Nie cierpię być w ciąży!

Tak wiele mówi się o tym, że ciąża to błogosławiony stan. Że to piękny czas w życiu każdej kobiety. Że w tym czasie kwitniemy, jesteśmy kwintesencją kobiecości, możemy CIESZYĆ SIĘ odmiennym stanem, pełnym przywilejów i troski. Co za BULLSHIT! Ja nie cierpię być w ciąży! Serio! Nie cierpię!


Wiem, wiem, narzekanie jest teraz bardzo niepopularne, tak samo jak poglądy odmienne od większości, tych wychwalających ‘błogosławiony stan’, bo przecież jest w najwyższym celu, wydajemy na świat nowe życie i w ogóle… I to jest oczywiście prawda. Ale tym razem jedynym powodem, dla którego ciąży mówię TAK jest to, że chcemy mieć dziecko. Dla powiększenia rodziny jestem skłonna do największych poświęceń, bo rodzina to wszystko, co mam. I nie boję się powiedzieć, że tak, ciąża to olbrzymie poświęcenie. Na dziewięć miesięcy poddajemy swoje ciała i organizmy olbrzymiemu wyzwaniu i jesteśmy ‘medium’ do zrobienia czegoś z niczego. To najbardziej niesamowita rzecz na świecie. 
 
Cieszę się za każdym razem czytając lub słuchając, jak świetnie ktoś czuje się w ciąży. A ja się czuję paskudnie i nie mam zamiaru tego stanu koloryzować. W pierwszej ciąży czułam się o niebo lepiej, znalazłam nawet 7 powodów, dla których kochałam być w ciąży. Teraz te powody kształtują się tak:

 

  • Mogłam spać kiedy i ile chciałam – nieaktualne, w końcu mam drugie dziecko pod opieką.
  • Miałam immunitet – jaki immunitet, przy drugim dziecku nie ma czegoś takiego 😉
  • Ruchy dziecka – no ruchy dziecka. Rzecz niesamowita, ale często bardzo nieprzyjemna, szczególnie pod koniec. W tej ciąży odczuwam je głównie na pęcherzu albo żołądku, wybacz mój brak entuzjazmu 😛
  • Miałam czas – nie mam czasu. Doba jest za krótka, jak u każdej mamy.
  • Mogłam jeść to, na co miałam ochotę – no, teoretycznie tak. Bo tym razem oszczędziła mnie cukrzyca ciążowa. Tym razem nie oszczędzają mnie cyferki na wadze, więc uważam na to, co i ile jem. Ale dodam jeszcze, że brak sił sprawił, że praktycznie przestałam gotować, więc jem to, co znajdę i co mnie nie otruje.
  • Cera, włosy i paznokcie miały swój czas – w tej ciąży – czas zagłady.
  • Jedyny raz w życiu przyrost kilogramów był powodem do szczęścia – ARE YOU FUCKING KIDDING ME? 
 

Jedyny powód – będziemy mieć kolejne dziecko.

 
Tylko on ma prawdziwy sens. I… zgodziłabym się na to po raz kolejny i kolejny. Jeśli dojdzie do tego, że będziemy chcieli mieć więcej dzieci. Nie zawaham się ani chwili.
 
Czego to dowodzi? 
 
Nie robię tu z siebie żadnej superbohaterki, bo kobiety zachodzą w ciążę i rodzą dzieci od zawsze i jest to najbardziej naturalna rzecz na świecie. Chcę tylko pokazać Ci, że ciąża i macierzyństwo to nie tylko ciastko z kremem i kolorową posypką, okraszone pięknymi zdjęciami jak z katalogów i górnolotnymi hasłami. Że to, co piszą w internetach to często tylko wyidealizowane skrawki życia, które ani trochę nie ukazują jego prawdziwości i goryczy, która przecież przewija się przez nie tak cholera często! Że nie trzeba ciągle doszukiwać się pozytywów i można czasem ponarzekać nie tracąc przy tym nic ze swojego człowieczeństwa. Ale tylko chwilę, bo przecież i tak będzie super fajnie!!!
 
Nie?

 

Nie cierpię być w ciąży
Nie cierpię być w ciąży
Nie cierpię być w ciąży

Cieszę się, że tu jesteś i że interesują Cię moje treści! Bądź na bieżąco i:

- polub moją stronę na Facebooku TUTAJ
- dołącz do mojej grupy Zadbane i zaradne mamy :)
- śledź kadry z naszego życia na Instagramie TUTAJ
- inspiruj się ze mną na Pinterest TUTAJ