Magda M. blog: Jestem kłamczuchą

20 lipca 2016

Jestem kłamczuchą

jestem kłamczuchą

Pisanie to dla mnie odskocznia. Sposób na odreagowanie, coś na tyle mojego, że relaksuje mnie i koi zszargane nerwy. Staram się jednak pisać o rzeczach pozytywnych, żeby nie nastrajać ponuro moich czytelników, wyzwalać dobre wibracje, motywować, zachęcać do patrzenia na jasną stronę życia.

Teraz już mogę Wam to napisać. Jestem kłamczuchą! Straszną! Przez niemalże cały pierwszy rok życia Majki, kiedy pisałam posty, musiałam bardzo mocno starać się, żeby nie było widać w jakim jestem stanie psychicznym. Szukałam pozytywów, bo, owszem, było ich całe mnóstwo, ale przyćmiewała je jedna, trywialna, a tak bardzo istotna rzecz - SEN - a właściwie jego brak. 

Mała dawała nam ostro popalić przez długie miesiące budząc się co godzinę i regularnie urządzając sobie 3-godzinne przerwy podczas snu w nocy. Bardzo rzadko zdarzała się znośna nocka. Ja otarłam się o depresję. I choć czułam, że kocham moją córeczkę nad życie, było mi ciężko. Macierzyństwo nie jest usłane różami. Tutaj nie chciałam jednak marudzić. I chyba dzięki temu, dzięki szukaniu tych pozytywów, każdego dnia i każdej nieprzespanej nocy, pozostałam przy zdrowych zmysłach.

Kolorowałam szarą wtedy rzeczywistość tęczowymi kredkami wyobraźni i przeświadczenia, że to minie i w końcu będzie lepiej.

Ostatnio trafiłam na wpis pewnej zmęczonej i sfrustrowanej matki, która głośno pytała: 'Czy wszystkie mamy tak mają, że rzygają tęczą?'. Otóż nie. Rzygają, ale 'tym wszystkim'. I to nie są przypadki odosobnione.

Byłam kłamczuchą. Ale wszystkim wyszło to na dobre. I powiem Wam jedno - teraz jest już naprawdę zajebiście! ;)












21 komentarzy:

  1. Podziwiam Twoją urodę :O :O Waszą urodę ! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja tam lubiłam sobie ponarzekać. Lepiej kiepską energię przelać w sieć niż na męża:D i chciałabym napisać, że na pewno nie jest tak, ze matki które kolorują ściemniają, ale nie mogę, bo Leo budzi się w nocy jedynie raz, czy dwa. Czasem Kuba ma więcej pobudek. Każde dziecko jest inne i mogę to powiedziec z czystym sercem.

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie ja na męża przelewałam chyba... :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kochana, dziękuję, nie ma co podziwiać, weź, bo się czerwienię ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. naszebabelkowo.blogspot.com21 lipca 2016 14:40

    Ja jestem naprawdę daleka od "rzygania tęczą" ;) Macierzyństwo to nie bajka, tylko wielka odpowiedzialność i ciężka praca - ale za to wynagrodzenie za nią dostajemy jedyne w swoim rodzaju :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana czasami trzeba być kłamczuchą :) Życie wtedy jest o wiele łatwiejsze... :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przez pierwsze tygodnie życia synka również zapewniałam, że jest super, a On jest taki spokojny... potem, przestałam i odpuściłam. Pierwszy miesiąc Jego życia mocno nas ściorał, ale teraz jest juz zdecydowanie lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znamy sie ale wyczuwalam ze często masz gorsze dni. Myslę ze wiekszosc matek tak ma niestety...nikt nie jest w stanie przygotowac sie na macierzyństwo

    OdpowiedzUsuń
  9. Wiesz, bardzo mi miło, jesteś widocznie dobrą obserwatorką :) Pomiędzy wierszami na pewno wychodziło moje przygnębienie, na szczęście teraz zdarza się to dużo rzadziej :)

    OdpowiedzUsuń
  10. U nas pierwszy miesiąc przeszedł w miarę gładko, jak to z noworodkiem, następne 2 były zupełnie ok, koszmar zaczął się później, kiedy moje oczekiwania były troszkę większe, np, przespać 2 h ciągiem, a mała nie chciała im sprostać do... 11 miesiąca życia :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Masz rację, najlepsze i najcenniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mi mówienie o pozytywach pozwala zwalczyć negatywy. Nie zawsze jest różowo. Ale jak to mówią "po burzy przychodzi spokój". Takie myślenie pozwala mi przetrwać. No i czasem sobie myślę, że za kilka lat, jak dzieci będą miały okres buntu i pryszczy, a ja będę chciała się przytulić (Oni niekoniecznie ) to będzie mi tego brakowało ☺ choć moje maluchy przesypiają całe noce....☺

    OdpowiedzUsuń
  13. Wydaje mi się, ze to szukanie na siłę pozytywów było bardzo dobrym posunięciem z Twojej strony. Według mnie, nie ma co pisać o problemach, bo wtedy człowiek jeszcze bardziej się na nich skupia i stają się jeszcze większe. Wyszukiwanie jasnych stron, nawet na siłę, nawet za cenę podkolorowania, działa tak, że w końcu te jasne strony naprawdę przeważają w życiu :)
    Pięknie wyglądasz i promieniejesz!

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj nasz dzieć nie był typowym noworodkiem :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Dokładnie, nie chciałam skupiać się na tym, co sprawia, że jest mi ciężko. I udało się!

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam dokładnie tak samo, lepiej na siłę myśleć pozytywnie, wtedy życie jest łatwiejsze i piękniejsze :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bo całymi dniami potrafił nie spać, również w wózku na spacerze, co przecież robią zwykle noworodki ;)

    OdpowiedzUsuń

TOP