Magda M. blog: Być mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam

30 maja 2017

Być mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam

Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam

Już wkrótce zostanę podwójną mamą. To dla mnie niezwykle ekscytujące, ale mam też kilka lęków z tym związanych. Czego obawiam się najbardziej przed pojawieniem się na świecie drugiej córeczki?

Zaczyna się dość typowo. Im bliżej do terminu tym bardziej

BOJĘ SIĘ PORODU


Gdy jeszcze nie wiedziałam, co on znaczy, a znałam go tylko z przypowieści i legend, nie było drugiej rzeczy na świecie, której bałabym się równie mocno. Przeczytasz o tym tutaj. Tym razem, gdy już znam potwora, boję się go odrobinę mniej, ale wciąż się boję. 

BOJĘ SIĘ ROZŁĄKI ZE STARSZĄ CÓRKĄ


Mimo, że Maja już wiele razy zostawała na kilka dni u dziadków, jakoś wizja tej rozłąki doskwiera mi najbardziej. Obawiam się przedłużającej się hospitalizacji, bo przecież może zdarzyć się spory spadek wagi maluszka, żółtaczka i wiele innych rzeczy. Mam jednak nadzieję, że w szpitalu spędzimy nie dłużej niż kilka dni i będziemy mogły wrócić do ciepłego i bezpiecznego domu.

BOJĘ SIĘ POCZĄTKOWYCH PROBLEMÓW 


Takich jak problemy z laktacją, karmieniem piersią, kolkami. Tego, że nie będę potrafiła rozpoznać potrzeb małej i znów będę miała wrażenie, że w byciu mamą jestem beznadziejna, a moje dziecko mnie nie lubi. 

BOJĘ SIĘ ZAZDROŚCI ZE STRONY STARSZEJ CÓRKI 


Mówi się o tym bardzo dużo. Starszaki często po pojawieniu się w domu nowego członka rodziny stają się nadpobudliwe, zazdrosne, czasem nawet agresywne, a tak wielka zmiana mocno odbija się na ich psychice i zachowaniu. Bardzo bym chciała, żeby Maja zaakceptowała mała i była kochaną starszą siostrą.

BOJĘ SIĘ, ŻE SOBIE NIE PORADZĘ


Założę się, że takie lęki miewała każda z mam. Czy poradzę sobie z dwójką dzieci? Czy będę potrafiła zorganizować sobie dzień tak, żeby małej wypracować ładny rytm jednocześnie nie dając starszej odczuć, że mam dla niej mniej czasu? Czy nocne pobudki nie wpłyną znów na moje funkcjonowanie? To chyba numer jeden wśród moich obaw...

BOJĘ SIĘ ZDERZENIA Z RZECZYWISTOŚCIĄ


Bo na początku pewnie będzie euforia, tak jak po urodzeniu Mai. Bo na początku będę pewnie miała dużo pomocy. Boję się, że gdy już mąż wróci w wir pracy, a babcie przestaną bywać u nas regularnie, zwyczajnie przerośnie mnie rzeczywistość.

Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam
Bycie mamą dwójki - czego najbardziej się obawiam

Miałaś podobne rozterki? Czy któreś z Twoich lęków się urzeczywistniły? Jak sobie poradziłaś? Koniecznie podziel się w komentarzu!

Maja jest ubrana w:

Bluzę - Mała Mi
Spodnie - H&M
Buty - Nike

24 komentarze:

  1. Kochana większość mam ma te same lęki :)

    Widziałaś moje dzisiejsze foto na IG? Jest dokładnie w tym temacie - z perspektywy PO :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też się bałam, ale było lepiej niż zakladalam. Starsza córka bardzo chciała pomagać, i trzeba było widzieć jak siostrę piersia karmila:) no i żeby nie było ze młodszą siostra wszystko zabiera, to dała w prezencie starszej trampoline. Do dzis mowi, ze to Ala jej kupila i dziekuje jej:) A poród nr 2 o niebo lepszy od nr 1! Nawet cc. O wiele szybciej doszłam do siebie. No i trzeba Na poczatku więcej czasu poświęcić starszej - zeby nie było gwałtownego przejścia, ze nagle pojawia się nowe dziecko i ono jest w centrum uwagi. Musi czuć ze nic się nie zmienia, jest jak dawniej, tylko w większym gronie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Maluch w domu30 maja 2017 22:14

    Chyba każda z nas tak ma, a najgorsze, jak trzymają Cię w szpitalu dłużej niż planowałaś. Jesteśmy tak skonstruowane, że ogarniemy i damy radę, a zazdrość - chyba jest naturalna. My kupiliśmy prezent od dzidziusia dla siostry na powrót i na początku obyło się bez większych problemów. Gorzej teraz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Iza Jurkiewicz30 maja 2017 22:28

    Powiem tak: byłoby dziwne, gdybyś się tego wszystkiego NIE bała. Wychodzę z założenia, że lepiej przygotować się na gorszy wariant, by później nie wpadać w panikę i nie rozczarować się rzeczywistością. Oczywiście, ja również miałam większość z tych obaw. Przy pierwszej cesarce lekarz omyłkowo zalecił mi wstać po 24 godzinach (przy czym inne pacjentki wstawały już po 10), czym skazał mnie niechcący na powolny, bardzo powolny proces gojenia rany. Baaardzo długo dochodziłam do siebie, każdy wysiłek fizyczny dawał mi się we znaki, o kręgosłupie nie wspomnę. Może to dziwnie zabrzmi, ale przy drugiej ciąży starałam się wyciągnąć wnioski z poprzednich błędów, w przypadku cesarki było tak samo. Zapytałam, czy mogę wstać po 6, i po 6 wstałam, chociaż nikt mi nie wierzył. Dzięki temu błyskawicznie wróciłam do formy, a 2 dni po powrocie ze szpitala już biegałam z mopem. Oczywiście jeśli będziesz rodzić naturalnie, pojawią się inne problemy, na nic się zdadzą moje porady. Tak czy siak - podziwiam, ja na myśl o naturalnym porodzie nie mogłam spać. I chociaż lekarz dał mi do zrozumienia że będę miała kolejną cesarkę, jakiś niepokój we mnie tkwił i w nocy budziłam się po kilka razy, by sprawdzić czy mi aby wody nie odeszły i czy nie zacznę w konwulsjach rodzić... Karmienie- miałam problem z pierwszą, próbowałam inaczej, bardziej na luzie podejść do sprawy, ale niestety-na tym polu poległam. Dałam butlę z wielkim żalem, ale moje dziecko chyba po raz pierwszy wówczas najadło się jak trzeba i miałam trochę spokoju. Karmienie butelką ma w końcu swoje plusy, ale o tym zapewne sama wiesz. Kulminacyjny, chyba jednak najważniejszy temat -jak pogodzić wychowanie dwójki dzieci, by zarówno jedno, jak i drugie "miało mamę". Bardzo się tego bałam, wydawało mi się, że będę mieć bałagan w domu, na głowie i w głowie, i ... na początku oczywiście tak było. Lubię porządek, więc bardzo mnie to drażniło, ale wolałam cały czas poświęcać dzieciom, a nie na sprzątanie. Mnie potrzeba było około 3 miesięcy, by wypracować sobie system- to pomaga. Mniej więcej o tej samej porze wykonuję dane czynności, w końcu i ja, i dzieci się przyzwyczaiłyśmy. Jak to zrobić, by starsza zaakceptowała młodsze i nie zabiegała nadmiernie o uwagę? My zastosowaliśmy taką metodę, że już jak byłam w ciąży tłumaczyliśmy cierpliwie 1,5 rocznej Marysi, że urodzi się Ania, że jest w brzuszku, że będzie miała rączki, nóżki, że mama będzie ją przytulać, że będziemy się z nią bawić jak z jej laleczkami. I nie wiedzieliśmy tak naprawdę, czy tak małe dziecko ma świadomość, co to znaczy NOWE DZIECKO. Okazało się, że chyba faktycznie nie było to dla dziecka jasne, bo kiedy wróciłam ze szpitala, pocałowała mnie w brzuch, żeby przywitać się z Anią:) Później stosowaliśmy metodę "na pochwały"- hm...prawdę mówiąc poświęcaliśmy Marysi więcej uwagi. Każda jej pomoc to były nasze ochy i achy, pochwały, słowa uznania: jaka dobra z ciebie siostra, jaka kochana jesteś, Ania cię lubi, dawaliśmy jej buziaki w nagrodę. Pomagało, mała czułą się potrzebna i doceniana. Ale mówię, potrzeba mnóstwo cierpliwości i pochwał, by to zaowocowało. Inna metoda- niech mała robi to samo co mama. Kupiliśmy wanienkę do kąpania lalek, powiedzieliśmy że to prezent od małej Ani, i co? Marysia codziennie towarzyszy mi przy kąpieli, kąpie lalki. Dajcie jej buteleczkę do karmienia, niech buja lalę w wózku, wozi jak mama, daj jej pieluszkę, niech przebiera lalkę podczas gdy Ty przebierasz maleństwo. Może nie zadziała u Ciebie, ale myślę że warto spróbować, bo u nas na szczęście Marysia już życia bez Ani sobie nie wyobraża. A uwierz, też się tego bardzo bałam. Mam nadzieję że moje rady choć trochę pomogą. Jestem pewna że super sobie poradzisz, będę czekać na wpisy na bieżąco! Trzymam kciuki!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo osobisty wpis. Widać, że bardzo dużo myślisz i przygotowujesz się na przyjście drugiej córeczki- Twoje dzieci mają wspaniałą mamę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oczywiście, że miałyśmy :) Obawiasz się, bo to coś nowego, trudnego, bez odwrotu. Ale szybko się przekonasz, że dasz radę. Że będzie pięknie, radośnie, choć czasami i trudno. Ale z jednym dzieckiem też bywa trudno. Za to dwa razy więcej śmiechu to dwa razy więcej radości :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie też raczej będzie druga CC, po pierwszej wstałam szybko i równie szybko doszłam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Za pierwszym razem lezalysmy w szpitalu dłużej chyba tylko o dobę a już wariowalam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Haha, karmiła piersią siostrzyczkę? Tego bym się nie spodziewała 😁

    OdpowiedzUsuń
  10. Widziałam! Aż zabrakło mi słów, by to skomentować 😂

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam jedno dziecko, ale gdybym była w drugiej ciąży to również bym się bała jednak uważam, że świetnie dasz sobie radę i ze wszystkim sobie poradzisz.
    Piękne zdjecia.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Będzie dobrze :) A nawet bardzo dobrze :)
    Choć z perspektywy czasu widzę, że najtrudniejsze są dwa momenty: decyzja o pierwszym dziecku i decyzja o drugim dziecku. Potem leci już z górki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Obawy masz słuszne i naturalne, nowa sytuacja Was wszystkich czeka. Ale... nie zastanawiaj się nad tym głęboko teraz. Bo to życie w 4 pokaże że nie musi tak być, a instynkt sam podsunie rozwiązania.
    Ja najbardziej odczulam i przeżyłam zmianę związana z zazdrością starszej córki... o mnie. Nie biła brata, zaakceptowala, tulila. Ale cały ten stres z nową sytuacją dla niej przelewala na mnie. Miała regres, chciała być jak on... Pomógł mi bardzo jeden wpis na blogu, który znalazłam. Mogę Ci go polecić, jeśli miałoby być Wam łatwiej :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Chyba wszystkie się tego boją, ale jakoś potem dają radę, więc na pewno będzie dobrze!
    Piękne fotki!

    OdpowiedzUsuń
  15. Przedefiniuj obawy na szanse, a od razu wszystko będzie jakby czytelniejsze dla duszy mamy dwojga. <3
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  16. Witaj Magda :) wpadłam na Twój blog przypadkiem a tu akurat wpis, który mnie tak bardzo dotyczy :) od lat pracuję z kobietami w ciąży i z młodymi matkami dokładnie nad zmniejszaniem lęku (jestem psychologiem - seksuologiem). Z jednej strony strach jest typowy dla kobiet w ciąży, z drugiej - zdecydowanie zmniejsza nam jakość życia, ale też przyczynia się później do możliwości wystąpienia pewnych komplikacji okołoporodowych. Ale są rzeczy, które możesz zrobić dla siebie, aby ten lęk zmniejszyć :) Jeśli ten niepokój poważnie osłabia Twoją radość z życia to nie czekaj na nic i skonsultuj się ze specjalistą prywatnie. Jeśli to "tylko" od czasu do czasu daje o sobie znać, możesz "podziałać" sama.

    No i polecam moją książkę "Błogosławiony Stan Umysłu - bajki terapeutyczne dla kobiet w ciąży" :) sporo lęków i obaw kobiet ciężarnych jest tam wyjaśnionych przy pomocy wciągającej opowieści.

    OdpowiedzUsuń
  17. Póki co jestem 'pojedynczą' mamą i myśl o drugim dziecku troszeczkę mnie przeraża :D Głównie dlatego, że mały daje Nam nieźle w kość - istny wulkan energii :) Boję się, że przy dwójce mogłabym fizycznie nie podołać i padać na twarz jeszcze przed dwunastą :D

    OdpowiedzUsuń
  18. No mnie nawet myśl o drugim przeraża :

    OdpowiedzUsuń
  19. Miałam podobne obawy i niestety były one w części zasadne. Córki nie widziałam 5 dni bo nie mogła wejść do szpitala z powodu wirusów. Potem była mega zazdrosna o brata chociaż myślałam że jest rozsądną dziewczynką. Porodu przez cc bałam się sto razy mocniej a był sto razy lżejszy. A reszta to już cud macierzynstwa. Drugie dziecko.od pierwszych dni chowa się ze spokojem, radością i ogromną miłością.

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja bałabym się, że nie zapanuję nad dwójką i starszak np ucieknie mi na jezdnię, a ja nie będę miała jak puścić wózka. Albo że z jednym trafię do szpitala, a drugie będzie w domu z tatą. Co prawda prędko nie będę podwójną mamą, ale coraz częściej to rozważam.

    OdpowiedzUsuń
  21. :) Rodzicielstwo, to jedno z największych życiowych wyzwań! :) Tym bardziej dwójki! ;) Trzymamy kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  22. To zupełnie zorozumiałe i naturalne, że mamy obawy. Ktora z nas ich nie miała. Najważniejsze jest to, że z czasem wszystko się stabilizuje i to co nowe, nieznane, przerwzajace staje się normą bez której nie wyobrażamy sobie życia. Nie będzie łatwo, ale wszystko się ułoży w piękną całość.

    OdpowiedzUsuń

TOP