Toddler blues

Baby blues… To określenie zna każda młoda mama. Przynajmniej w teorii. Nieumiejętność odnalezienia się w nowej sytuacji, deficyt snu, rozgoryczenie, poczucie beznadziejności. Macierzyństwo często przerasta młode mamy. Taka chandra po porodzie dotyka naprawdę wiele z nas, czasem prowadząc nawet do depresji poporodowej. Wiesz to, prawda? A czy uwierzysz, że to nie maleństwo, nasze baby, może być powodem frustracji i smutku po porodzie? Uwierzysz, że może być to starszak? Nasz słodki toddler (ang. maluch, berbeć – określenie używane dla dzieci od 1 do 3 roku życia)? Tak chyba jest i u nas…

Gdy urodziła się Maja, nasza starsza córka, było mi dość ciężko. Nie umiałam się nią zająć, byłam ciągle poirytowana, że jej nie rozumiem, miałam wręcz wrażenie, że moje dziecko mnie nie lubi. Musiałam się jej nauczyć, musiałyśmy nauczyć się siebie nawzajem, żeby zacząć normalnie funkcjonować i cieszyć się spędzanym wspólnie czasem.

Teraz, gdy urodziła się Sara, nie mam tych rozterek. Znam już instrukcję obsługi noworodka, nie niepokoi mnie każda krostka na buzi i każdy płacz. Jest jednak inna rzecz, która bywa, że spędza mi sen z powiek.

I znów jest to… Maja. Moja ukochana, starsza córeczka. Obawiałam się, że będzie zazdrosna o siostrę i tego się spodziewałam, znów jednak zaskoczyła mnie rzeczywistość. Nie ma zazdrości, Maja jest najwspanialszą starszą siostrą i jest dla małej bardzo wyrozumiała. Zrobiła się jednak taka… mamusiowa, ale nie w miły, rozczulający sposób. Bywa krnąbrna i złośliwa, co czasem doprowadza mnie do łez!

Wszystko musi robić mama, począwszy od przekręcenia klucza w drzwiach, po zamknięciu okna, po ubranie, kąpanie, przygotowywanie posiłków… Mogę tak wymieniać w nieskończoność. Mimo, że mamy w domu pomoc mojej mamy albo teściowej i tak obowiązkowo musi być… mama. Czasem jest to męczące… Zwłaszcza świeżo po porodzie, kiedy zwyczajnie, fizycznie, nie doszłam jeszcze do siebie.

Bezsilność jest bardzo niemiłym uczuciem. Czy popełniliśmy gdzieś błąd w wychowaniu starszej, że jest taka nieugięta? Czy to wynika z jej twardego charakteru? Czy może w ten sposób odreagowuje nową sytuację? Nie słuchając nikogo i tupiąc nogą głośno i wyraźnie?

Trudno powiedzieć, może wszystkie te rzeczy mają na to wpływ. Nigdy nie pomyślałabym, że to moja ukochana, starsza, maleńka córeczka, która nagle stała się niewiarygodnie duża i dorosła, stanie się powodem moich największych nerwów po pojawieniu się na świecie drugiego dziecka.

A może to ja? Może to pociążowe hormony i brak cierpliwości są powodem takiego stanu rzeczy? Nie chcę denerwować się na swoje dziecko. Nie chcę na nie krzyczeć i płakać z bezsilności. Czasem po prostu czara goryczy się przelewa.

Patrząc na moje córeczki jestem naprawdę szczęśliwa i spełniona. Cieszę się, że są zdrowe. Tym większą przykrość sprawiają mi emocje, które czasem mi towarzyszą. Czy to nienormalne? Czy jestem w tym wszystkim sama? Mam nadzieję jednak, że to po prostu taki okres, który trzeba cierpliwie przeczekać. Wiem, że w końcu wszystko się unormuje i minie. Musi, prawda?

Maja

sukienka – Marmellata
opaski – Bąbelek

Sara

body – Carter’s
majteczki – Aliexpress
opaska – Bąbelek

Toddler blues
Toddler blues
Toddler blues
Toddler blues
Toddler blues
Toddler blues
Toddler blues
Toddler blues
Toddler blues
Toddler blues
Toddler blues

Cieszę się, że tu jesteś i że interesują Cię moje treści! Bądź na bieżąco i:

- polub moją stronę na Facebooku TUTAJ
- dołącz do mojej grupy Zadbane i zaradne mamy :)
- śledź kadry z naszego życia na Instagramie TUTAJ
- inspiruj się ze mną na Pinterest TUTAJ