu, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, 2016.
3. Kirkilionis E. Dobrze nosić, Mamania, Warszawa, 2013.
4. Kirkilionis E. Więź daje siłę, Emocjonalne bezpieczeństwo na dobry początek, Mamania, Warszawa, 2016.
5. Sears, Księga rodzicielstwa bliskości, Mamania, 2013.

20 komentarzy:

  1. W punkt! Kocham chusty, kocham noszenie 💝

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie noś bo przyzwyczaisz - jakoś nie widziałam nastolatka, który nie może odzwyczaić się od bycia noszonym ;) Skąd te mity się biorą?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie lubię ludzi, którzy wtrącają się tak wtrącają w wychowanie innych, tym bardziej, że często mają wiedzę opartą na stereotypach. Ja uwielbiam patrzeć na matki, które noszą swoje pociechy w chustach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno wypowiadać mi się w temacie, ale zdjęcia piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mamą jeszcze nie jestem więc trudno mi się wypowiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
  6. Gośka Budzowsk23 lipca 2018 21:34

    Myśle ze to fajna obcja wszystko zależy od rodziców czy chcą nosic w chuscie czy nie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie mialam okazji sprobowac. Ale wsrod kolezanek jest to dosc znane :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzieciaki w chustach to cudowny widok jak dla mnie 💕

    OdpowiedzUsuń
  9. Mama Tosiaczka23 lipca 2018 22:28

    Myślę nad zakupem chusty.Od września mój starszy synek rozpoczyna przygodę z przedszkolem, a pod koniec sierpnia spodziewam się drugiego dziecka. Chusta ulatwilaby mi wiele, chocisżby odprowadzenie dziecka do przedszkola. Nie zawsze będę miala z kim zostawić maluszka, a w chuście mogłabym zabierać go ze sobą.Od razu zaliczylibyśmy spacer i zakupy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chusty nie miałam, ale nosidło bardzo chwalę

    OdpowiedzUsuń
  11. Chusta zbawienie;)) dużo dużo zalet i ta bliskość;)

    OdpowiedzUsuń
  12. naszebabelkowo.blogspot.com24 lipca 2018 05:07

    Żałuję, że nie nosiłam w chuście. Kiedy Bąbel był mały, jeszcze nie było to tak mocno nagłaśniane i propagowane. Bardzo dużo nosiłam po prostu na rękach - co dość kiepsko odbiło się na moim kręgosłupie.

    OdpowiedzUsuń
  13. jak będę miała dziecko, to zapewne będę je nosić w chuście przez jakiś czas :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam i chustę i nosidełko, oba warianty świetnie się sprawdzały. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Uwielbiam noszenie :) Macierzyństwo zaczęłam z chustą elastyczną, potem przerzuciliśmy się na nosidło, ale marzy mi się jeszcze kiedyś taka "prawdziwa" chusta tkana. Twoja jest przepiękna! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetny Wpis. Będę polecać koleżankom, które nasłuchują się o tym przyzwyczajaniu. Czasy idą do przodu i czasem ma się wrażenie, że już za nami te głupie mity, a jeszcze słychać ich echo. Piękna chusta! Piękne zdjęcia! Piękne Wy! :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Noszenie to dla mnie nieodzowny element macierzyństwa i... miłości. Same plusy, korzyści i do tego obustronnie.

    OdpowiedzUsuń
  18. Ja nie korzystałam z chusty, ale z wózka też nie. Praktycznie całe niemowlęctwo przeniosiłam syna na rękach :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja nie korzystałam z chusty, bo 12 lat temu nie były one aż tak popularne :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ania Szkutkowska27 lipca 2018 08:47

    Bliskość z dzieckiem to fundament rozwoju,

    OdpowiedzUsuń

TOP